Co stoi za częstymi kontuzjami skoczków?

DSC_0533

Troje – tylu skoczków w ostatnim czasie zerwało więzadła krzyżowe w swoich kolanach, wielu innych skoczków boryka się również z innymi problemami natury zdrowotnej, głównie związanymi ze stawami kolanowymi. Nie można także zapominać o ciągłych problemach ze sprzętem narciarskim, zwłaszcza z zapięciami. 

Manuel Poppinger, Kenneth Gangnes, a teraz również Severin Freund to skoczkowie, którzy nabawili się urazu ACL, czyli więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. Jest to kontuzja, która wymaga operacji oraz kilku miesięcy rehabilitacji. Takie przypadki się zdarzają, jednakże Niemiec nie uległ wypadkowi, który mógł się przyczynić do uszkodzenia stawu. – Podczas lądowania poczułem ukłucie w kolanie, potem się przewróciłem. Od tego momentu kolano było niestabilne – mówił mediom. Z kolanami problemy mają również Robert Kranjec, Jernej Damjan czy Kamil Stoch. Liczba zawodników kontuzjowanych jest coraz dłuższa, a sport, w którym do urazów dochodziło rzadko jest uznawany za coraz bardziej kontuzjogenny.

Powodem tylu problemów zdrowotnych są zapewne próby prześcignięcia się w nowinkach technicznych. Odkąd FIS ustalił sztywne reguły w przypadku długości nart, czy kombinezonu, drużynom pozostało kombinowanie przy materiale z jakiego wykonuje się narty, wiązaniach czy butach. To one właśnie głównie mają wpływ na to, że skoczkowie cały ciężar kierują na swoje kolana, gdyż narty obecnie są zbyt giętkie, by być głównym elementem podparcia. – Nowe zapięcia są katastrofalne, bo albo się wypinają w powietrzu, albo but nie odchodzi od narty po wyjściu z progu, co również może powodować groźne upadki. Często też pękają – mówi w rozmowie z portalem sport.pl Tadeusz Szostak, właściciel firmy Berdax.

źródło: sport.pl

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.