Co wiemy o formie Polaków przed startem Pucharu Świata w biegach?

fot. Patrycja Korczewska

fot. Patrycja Korczewska

Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu wreszcie powraca Puchar Świata w biegach narciarskich. Już na inaugurację zobaczymy sześciu reprezentantów Polski – najwięcej od sezonu MŚ w Falun 2014/2015. Na co stać naszych zawodników, opierając się na ich przygotowaniach oraz startach przedsezonowych? Jak w okresie tuż przed inauguracją wypadali rok temu, a jak prezentują się teraz?

Kolejny duży postęp Polek

Zacznijmy od naszych biegaczek. Podopieczne Aleksandra Wierietielnego oraz Justyny Kowalczyk obiecująco zaprezentowały się podczas letnio-jesiennych startów. Już podczas norweskiego BlinkFestivalen, który odbył się na początku sierpnia, biało-czerwone pokazały, że ciężka praca przynosi efekty. Na bardzo wymagającej 7,5-kilometrowej trasie najlepsze wśród juniorek okazały się Magdalena Kobielusz oraz Izabela Marcisz. Już w wakacje więc można było mieć powody do zadowolenia. Wtedy jednak to przygotowania były zdecydowanie najważniejsze i więcej mogły nam powiedzieć rozgrywane trzy miesiące później starty kontrolne w Muonio i Gallivare. W tym roku w Finlandii w sprincie rozgrywanym techniką klasyczną świetnie spisała się Izabela Marcisz. 19-latka ukończyła zmagania tuż za podium, przegrywając m.in. ze znakomitą biegaczką Natalią Niepriajewą. Ten rezultat cieszy szczególnie z tego względu, że Izie zawsze dużo lepiej wychodziły biegi dystansowe. Świetnie spisała się także Weronika Kaleta, która była pierwszą niewchodzącą do ścisłego finału. Do półfinału dobiegła również Monika Skinder. Co prawda zawodniczka pochodząca z Tomaszowa Lubelskiego była daleka od awansu do najlepszej szóstki, ale Justyna Kowalczyk uspokajała – nasza wicemistrzyni świata juniorów rozkręci się w trakcie sezonu.

Po sprincie przyszedł czas na biegi dystansowe. W obu startach dobrą dyspozycję pokazała Izabela Marcisz, która na 5 kilometrów techniką klasyczną zajęła siódme miejsce ze stratą niespełna trzydziestu sześciu sekund do Nieprajewej, a na 10 łyżwą była szósta – tym razem czterdzieści sekund za Rosjanką. Warto pamiętać, że na piątkę Marcisz wygrała z Kowalczyk. Na dystansie klasycznym nieźle zaprezentowały się też Monika Skinder i Weronika Kaleta, a w łyżwie naprawdę szybka była Eliza Rucka. Na dziesięć kilometrów przyzwoite rezultaty zanotowały również Weronika Kaleta, Magdalena Kobielusz oraz Karolina Kaleta, która dopiero pierwszy rok trenowała pod okiem duetu Kowalczyk&Wierietielny.

Jak tegoroczne wyniki mają się do tych osiąganych przez polskie biegaczki w ubiegłym roku w Muonio? W tamtym roku w sprincie również mieliśmy reprezentantkę w finale, Monikę, do półfinału dotarła Justyna Kowalczyk i jedynie w ćwierćfinale było więcej zawodniczek niż dwa tygodnie temu – na to jednak nie należy zwracać szczególnej uwagi. Jeśli analizujemy wyniki właśnie z Olos, to dystanse najbardziej pokazują postęp biało-czerwonych. Na pięć kilometrów klasykiem w ubiegłym roku żadna Polka nie została sklasyfikowana w dziesiątce, a najlepsza z nich, Izabela Marcisz, straciła ponad minutę do triumfatorki Victorii Carl – więcej więc o pół minuty niż do Niepriajewej. O tyle ta różnica cieszy, że 24-letnia Rosjanka to druga zawodniczka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2018/2019 i indywidualna medalistka mistrzostw z Seefeld. Na dziesięć kilometrów w listopadzie 2018 r. również było gorzej niż w tegorocznych startach – najlepsza ponownie Marcisz była jedenasta, a do Niepriajewej straciła minutę piętnaście – prawie drugie tyle co w tym roku.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

#wariatzRogóźna wyjechał trochę się ochłodzić ❄? #nartki #tomaszówlubelski

Post udostępniony przez Monika Skinder (@skinderkinder)

Tydzień po Muonio przyszedł czas na Gallivare – to zmiana w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy to panie po Muonio rywalizowały w fińskiej Saariselce. W szwedzkiej miejscowości zostały rozegrane biegi dystansowe oraz sprint klasykiem. W nim, w gronie juniorek, równych sobie nie miała Monika Skinder, która odniosła tym samym pierwsze zwycięstwo w tym sezonie i potwierdziła, że będzie się rozkręcać ze startu na start. Mimo że seniorki i juniorki rywalizowały oddzielnie, to warto zauważyć, że czas Skinder dałby jej podium w rywalizacji w kategorii seniorek (wyprzedziłaby m.in. Jonnę Sundling – czwartą w sprincie w Seefeld i zwyciężczynię sprintu w Lillehammer z ubiegłego sezonu PŚ). Bardzo dobre w rywalizacji sprinterek odnalazła się także Karolina Kaleta, która zajęła piąte miejsce.

Na dystansach ponownie najlepiej z naszych reprezentantek wypadła Izabela Marcisz – w gronie juniorek trzecia na 5 km techniką dowolną oraz najlepsza na 10 km klasykiem. Czas Izabeli dałby jej miejsce w Top 10 wśród seniorek. Świetnie w biegu łyżwą spisała się Eliza Rucka, która ukończyła bieg tuż za Marcisz. Dzień później utalentowana osiemnastolatka niestety jednak zasłabła podczas biegu. Nie wiadomo, jak potoczy się jej kariera – to nie pierwszy raz, kiedy ma poważne problemy ze zdrowiem.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Gällivare = motocross route Podbiegi tutaj są dla wyjątkowo mocnych nóg ??Fot. @pace__e @polish_xc_ski_team

Post udostępniony przez Izabela Marcisz (@izabelamarcisz)

Kadra mężczyzn będzie szybsza?

Dla polskich biegaczy przyszły sezon na pewno będzie też ważnym wyzwaniem. Kadrę po Pucharze Świata 2018/2019 objął dwukrotny wicemistrz świata Czech Lukas Bauer. Współpraca ma dawać regularne poprawy wyników, choć to igrzyska olimpijskie 2020 są najważniejsze. O celach trenera reprezentacji biało-czerwonych z kolei na ten sezon możecie przeczytać tutaj.
Polacy, tak jak rok temu, sezon 2019/2020 rozpoczęli od startów w Szwecji (w tym roku było to Gallivare, w poprzednim Bruksvallarna). Jedyną zmianą w tej kwestii był czas przybycia na zawody kontrolne – nasi biegacze później niż zwykle dotarli do Skandynawii. Tu zostały rozegrane biegi dystansowe oraz sprint techniką klasyczną – można powiedzieć, że dystanse nie pod Maćka, który specjalizuje się w sprincie dowolnym.

Trudno więc porównywać starty Staręgi w sprincie, bo w tamtym roku rywalizacja odbyła się w stylu łyżwowym – wtedy był on dziewiąty, tydzień temu zawody zakończył na ćwierćfinale. Reszta Polaków nie przebrnęła kwalifikacji, podobnie jak w Bruksvallarnie. Na dystansie piętnastu kilometrów techniką dowolną zdecydowanie najlepszym z Polaków był Dominik Bury, który ze stratą minuty i dwudziestu dwóch sekund do najlepszego Jensa Burmana uplasował się na dwunastej lokacie. W tamtym roku Dominik nie wystartował na dystansie stylem dowolnym. Można jednak określić, że to niezły występ, patrząc m.in. na uzyskane fis punkty. Reszta Polaków niestety była daleko za 22-latkiem. Na takim samym dystansie, ale klasykiem, było czternaste miejsce i podobne fis punkty – 56,71. Ponownie Dominik Bury był dużo szybszy od pozostałych kadrowiczów, a w porównaniu z ubiegłym rokiem zaliczył progres. Co to jednak może dać?

Bieganie Dominika Burego na takim poziomie może mu dać pierwsze punkty Pucharu Świata, ale nie musi. Czy będzie w stanie w tym roku jeszcze się rozkręcić? Trudno powiedzieć, tym bardziej, że współpraca z trenerem Bauerem jest długoterminowym planem. Bury na pewno ma duży talent i potencjał i możemy liczyć, że pod okiem Czecha zdoła pokonać kolejne bariery. O Macieju Starędze nadal niewiele da się powiedzieć. 29-latek nie sprawdził się jeszcze z najlepszymi w sprincie łyżwą i trudno stwierdzić, czy na stałe powróci do czołowej trzydziestki. W klasyku wypadło to średnio – o ile eliminacje w Gallivare były niezłe w jego wykonaniu, to już w ćwierćfinale nie zbliżył się do awansu do dalszej fazy rywalizacji. Pytanie – czy odczaruje tę nieszczęsną Rukę, w której najwyżej był trzydziesty drugi? Pozostali kadrowicze – Kamil Bury, Michał Skowron, Dawid Damian, Kacper Antolec i Mateusz Haratyk nie pokazali nic specjalnego, pozostali bez błysku, ale i im trzeba dać czasu – w końcu to dopiero pierwszy rok współpracy z Bauerem.

Jaki to będzie sezon dla Polaków?

Sezon może być dla nas przełomowy. Już na samą inaugurację możemy się cieszyć. Dawno nie było bowiem tak licznego składu polskich biegaczy na otwarcie. Sześciu zawodników to największa ilość od sezonu 2014/2015. Wtedy jednak kadra opierała się głównie na doświadczonych zawodnikach, teraz średnia wiekowa w grupie biało-czerwonych wynosi 22,1, co jest na pewno bardzo pozytywną informacją – nasza kadra jest odmłodzona i z potencjałem na dobre wyniki w przyszłości. Należy jednak pamiętać, że teraz, w Finlandii, wcale może nie udać nam się wywalczyć punktów. Dla pań najważniejszy jest sam udział, a przede wszystkim danie z siebie wszystkiego i niepopełnianie błędów na trasie. U panów Kuusamo może okazać się tylko miejscem “na przetarcie”. Sprint rozgrywany jest klasykiem. Do tego trasa jest naprawdę wymagająca. Może się więc okazać, że na pucharowe punkty trzeba będzie poczekać.

Warto również pamiętać o celach biało-czerwonych na tę zimę. O ile grupa Bauera ma jasno określone zadania wynikowe, o tyle kadra Kowalczyk i Wierietielnego celuje w mistrzostwa świata juniorów i o konkretnych rezultatach raczej nie wspomina. Sam czempionat rozpocznie się w ostatni dzień lutego. W Pucharze Świata należy trzymać kciuki za to, aby panie spełniały swoje własne założenia i zbierały doświadczenie oraz aby panowie robili progres ze startu na start.

źródło: informacja własna

Obserwuj

1 thought on “Co wiemy o formie Polaków przed startem Pucharu Świata w biegach?

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.