Daniel Andre Tande o wypadku w Planicy: “Miałem cztery krwotoki w mózgu”

Fot. Angelika Uchacz

Daniel Andre Tande uległ poważnemu wypadkowi podczas ostatniego weekendu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Planicy. Dziś opowiada o sytuacji ze swojej perspektywy. Jak czuje się Norweg? Czy powróci na skocznię?

Fot. Angelika Uchacz

Hopplandslaget: Zacznijmy od najważniejszego pytania. Jak się czujesz?

Daniel Andre Tande: Wszystko jest w porządku. Zacząłem normalnie trenować, więc to jest dobre.

Co pamiętasz z wypadku?

Nic. Ostatnie co pamiętam, to że poszedłem na spacer z siostrą i jej chłopakiem na dzień przed wyjazdem do Słowenii.

Jak to jest, nie pamiętać tak dramatycznego wypadku?

Myślę, że to najlepsza rzecz. Prawdopodobnie jest to bardziej traumatyczne dla moich kolegów z drużyny, bo oni ten wypadek pamiętają. Ja – nie. Dla mnie to wyglądało jak bardzo dobry skok. W pierwszej fazie, kiedy kładziemy się na nartach kąt nachylenia jest zbyt mały i na nartach ciążyło zbyt duże ciśnienie. Próbowałem odrobinę odepchnąć narty, ale zbyt mocno pchnąłem lewą.

Rozmawiałem z jednym z lekarzy, który był wtedy na skoczni Powiedział mi, że nie dało się wyczuć mojego pulsu przez około 2-3 minuty. Miałem przebite płuco i dwie złamane kości w lewym obojczyku. Kiedy już miałem być operowany lekarze odkryli, że mój obojczyk jest jeszcze bardziej roztrzaskany. Mam łącznie 10 śrub, które trzymają wszystko w miejscu. Miałem cztery wewnętrzne krwotoki mózgowe. Jestem prawie pewny, że to dlatego wprowadzono mnie w stan śpiączki farmakologicznej, żeby zapobiec obrzękom i puchnięciu. Kiedy jesteś w śpiączce dużo łatwiej kontrolować temperaturę ciała.

Moja rodzina oraz dziewczyna byli przerażeni, ponieważ jeden z krwotoków wystąpił po lewej stronie w przedniej części mojego mózgu. To jest ta część, która odpowiada za Twoją osobowość i skupienie, więc jeśli krwawienie byłoby większe – mogłem obudzić się ze śpiączki jako zupełnie inna osoba.

Kiedy zrozumiałeś, że coś się stało?

Pierwsza rzecz, którą pamiętam, to że moja mama i Anja przyjechały mnie odwiedzić w szpitalu w Lublanie. W tamtym momencie czułem, że pamiętam dlaczego się tam znalazłem. Ktoś mógł mi o tym powiedzieć i to zapamiętałem, ale nie jako moje wspomnienie.

Jak wyglądał przyjazd twojej mamy i Anji do Lublany?

To bardzo wiele dla mnie znaczyło. Pamiętam, że dużo płakałem, kiedy je zobaczyłem. Przebywanie tam całkowicie samemu byłoby straszne. Trudno było obudzić się ze śpiączki i dostać tak wiele informacji o sytuacji i o tym jak rozległe były moje obrażenia. To, że były tam ze mną osoby, które kocham najbardziej było bardzo dobre.

Czy ten wypadek wpłynie na twoje skoki w jakiś sposób?

Nie sądzę, żeby tak było. Nie mogę się doczekać powrotu na skocznię i aby znów móc skakać.

Kiedy możemy spodziewać się twojego powrotu na skocznię?

Mam nadzieję,  że wrócę już w lipcu. Wykorzystam czerwiec na przygotowanie się i trening, a w lipcu zobaczymy jak to będzie wyglądać.

Czy boisz się po tym wypadku?

Czas pokaże. Na razie nie jestem przestraszony. Być może zareaguję inaczej, kiedy po raz pierwszy znajdę się na skoczni. Nie sądzę, żeby skakanie na normalnej i dużej skoczni było problemem. Być może zdenerwuję się, kiedy powrócę na skocznię do lotów narciarskich, może nawet jeszcze bardziej kiedy wrócę do Planicy.

Co sądzisz o swoim powrocie do Planicy?

Mówiąc szczerze, nie mogę się doczekać. To jest coś, co bardzo chcę zrobić. Chcę znów zawładnąć obiektem i oddać długie loty. Nie chcę, żeby ten wypadek stanął na mojej  drodze do powrotu na tą niesamowitą skocznię.

Czyli nie skończyłeś jeszcze z Pucharem Świata?

Absolutnie nie.

Źródło: Youtube.com