Bolesne wyznanie norweskiego mistrza. „Nie jestem gotowy, żeby się ścigać”

fot. M. Rudzińska

Kiedy w lipcu bieżącego roku Johannes Hoesflot Klaebo nabawił się kontuzji uda, z pewnością nie spodziewał się, że schorzenie to uniemożliwi mu normalne trenowanie przez okres kilkunastu tygodni. Jego występ w zawodach inauguracyjnych Pucharu Świata w dalszym ciągu pozostaje pod znakiem zapytania. Sam zainteresowany jest sfrustrowany takim obrotem spraw.

fot. M. Rudzińska

Przeciągająca się absencja

Jak informowaliśmy już jakiś czas temu, lipiec nie był dobrym okresem dla Johannesa Hoesflota Klaebo. Wtedy to bowiem urodzony w Trondheim biegacz narciarski doznał kontuzji uda. Początkowo twierdzono, że rekonwalescencja pięciokrotnego mistrz olimpijskiego może potrwać od sześciu do dwunastu tygodni. Rzeczywistość okazała się być jednak znacznie bardziej brutalna. Dwukrotny zwycięzca Tour de Ski z problemami zdrowotnymi zmaga się już 15 tygodni. Wciąż nie wiadomo, jak długo potrwa jeszcze przerwa utytułowanego Norwega.

Wyścig z czasem

– To wymaga czasu, strasznie dużo czasu. Chociaż zastosowałem się do wszystkich rad, wciąż nie jestem gotowy do rywalizacji. Mogę spokojnie chodzić (…), bieganie techniką łyżwową też jest w porządku, ale klasyczny sprint nie wchodzi w tej chwili w grę – przyznał Klaebo w rozmowie z tv2.no.

Przypomnijmy, że już 25 listopada w Ruce rozpocznie się kolejna edycja Pucharu Świata w biegach narciarskich. Tydzień wcześniej w Beitostolen mają odbyć się coroczne zmagania przedsezonowe. – Gdyby dziś w Beitostolen odbył się sprint, nie pojechałbym, więc muszę bardzo dobrze wykorzystać pozostały miesiąc – dodał zawodnik.

Frustracja mistrza

Co naturalne, przeciągająca się absencja stała się źródłem rozdrażnienia i rozgoryczenia jednego z najlepszych zawodników ostatnich lat. – To oczywiście frustrujące. Gdybyś powiedział mi 5 lipca, kiedy to się stało, że mam zmagać się z tą kontuzją przez co najmniej 15 tygodni, pewnie bym się po prostu z ciebie śmiał. Ale taka jest rzeczywistość. Poczyniłem postępy, ale nadal nie jestem gotowy, żeby się ścigać. Teraz musimy więc sprawdzić inne opcje – stwierdził w tej samej rozmowie multimedalista najważniejszych imprez narciarskich.

W dalszej części wywiadu biegacz wyjaśnił, jakie alternatywy miał na myśli. – Chodzi o inne formy treningu i inne rodzaje leczenia (…). Nie ma uszkodzeń mięśni, ale uraz ścięgna goi się tak wolno, że oczywiście trwa to dłużej niż leczenie złamanej kości, więc może byłoby mi łatwiej, gdybym złamał udo. To, jak dużo czasu poświęciłem, aby sobie pomóc w powrocie do zdrowia, zaczyna już wyczerpywać moją cierpliwość – zakończył 26-latek.

Źródło: informacja własna; tv2.no