Blisko tragedii w norweskich skokach

fot. norwegianamerican.com

fot. norwegianamerican.com

Steinar Bjerkmann może mówić o sporym szczęściu. Świeżo kupiona kosiarka spalinowa prawie zabiła rzecznika reprezentacji Norwegii w skokach narciarskich.

Z okazji swoich urodzin Steinar Bjerkmann dokonał nowego zakupu. Padło na nową kosiarkę spalinową, ważącą aż 200 kilogramów. Był to sprzęt typu traktorka. Zawierał on siedzenie i kierownicę dla prowadzącego, a także pojemnik na skoszoną trawę z tyłu. Pierwsze koszenie mogło zakończyć się wielką tragedią.

– Był to pierwszy raz. Usiadłem, zapaliłem silnik i kosiarka ruszyła niczym samochód do przodu z taką szybkością, że aż wyskoczyła w górę, a później na zakręcie przewróciła się i po kilku odbiciach od ogrodzenia dwa, trzy razy przejechała po mnie na pełnym gazie. Myślałem tylko o tym, czy działają jej ostrza. Te jednak zatrzymały się po tym, jak zadziałały specjalne czujniki – powiedział dziennikowi Dagbladet.

Mimo wypadku, Norweg nadal jest w dobrym humorze. Jak przyznał, “pobił” nawet rekord świata. – Miałem też szczęście, gdzie wylądowałem, bo w pobliżu mamy stary kamień szlifierski. Nie spadłem na niego, lecz na drewniane kłody. Wszystko mogło skończyć się śmiercią. Koszenie trawnika okazało się bardziej niebezpieczne niż skoki narciarskie. Pocieszam się też tym, iż ustanowiłem rekord świata w skokach kosiarką – stwierdził. 

Rzecznik miał zdecydowanie dużo szczęścia, o czym świadczą inne podobne przypadki w Norwegii. – Lekarze powiedzieli mi, że jest to sensacyjne, ponieważ wcześniejsi pacjenci po takich wypadkach z kosiarkami, których w Norwegii jest dużo, wyglądali jak hamburgery, a w wielu przypadkach tracili życie – rzekł.

Bjerkmann aktualnie znajduje się w szpitalu. Przy przeprowadzonych badaniach nie stwierdzono u niego żadnych obrażeń wewnętrznych. Doszło jednak do złamania kości w kostce. Za kilka dni Norweg podda się operacji. Następnie czeka go kilka tygodni chorobowego.

Źródło: Dagbladet

%d bloggers like this: