Białoruś. Brat czterokrotnej mistrzyni olimpijskiej w biathlonie skatowany przez milicję. Brał udział w wiecu przeciwko Łukaszence

Źródło: sport.tut.by

Białorusini wciąż walczą o demokrację w swoim kraju, a milicja nadal tłumi  protesty. Funkcjonariusze często w brutalny sposób zatrzymują protestujących. Ofiarą takiej akcji stał się ostatnio brat czterokrotnej mistrzyni olimpijskiej w biathlonie Darji Domraczewej.

Źródło: sport.tut.by

Nikita Domraczew, brat wybitnej biathlonistki Darii Domraczewej, został wczoraj brutalnie zatrzymany. Wracał do domu na rowerze, został zatrzymany przez milicję i ciężko pobity. – Był skuty w kajdanki i wsadzony do policyjnej furgonetki – informuje na Twitterze dziennikarka z Mińska, Hanna Liubakowa. Według niej polała się krew.

Brat Domraczewej został zatrzymany w związku z udziałem w wiecu przeciw Łukaszence. Dzisiaj przebywa już na wolności i potwierdza zajście.




– Wczoraj jechałem do mojej mamy na rowerze ścieżką rowerową wzdłuż nasypu w rejonie Zybitska. Kiedy dotarłem do mostu, zobaczyłem ludzi w oliwkowych mundurach biegnących do mnie z krzykiem. Przestraszyłem się, odwróciłem się w innym kierunku, ale stamtąd za rogiem budynku wybiegła kolejna gromada ochroniarzy, już w czerni – relacjonuje w rozmowie z sport.tut.by Nikita Domraczew.

Domraczew potwierdził, że został zrzucony z roweru i był bity. Potem funkcjonariusze wrzucili go do samochodu i ponownie straszyli policyjnymi pałkami. – Przez pobicie i krew nic nie widziałem. Poprosiłem o wezwanie karetki, ale odmówiono mi – mówi. Po jakimś czasie zatrzymanego przerzucono do innego pojazdu i trafił wreszcie na komisariat. Tam miał mieć robione zdjęcia i spisano jego dane.

– Po jakimś czasie przyjechała karetka. W tym samym czasie przyniesiono protokół z zeznaniami milicjantów. Czułem się źle, bolała mnie głowa, więc nie stawiałem oporu i podpisałem – przyznaje Domraczew. Nikita czeka teraz na rozprawę sądową, ale na razie nie zna jej daty. – Karetka zabrała mnie do III szpitala, gdzie po kilku godzinach siedzenia w ogólnej kolejce zostawili mnie na oddziale. Rano podpisałem rezygnację z hospitalizacji i wróciłem do domu.


Jak mówi ofiara brutalnego zatrzymania, nie przyznał się, że jest bratem wybitnej biathlonistki. – Nie rozmawiałem z siostrą, ale ona wie o zatrzymaniu, rozmawiała z matką – zakończył. Była biathlonistka niedawno sama odnosiła się do sytuacji w jej rodzimym kraju.  – Wzywam wszystkich, od których to zależy, wszystkich, którzy wydają rozkazy, przywódców oddziałów OMON. STOP PRZEMOCY. Nie pozwólcie, aby ten horror nadal trwał na ulicach. Każdy konflikt można rozwiązać pokojowo. Każdy. Posłuchajcie! – napisała na Instagramie prawie dwa miesiące temu  Domraczewa.

Źródło: sport.tut.by

%d bloggers like this: