Błagam, nie zapchajmy się Lillehammer [Felieton]

Maciej Kot 023

 Polacy to dość dziwny naród. Z jednej strony zawsze mamy niedosyt sukcesów sportowych, z drugiej jednak gdy już przyjdą, nie potrafimy się do nich odpowiednio ustosunkować. Każdy ma, co prawda własne zdanie. Ale zwyczajnie nie lubię ludzi, którzy po jednym zwycięstwie tkają opiniami wymagania, swoją własną listę życzeń co do wyników naszych zawodników. OK, wielkim zwycięstwie. Ale dajmy sobie i kadrze czas na nabranie pewności. Lubię trzeźwość, spokojne podchodzenie do sprawy. To cecha, którą bardzo cenię sobie u pasjonatów sportu. Bo jest wręcz unikalna.

 Sezon skoków faktycznie zapowiada się pięknie. W piątym indywidualnym konkursie sezonu zaliczamy jednocześnie pierwsze podium i zwycięstwo. Dodatkowo podwójne, historyczne patrząc na historię naszych zawodników w Pucharze Świata. Wcześniej zapisujemy się w niej jeszcze wyraźniej – wygrywamy pierwszy konkurs drużynowy. Można by rzec – jest pięknie! Szykuje się kolejny sezon kontynuujący najlepsze czasy polskich skoków narciarskich. Zwłaszcza że teraz mamy chyba największą szansę, by mieć dwóch regularnie punktujących w “10” od początku do końca sezonu reprezentantów. To sytuacja jak ze snu, w takiej się jeszcze nie znaleźliśmy. Wszystko fajnie. I nie chcę wprowadzać żadnego elementu “kubła zimnej wody” czy tym podobnych. Chcę tylko powiedzieć, że dla mnie jako kibica narzucane przez siebie odgórnie pozycje dla dopingowanych przez siebie sportowców to największe przekleństwo. Nienawidzę tego. I nie dlatego, że później się na nich zawieść. Nie. Bardziej żałuję tego, że zacząłem myśleć o tym w taki sposób.

 Nie lubię zapychania się zwycięstwami. Ponownie zdanie dotyczy kibiców. U skoczków też, ale tam zależność wygląda zupełnie inaczej. Jeśli są w dobrej dyspozycji, zarówno fizycznej, jak i psychicznej to triumfy ich tylko wzmacniają. Brzmi to pewnie jak farmazon, ale ten akurat jest trafny. Zupełnie inaczej patrzy się na Maćka Kota, który jeszcze parę miesięcy nosił na sobie twarz mówiącą “nie wykorzystuję w pełni możliwości”, za każdym razem miałem w głowie jedną myśl. Było mi go po prostu bardzo szkoda. Żal zniknął w momencie, gdy Maciek znalazł środki mogące uczynić z niego zupełnie innego zawodnika. I nie sądzę, że to Stefan Horngacher przyniósł ze sobą to, co go takim utworzyło. On to znalazł we wnętrzu reprezentanta Polski. Dzięki temu zarówno Kot, jak i inni nasi zawodnicy mogli stać się dojrzalsi w tym, co robią. I teraz odnosząc to do kibiców – potrzebujemy znaleźć w sobie coś, co pozwoli nam zachować spokój, czyli rzecz nadrzędną w kadrze Horngachera, o której przypomina w zasadzie w każdym wywiadzie. Jasne – cieszmy się z wygranej, ale nie odpalajmy jeszcze setki petard na cześć reprezentacji. Na to znajdzie się jeszcze czas.

 Nikt nie zabroni nam podskakiwać, wymachiwać szalikiem czy flagą, czy donośnie obnosić się z sukcesami naszej drużyny. Jest to wręcz wskazane. Ale niech nic nie pozwoli nam dać się opanować temu zwycięstwu. Może nie odbieram tych wyników osiąganych przez Polskę w obecnym sezonie aż tak emocjonalnie. Pozwalam sobie się uśmiechnąć, chwilę poskandować imiona i nazwiska triumfatorów. Ale to jeden konkurs. Taki sam, jaki chwilę temu miał miejsce w Kuusamo, za chwilę będzie miał miejsce w Engelbergu, a także jaki na koniec odbędzie się w Planicy. One oczywiście różnią się miejscem, strukturą, okolicznościami. Ale żaden nie będzie obniżał lub podwyższał wartości innego.

 Cele na ten sezon są jasno wyznaczone, to co na około cieszy, ale nie będzie spędzać mi snu z powiek, gdy przed nami MŚ w Lahti czy prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Sam uważam za najpiękniejszy skok w karierze Adama Małysza jego pucharowy wyczyn z Titisee-Neustadt w 2007 roku. Ale taka refleksja naszła mnie dopiero po paru latach. Życzę sobie i wszystkim czytelnikom, by skoki naszych kadrowiczów z tego sezonu wspominać równie pięknie. Wolę jednak, żeby nie były to jedyne piękne chwile, do których będziemy  wracać po 2017 roku.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.