Biegowy raport. Powrót Klaebo, śmierć na treningu, problem z Marcisz i nartorolkowe wyniki

fot. M. Król

Do rozpoczęcia kolejnej edycji Pucharu Świata w biegach narciarskich pozostało mniej niż 100 dni. Czekając z niecierpliwością na pucharową rywalizację, przygotowaliśmy porcję najnowszych informacji na temat tego, co w ostatnim czasie działo się w biegowym światku. Zainteresowani? Zapraszamy do lektury!

fot. M. Król

BlinkFestivalen 2022 przeszedł do historii

W dniach 3-6 sierpnia 2022 roku odbyła się kolejna edycja popularnej nartorolkowej imprezy, jaką jest BlinkFestivalen. Tym razem na norweskich trasach najlepiej radzili sobie: Simen Hegstad Krueger (bieg pod górę) i Johen Hoel (kategoria „podwójnego pchania”) z Norwegii, Max Novak ze Szwecji (bieg masowy na dystansie 52 kilometrów), Arnaud Chautemps z Francji (bieg na 15 kilometrów), a także Andrew Young (piątkowy prolog) i James Matthieu Clugnet z Wielkiej Brytanii (sobotni prolog i sprint).

Wśród pań w biegu pod górę zwycięstwo odniosła Amerykanka, Sophie Ireland Laukli. W rywalizacji z zastosowaniem techniki tak zwanego „podwójnego pchania” równych nie miała sobie Norweżka, Astrid Oeyre Slind, zaś pozostałe trzy konkurencje (tj. bieg masowy rozgrywany techniką klasyczną na dystansie 52 kilometrów, bieg na 10 kilometrów oraz sprint) padły łupem znakomitej Szwedki, Linn Soemskar.

Reprezentantka „Trzech Koron” nie zwalnia tempa

Świetne występy Soemskar z początku miesiąca nie były kwestią przypadku. W trakcie rozgrywanych w dniach 19-21 sierpnia w Otepää zawodów zaliczanych do klasyfikacji Pucharu Świata w biegach na nartorolkach 33-latka ze Szwecji potwierdziła fantastyczną dyspozycję. Wygrała wszystkie trzy biegi (rozgrywane stylem dowolnym sprint i bieg na dystansie 16 kilometrów oraz bieg na 10 kilometrów przeprowadzony techniką klasyczną), czym znacząco zwiększyła swoje szanse na tryumf w klasyfikacji generalnej całego cyklu.

Wyniki kobiet: sprint | bieg na dystansie 16 kilometrów | bieg na dystansie 10 kilometrów

Oprócz pań na estońskiej ziemi rywalizowali także panowie. W zmaganiach sprinterów najlepiej poradził sobie Łotysz, Raimo Vigants. Rozgrywany techniką dowolną bieg na dystansie 29 kilometrów najszybciej pokonał z kolei Norweg, Patrick Fossum Kristoffersen. Trzeciego – i ostatniego już – dnia zawodów na najwyższym stopniu podium ponownie stanął reprezentant „kraju fiordów”. Tym razem ze zwycięstwa w biegu rozgrywanym stylem klasycznym na dystansie 15 kilometrów cieszył się Amund Korsaeth.

Wyniki mężczyzn: sprint | bieg na dystansie 29 kilometrów | bieg na dystansie 15 kilometrów

Problem z Marcisz

Przenieśmy się na moment na krajowe podwórko. Jak zapewne wiedzą fani biegów narciarskich, najlepsza aktualnie polska zawodniczka, Izabela Marcisz, od jakiegoś czasu nie trenuje wraz z resztą kadry narodowej. Do sytuacji tej odniósł się w rozmowie ze sport.pl nowy prezes Polskiego Związku Narciarskiego (PZN), Adam Małysz. – To jest naprawdę duży problem, że ona chce pracować osobno. Ciężka sytuacja. Zobaczymy, jak to się rozwiąże. Na razie poprzedni prezes pozwolił jej przygotowywać się na własną rękę, ale tylko do końca września. Potem ma dołączyć do kadry – powiedział były znakomity skoczek narciarski.

W mediacjach z zawodniczką ma pomóc członek Zarządu PZN, którego jednym z głównych zadań jest właśnie rozwój biegów narciarskich w Polsce. – Możemy zdradzić, że za te kwestie będzie odpowiedzialny Stanisław Szymanik. Już się za to wziął i wkrótce ma przygotować plan, jak to wszystko ma wyglądać, żeby to miało ręce i nogi – dodał Małysz. Przyznał on także, że widział się już z Marcisz. – To było podczas wydarzenia Wings for Life. Rozmawialiśmy chwilę z jej menadżerem, bo jest pretendentką do teamu Red Bulla. To było jednak spotkanie przy okazji. Konflikty w kadrach zawsze mogą się pojawiać i to jest jakby normalne. Naszym zadaniem jest je rozwiązywać i jestem tego świadomy – zakończył czterokrotny medalista olimpijski.

Przykre skutki spotkania z królem

O nie lada pechu może mówić Heidi Weng. W rozmowie z norweskimi mediami 31-letnia biegaczka narciarska opowiedziała o problemach, z jakimi musiała mierzyć się w ostatnich miesiącach. Najpierw, ze względu na uzyskanie pozytywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, nie mogła wystartować na igrzyskach olimpijskich. Następnie (w marcu bieżącego roku) doznała wstrząsu mózgu, którego skutki odczuwa do dziś.

Wydawało się, że możliwość zjedzenia obiadu z królem Haraldem V będzie dla niej momentem szczęśliwym, który przynajmniej na chwilę pozwoli zapomnieć jej o codziennych problemach. Niestety, i tym razem los nie był łaskawy dla Norweżki. – To był niesamowicie trudny czas dla mojej psychiki. […] Po obiedzie w towarzystwie króla musiałam spędzić trzy dni w łóżku, bo ból głowy nie dawał mi żyć. Potem przegapiłam jeszcze ślub Ragnhild Hagi. Naprawdę wiele straciłam przez ostatnie miesiące – powiedziała biegaczka, która liczy na to, że wyczerpała już limit pecha. – Mam nadzieję, że karta wreszcie się odwróci – dodała Weng.

Tragedia na treningu

Do fatalnego w skutkach zdarzenia doszło w znajdującym się w Norwegii tunelu Botshei. W trenującą w tym miejscu na nartorolkach członkinię słoweńskiej kadry A w biegach narciarskich, Hanę Mazi Jamnik, z impetem wjechał kierowca ciężarówki. Mimo otrzymania pomocy medycznej i przetransportowania zawodniczki do szpitala uniwersyteckiego w Stavanger, życia 19-latki nie udało się uratować.

Sprawca tragedii został pozbawiony prawa jazdy. Oskarżono go także o naruszenie sekcji trzeciej norweskiej ustawy o ruchu drogowym, która dotyczy zachowania ostrożności na drodze. Od mężczyzny pobrano próbkę krwi, aby zbadać, czy w chwili feralnego zdarzenia był pod wpływem alkoholu.

Obrońca kierowcy ciężarówki potwierdził, iż jego klient został już przesłuchany i przyznał się do uderzenia w Słowenkę. – Nie ma wątpliwości, że ją potrącił, ale nie przyznaje się do zaniechania ostrożności – powiedział prawnik, Sigurd Roenningen.

Therese Johaug powraca do sprawy dopingu

Już w październiku światło dzienne ujrzy wyczekiwana przez fanów biegów narciarskich autobiografia jednej z najlepszych biegaczek narciarskich w historii. „Therese Johaug – cała historia” jest pozycją, która z pewnością odbije się szerokim echem w środowisku sportowym. W ostatni czwartek (18 sierpnia) w Gylendal odbyła się premiera wspomnianej książki. W trakcie wydarzenia Therese Johaug przeczytała jej fragment. Traktował on o dniu, w którym zawodniczka otrzymała informację o uzyskaniu pozytywnego wyniku testu antydopingowego.

„Kiedy podniosłam komórkę, zobaczyłam, że mam nieodebrane połączenie od Vidara Loefshusa [przedstawiciela Norweskiego Związku Narciarskiego – przyp. red.]. Nie dzwonił często, więc byłam trochę zdziwiona, co to może być. Potem odkryłam, że mam kilka wiadomości, na które nie odpowiedziałam. Najnowsza była ta z Antidoping Norway. Nie pamiętałam, żebym wcześniej otrzymała od nich wiadomość” – czytała Johaug, opowiadając o niepokoju, który momentalnie ją ogarnął.

„Nic nie mogło przygotować mnie na to, co pojawiło się na ekranie. <<Otrzymano pozytywny wynik testu>>. Moja pierwsza myśl była taka, że to nieporozumienie” – kontynuowała była już zawodniczka. Przyznała, że w tamtej chwili natychmiast zesztywniała ze strachu i niedowierzania. Krótko po tym zrozumiała jednak, że wiadomość skierowana była właśnie do niej. Kiedy zobaczyła w lustrze własne spojrzenie, od razu zaczęła płakać. „Po prostu stałam sztywno w przerażeniu i gapiłam się na siebie w lustrze, w kółko krzycząc: <<Nic złego nie zrobiłam, nic złego nie zrobiłam>>” – wspominała sportsmenka z Rooros, zatapiając się w lekturze.

Imprezy zamiast nart

Po odwieszeniu nart na kołek Johaug zajęła się nie tylko pisaniem książki. Utytułowana biegaczka rzuciła się także w wir imprez. W ostatnim czasie można było zobaczyć ją między innymi we Francji czy na Ibizie. Jak sama przyznaje, aktualnie po prostu cieszy się życiem. – Nie tylko trochę, a bardzo. Zastąpiłam napoje dla sportowców różowym winem. Mam nowe życie – przyznała multimedalistka mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich.

Norweskie media zapytały Therese o ewentualne plany dotyczące powiększenia rodziny. – Połączenie ciąży i różowego wina nie działa. Żyję życiem – tu i teraz. To dla mnie w tej chwili priorytet. Za rok, czy za dwa zajmiemy się tą drugą sprawą – stwierdziła 34-latka.

Powrót mistrza

Kilka tygodni temu informowaliśmy o kłopotach zdrowotnych Johannesa Hoesflota Klaebo. Podczas jednego z treningów urodzony w Trondheim biegacz narciarski doznał kontuzji mięśnia pośladkowego. Choć początkowo twierdzono, iż rekonwalescencja pięciokrotnego mistrza olimpijskiego może potrwać od sześciu do nawet dwunastu tygodni, to jednak organizm niespełna 26-letniego zawodnika szybciej uporał się z ową dolegliwością. Dzięki temu Norweg wystartuje prestiżowych zawodach nartorolkowych, Toppidrettsveka. Odbędą się one w dniach 25-27 sierpnia bieżącego roku.

Jak zapowiada trzykrotny zdobywca Kryształowej Kuli, wystąpi w dwóch biegach wspomnianej imprezy. – W obydwu zawodach dam z siebie wszystko. Opuściłem kilka treningów, ale nadal wierzę, że wszystko będzie dobrze już przed rozpoczęciem sezonu, a nie samych mistrzostw świata [odbędą się one w dniach 21 lutego – 5 marca 2023 roku w Planicy – przyp. red.], które są najważniejszym wydarzeniem zimy. Czuję, że mam dobrą kontrolę – stwierdził Klaebo w rozmowie z vg.no. Oprócz niego na starcie zmagań stanąć mają również między innymi: Petter Northug, Maja Dahlqvist, Frida Karlsson i Iivo Niskanen.

Szansa na pojednanie?

Dzisiejszy raport kończymy informacjami prosto ze Szwecji. Kiedy kilka miesięcy temu Frida Karlsson i Maja Dahlqvist ogłosiły, że do najbliższego sezonu będą przygotowywać się poza kadrą narodową, wydawało się, że porozumienie między zawodniczkami a federacją jest niemalże niemożliwe. Teraz jednak obie sportsmenki przyznały, iż gotowe są negocjować swój powrót do drużyny „Trzech Koron”. Warunkiem stawianym przez zawodniczki jest większe zaangażowanie trenerów osobistych w program przygotowawczy oraz swoboda w zarządzaniu własnym treningiem.

Jak donosi aftonbladet.se, już w tym tygodniu biegaczki mają spotkać się z rzecznikiem kadry. – Chcemy zmiany, aby zobaczyć długoterminową poprawę. Powinni sobie zdać sprawę, że teraz sportowcy mają także możliwości trenowania poza kadrą, i to w znacznie większym stopniu, niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu – powiedziała Dahlqvist.

– Reprezentacja narodowa jest przestarzała (…). Chcę, żeby nasza kadra narodowa był najlepsza, obecnie jest to bardzo duża grupa z kilkoma trenerami. Jeśli chcesz się zmienić i rozwijać, musisz spróbować to zrobić na każdy sposób, a ja czuję, że próbowałam. Moją ostatnią próbą było trenowanie poza zespołem w tym roku – dodała z kolei Karlsson.

Czy gwiazdy szwedzkich biegów ostatecznie powrócą do kadry? Tego dowiemy się już niebawem!

Źródło: informacja własna; aftonbladet.se; vg.no; abcnyheter.no; fis-ski.com; sport.pl; blinkfestivalen.no