Chciała zakończyć karierę po feralnej kontuzji. Teraz jest najlepsza na świecie [wywiad]

Dla 26-letniej Słowenki – Ursy Bogataj tegoroczne lato jest niezwykle udane. Podopieczna Zorana Zupancica wygrała aż 4 z 6 konkursów Letniego Grand Prix i przed finałem sezonu w niemieckim Klingenthal zapewniła sobie triumf w klasyfikacji końcowej. Drużynowa srebrna medalistka mistrzostw świata w Oberstdorfie w rozmowie z nami otwarcie przyznała, że tak dobre letnie wyniki są dla niej wielkim zaskoczeniem. Zawodniczka SKK Illirija Lublana podzieliła się również wspomnieniami z feralnego dla niej końca 2019 roku oraz wyjawiła, co w takiej sytuacji czuje sportowiec. Nie zabrakło również pytań o sezon olimpijski, zarobki zawodników i zawodniczek, czy kwestię kobiecych lotów narciarskich.

fot. Grega Valančič / Sportida

Łukasz Serba: Na początek chciałbym pogratulować wspaniałego lata i triumfu w klasyfikacji końcowej Letniego Grand Prix. Wygrałaś aż 4 z 6 konkursów. Spodziewałaś się, że tak się to wszystko dla Ciebie potoczy?

Ursa Bogataj: Bardzo dziękuję. Nie spodziewałam się tak świetnego sezonu letniego. Wiedziałam, że skaczę dobrze, ale nie myślałam, że aż tak dobrze.

Jak wiemy, dla wielu zawodników oraz zawodniczek sezon letni jest traktowany przede wszystkim jako element przygotowania do zimy. A jak jest u Ciebie? Czy triumf w Letnim Grand Prix dużo dla Ciebie znaczy?

Najważniejszy jest oczywiście sezon zimowy, ale dobra dyspozycja latem też jest istotna. Każde zwycięstwo wzmacnia pewność siebie, co nie jest bez znaczenia zimą.

Zmieniłaś coś w swoich przygotowaniach, czy forma przyszła “sama z siebie”? Halvor Egner Granerud np. zdradził, że zaczął wszystko od zera i dzięki temu skakał tak dobrze minionej zimy.

Absolutnie niczego nie zmieniałam. W pewnym momencie przyszły po prostu lepsze skoki, co w połączeniu z dobrą techniką dało super efekty tego lata.

Myślisz, że skaczesz w tej chwili najlepiej w życiu, czy można jeszcze lepiej?

Myślę, że nigdy tak dobrze nie skakałam. Minionej zimy skakało mi się bardzo dobrze w pierwszej części sezonu, jednak w miarę kolejnych startów było coraz gorzej. Tego lata moja forma jest od początku stabilna, a skoki na wysokim poziomie i bardzo mnie to cieszy.

Chciałbym właśnie nawiązać do tej minionej zimy. Zaczęłaś bardzo dobrze, bo od 4. miejsca w Ramsau, jednak później było niestety coraz gorzej. Pamiętamy, że wróciłaś po groźnej kontuzji [Ursa Bogataj w grudniu 2019 podczas lokalnych zawodów w Planicy upadła, w wyniku czego zerwała więzadła krzyżowe w prawym kolanie ]. Jak duży wpływ na Twoją postawę minionej zimy miał wspomniany uraz?

Miałam ogromne problemy z lądowaniem przez cały sezon, co było związane właśnie ze strachem po przebytej kontuzji. Szczególnie było to widoczne na większych obiektach, kiedy obciążenia są dużo większe. Ponadto, cały czas sporadycznie odczuwam ból w kontuzjowanym kolanie, ale mam nadzieję, że nie przeszkodzi mi to w dobrym skakaniu także zimą. Niestety, zdaje sobie sprawę również z tego, że moje kolano nigdy nie wróci do stanu sprzed kontuzji.

Co czuje sportowiec w takiej sytuacji? Domyślam się, że był to dla Ciebie wyjątkowo trudny czas.

Było ciężko. Na początku chciałam nawet zakończyć karierę, ale dużo rozmawiałam z najbliższą rodziną i współpracowałam z psychologiem. Dzięki temu po jakimś czasie udało mi się zmienić myślenie i spojrzeć na napotkane trudności z nieco innej perspektywy. Byłam bardzo zmotywowana, co pozwoliło mi szybko wrócić do uprawiania skoków.

Co byś poradziła innym sportowcom, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji? Nie od dziś wiadomo, że skoki to sport niezwykle kontuzjogenny.

Każdy jest inny, ale mnie, tak jak wspomniałam pomogły rozmowy z rodziną, a także znalezienie hobby, które zajmowało mi czas. Najważniejsze to nie poddać się.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze? Powrót na skocznię zapewne do najłatwiejszych nie należał.

Właśnie powrót na skocznię był dla mnie najtrudniejszy. Kiedy usiadłam na belce po raz pierwszy po dłuższej przerwie w mojej głowie dalej krążyła wizja upadku, dlatego pierwszy skok jest zawsze sporym wyzwaniem. Kiedy podjęłam to ryzyko i zmierzyłam się z wciąż towarzyszącym mi strachem, od razu zyskałam pewność siebie i w kolejnych próbach było mi dużo łatwiej.

Ursa Bogataj wraz z Tilenem Bartolem po przebytym zabiegu operacyjnym kontuzjowanego kolana (styczeń 2020). Źródło: instagram- Ursa Bogataj

To może porozmawiajmy teraz o zbliżającym się sezonie olimpijskim. Czy masz jakiś konkretne oczekiwania, cele? 

Każdy konkurs podczas zbliżającej się zimy będzie dla mnie tak samo ważny. Oczywiście każdy, choćby najmniejszy sukces sprawia, że później stawiasz sobie coraz wyższe cele. Stawka jest jednak bardzo wyrównana i jest wiele dziewczyn, które również mierzą wysoko. Czuję, że będzie to ciężka zima, też za sprawą igrzysk. Najważniejsze to jak najszybciej przejść na tory lodowe, a później rozpocząć treningi na śniegu oraz w dalszym ciągu ciężko pracować. Zobaczymy, jaki da to efekt.

W ostatnim czasie bardzo dużo mówiło się o różnicach w zarobkach między zawodnikami, a zawodniczkami. Jak wiemy, Twoja koleżanka z drużyny, Nika Kriżnar za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata otrzymała dużo mniej od Halvora Egnera Graneruda. Nie uważasz, że jest to trochę niesprawiedliwe?

Myślę, że męskie skoki są w dalszym ciągu dużo bardziej popularne od tych kobiecych, co musiało mieć swoje odzwierciedlenie w zarobkach. Poza tym w poprzednim pandemicznym sezonie niestety mieliśmy też dużo mniej konkursów od naszych kolegów ze skoczni. To też nie jest bez znaczenia i z pewnością nam nie pomaga. Kobiece skoki jednak bardzo szybko się rozwijają, co z pewnością wpływa na ich atrakcyjność.

Nie mogę nie zapytać również o kobiece loty narciarskie – kolejny z gorących tematów w ostatnich miesiącach. Czujesz się gotowa na skocznie mamucie?

Nie ukrywam, że jest to jedno z moich największych marzeń jeszcze z czasów dzieciństwa. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu się spełni. Myślę, że moja obecna forma byłaby wystarczająca na realizację tego celu.

Jak wiadomo, skoki w Słowenii są niezwykle popularne, również te w wersji kobiecej. Macie bardzo mocną drużynę, co udowodnił zeszły sezon. Czy to nie jest troszkę tak, że sukcesy Niki i Emy [Kryształowa Kula i mistrzostwo świata na skoczni normalnej w Oberstdorfie] zmotywowały Cię do jeszcze cięższej pracy, co daje efekty choćby tego lata?

To dla mnie wielki zaszczyt być częścią tak świetnej drużyny. Wszyscy bardzo się wspieramy i rozumiemy. Nika i Ema są świetnymi zawodniczkami i ich sukcesy z pewnością wpływają pozytywnie na cały zespół, bo to pokazuje, że praca, jaką wykonujemy na treningach daje efekt. U każdego przychodzi to jednak w różnym czasie, co pokazuje choćby tegoroczne lato w moim wykonaniu.