Błąd, który mógł słono kosztować. “To była moja wina”

Fot. M. Król

Polscy skoczkowie fantastycznie zainaugurowali sezon 2022/23. Czołową dziesiątkę sobotniej rywalizacji w Wiśle zamknął Kamil Stoch. Dwukrotnemu zdobywcy Kryształowej Kuli w jednym ze skoków rozpięło się wiązanie w narcie, co w znaczący sposób wpłynęło na jakość lądowania. – To była moja wina – odparł z pełnym przekonaniem 35-latek.

Fot. M. Król

Błąd, który mógł słono kosztować

Skoczek z Zębu oddał skoki na odległości 127,5 oraz 116 m. Szczególnie podczas tego pierwszego serca kibiców zgromadzonych pod skocznią im. Adama Małysza zabiły mocniej, kiedy nasz mistrz mocno zachwiał się przy podejściu do lądowania. Przyczyną okazały się problemy z wiązaniem.

– Wiadomo, że pokazując na wiązanie po skoku w pierwszej serii chciałem się wybielić, zwalić na sprzęt i serwis. Ale tak naprawdę to była moja wina. Popełniłem błąd już na progu, przez co starałem się walczyć o każdy metr w powietrzu. Trzymałem układ do samego końca. Lądowanie było szarpnięte, wykonałem je z impetem. To zadziałało jak dźwignia, wyrywając cały system wiązań z tyłu. Takie sytuacje zdarzają się incydentalnie, głównie w zawodach, gdy walczę o odległość – wyjaśnił Stoch.

Ostatecznie, mimo wspomnianych problemów, podopieczny Thomasa Thurnbichlera zakończył inauguracyjne zmagania w Beskidach na dziewiątej pozycji. Jak ocenia swój start sam zainteresowany?

– Pomimo problemów, wynik cieszy. Dobrze, że zaczynam z wysokiego pułapu. Pierwsza dziesiątka to pierwsza dziesiątka. Mam na uwadze to, że skoki w dalszym ciągu nie są idealne. Cały czas poszukuję najlepszego możliwego układu -oznajmił.

– W drugiej serii warunki nie pomagały, ale na to już nie mam wpływu. W moim odczuciu finałowy skok był dobry, taki, na jaki mnie stać. To jest dla mnie najważniejsze – dodał.

Przypomnijmy, że już w niedzielę odbędzie się kolejny konkurs indywidualny na polskiej ziemi. Jego start zaplanowano na godzinę 16:00. Rywalizację poprzedzą kwalifikacje (14:30).

Z Wisły dla sportsinwinter.pl, Łukasz Serba