Były trener Justyny Kowalczyk o jej nowej funkcji. “Wybitnie dziwne połączenie”

Aleksander Wierietielny i Justyna Kowalczyk zajmą się teraz trenowaniem kobiecej kadry Polski w biegach narciarskich. Ich współpraca wzbudziła ogromne zainteresowanie w środowisku biegów. – Wybitnie dziwne połączenie – powiedział nam dzisiaj pierwszy trener Justyny Kowalczyk Stanisław Mrowca.

Przez lata tworzyli duet, który przyniósł Polsce grad medali mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Teraz Wierietielny i Kowalczyk przekażą swoje doświadczenie pozostałym polskim biegaczkom. – Chcemy w porozumieniu z prezesem utworzyć grupę ośmiu zawodniczek – mówiła Justyna Kowalczyk w rozmowie ze Sport.tvp.pl. – Będą to zawodniczki od rocznika 2001 do tej najstarszej, czyli Sylwii Jaśkowiec – dodawała. Dziewczyny będą trenowały wspólnie a pierwszy obóz już wkrótce w Finlandii. – Za trzy lata mamy Mistrzostwa Świata Juniorów i U-23 w Szczyrku, ważne dla nas jest, aby na tej imprezie biegi narciarskie wypadły nieco lepiej niż w ostatnich latach – przyznała dwukrotna mistrzyni olimpijska.

Odkąd Polski Związek Narciarski ogłosił, że wyżej wspomniany duet będzie prowadził kobiecą kadrę, nie milkną komentarze i domysły. Większość jest oczywiście pozytywna, bo tak doświadczona para może przynieść tylko dobre efekty. – To jest jednak dość dziwny mariaż – powiedział nam dzisiaj były trener Justyny Kowalczyk Stanisław Mrowca. – Wybitnie dziwne połączenie, ale jestem z niego wybitnie szczęśliwy – dodał. Były szkoleniowiec wyraził głęboką nadzieję, że te nazwiska pozwolą polskim biegaczkom ruszyć z kopyta. – Teraz z juniorami jest bardzo źle. Jak ja byłem trenerem kobiecej kadry juniorskiej, to z kolegą trenującym juniorów mieliśmy trzech, czterech reprezentantów w dwudziestce. Teraz jeden taki wynik byłby cudem – podkreślał słuszność przygotowywania młodych biegaczy do mistrzostw świata juniorów Mrowca. – To nie jest tak, że nasi zawodnicy są tak słabi. Po prostu coś jest nie tak w szkoleniu – dodawał.

Zadanie, które stoi przed Kowalczyk i Wierietielnym, jest bardzo trudne. Z jednej strony trzeba zadbać o zgliszcza kadry seniorek, a z drugiej pamiętać o młodych. – Trzeba szybko wyselekcjonować zawodników. Nie patrzeć, czy z małopolskiego czy ze śląskiego – mówił nam Mrowca. Jego zdaniem dzisiaj najczęściej biegacze z Małopolski są dyskryminowani. – Trzeba być Justyną Kowalczyk, żeby wybić się mieszkając w tym regionie. A biegacze ze Śląska nawet bez predyspozycji muszą być w kadrze. Z tym trzeba skończyć – ostro krytykował. Za przykład do naśladowania pierwszy trener Kowalczyk podał Stefana Horngachera. – Jak słabiej skacze Kot, to za niego wskakuje Żyła – mówił Mrowca, podkreślając, że decyduje przede wszystkim wartość sportowa. – Justyna jest wielkim autorytetem i jej słowa będą miały dla zawodniczek znaczenie – optymistycznie zakończył Stanisław Mrowca.

Źródło: Informacja własna / Sport.tvp.pl

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.