Daniel Andre Tande tęskni za blaskiem reflektorów

Daniel Andre Tande do nowego sezonu podchodzi z nadzieją, że uda mu się wrócić do światowej czołówki. Norweg po problemach zdrowotnych chce znów być w centrum uwagi. – Podoba mi się, kiedy jest większa presja. Kiedy osiągasz sukces, wzbudzasz więcej zainteresowanie – mówi mistrz świata w lotach.

O problemach zdrowotnych Daniela Andre Tande zaczęto pisać po sezonie olimpijskim 2017/2018. To była jego najlepsza zima w karierze. Kiedy wrócił już do startów po chorobie, nie mógł szybko wrócić do czołówki. Tuż przed mistrzostwami świata w Seefeld nabawił się kontuzji. To po upadku w Lahti. Sezon był stracony. Dlatego Norweg skupił się już na kolejnym. Niestety, latem tego roku nabawił się kolejnej kontuzji w Courchevel. – Mam szczęście w nieszczęściu – zaskakująco komentuje teraz Tande. Jak twierdzi, teraz dość szybko wrócił do treningów. A mogło być przecież znacznie gorzej. – Jeśli wreszcie będę mógł przepracować lato bez kontuzji i choroby, to zmiażdżę wszystkich – żartuje Tande.

Mistrz świata w lotach tęskni za byciem wśród najlepszych skoczków. Jego ostatnia wiktoria to konkurs Pucharu Świata w Oslo ponad półtora roku temu. Dlatego tej zimy, mimo problemów po drodze, Daniel celuje w wysokie miejsca. – Tęskniłem za nartami i za tym, co z nimi związane. Także za blaskiem reflektorów – przyznał norweski skoczek. – Po problemach zdrowotnych zdałem sobie też sprawę, że słaby wynik nie jest też najgorszą rzeczą, jaka może mi się przytrafić. Są gorsze rzeczy – dodał.

Źródło: Dagbadet.no

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.