Belka, wiatr, kombinezon – czy to jeszcze skoki?

Tak szczerze mówiąc od samego początku, to w chwili obecnej jestem rozbawiony tym wszystkim, co wydarzyło się dziś w Klingethal. Muszę przyznać, że przez pewien okres czasu zaczynałem wierzyć, że nowe przepisy FIS-u odnośnie tych punktów za wiatr, belki oraz nowych kombinezonów, nie są wcale takie złe. Musze jednak przyznać, że na tą moją wcześniejszą opinię wpłynął fakt, że do tej pory w tym sezonie wszystkie konkursy były na prawdę sprawiedliwe (jak na tą dyscyplinę). W dniu dzisiejszym totalnie się w tym wszystkim pogubiłem. Wydaje mi się, że nie jestem jednak zbyt wymagający, kiedy oczekuję od organizatorów ukazania mi w sposób jasny tego, co dzieje się na skoczni. Głównie tego mi zabrakło.

Teoretycznie w tej chwili jestem roześmiany, ale proszę sobie wyobrazić, że po pierwszej serii moja mina była wręcz kolosalnie inna. Wystarczy dać na przykład Richarda Freitaga… moim zdaniem to jeden z największych poszkodowanych dnia dzisiejszego. Przykro mi.
Początek był dla naszej ekipy bardzo, ale to bardzo przyjemny. Z mojej strony owacje na stojąco dla Krzyszofa Miętusa. 145 metrów, to moim zdaniem najlepszy skok Krzyśka w życiu. Nie ma co mówić, że wyszło tak tylko dlatego, bo powiało mu pod narty. Ewidentnie z progu wyszedł kapitalnie. W drugim skoku też było widać bardzo ładne i płynne wyjście. Tak w ogóle to Miętus uchodzi w chwili obecnej moim zdaniem za bardzo, bardzo pięknego styliste. Lot ma bardzo piękny, a lądowanie… przyznajcie, że genialnie patrzy się na tego skoczka.
Szkoda, że na dobre warunki nie trafił Dawid Kubacki. Zawodnik, który błyszczał podczas skoków treningowych i w kwalifikacjach, dzisiaj nie miał tyle szczęścia. Moim zdaniem też jest w dobrej formie, przede wszystkim widzę nieco poprawioną sylwetkę w locie. Inny kąt natarcia. Dopisując do tego wszystkiego kolejny w sezonie świetny wynik Piotrka Żyły… na prawdę nie chciałbym być teraz na miejscu naszego trenera. Drużyna spisuje się świetnie! Szkoda, że humory na koniec musiała nam zepsuć dyskwalifikacja Kamila Stocha…

W chwili kiedy myślałem, że mogę wybaczyć wszystkie wpadki z tymi belkami, w ogóle (moim zdaniem) nie trafionymi punktami za wiatr, musiałem dowiedzieć się, iż Kamil został zdyskwalifikowany za nieodpowiedni strój w drugiej serii. Zabawne, że w pierwszej nikomu on nie przeszkadzał. Stoch awansował aż o 9. pozycji w finałowej rundzie, dzięki czemu mieliśmy dwóch zawodników w dziesiątce i czterech w piętnastce. Na prawdę decyzja o dyskwalifikacji (przeniesienie na 30. miejsce) doprowadziła mnie do szału. W dodatku, kiedy przeczytałem wywiad z Łukaszem Kruczkiem, gdzie można dowiedzieć się, na czym polegała wada stroju, to ręce mi opadły.

Kombinezon Kamila został uznany za nieprzepisowy, ponieważ na kontroli wyszło, że przód kombinezonu z tyłem nie pokrywa się idealnie. Brakowało niewiele, tylna część weszła wyżej. Dlaczego ta dyskwalifikacja akurat teraz, nie wiemy, bo kombinezon jest używamy przez Kamila od dłuższego czasu i nigdy nie było z nim problemów. – Łukasz Kruczek, wywiad: skijumping.pl

Wszystko jest denerwujące dlatego, że nasz lider odrobiłby nieco punktów do Severina Freunda. Chociaż 3. miejsce w klasyfikacji generalnej na razie ucieka, to moim zdaniem dogonienie czwartego Freunda jest możliwe. Tylko byłoby łatwiej bez dyskwalifikacji. Mam nadzieję, że do końca sezonu jakoś uda się nieco odbić te stracone dziś szanse. Może medalem na Mistrzostwach Świata?

Nie mogę przejść obojętnie obok zwycięzcy! Jaka Hvala udowodnił dziś, że można wygrywać, będąc juniorem. To rzeczywiście talent na miarę wielkich mistrzów. Tegoroczny Mistrz Świata Juniorów wytrzymał presję i pokonał w bezpośrednim pojedynku giganta światowych skoków – Gregora Schlierenzauera. Przewaga Hvali nad drugim Takeuchim wyniosła 4,9 pkt, natomiast nad trzecim Schlieriem 6,4. To zdecydowana wiktoria. Trzeba dodać, że młody Słoweniec wygrał zawody w bardzo ciekawym momencie. Wielu specjalistów zacznie stawiać go w gronie faworytów podczas nadchodzących mistrzostw. Byłbym tutaj ostrożny, osobiście nazwałbym go czarnym koniem. Jeśli chodzi o pewniaków, to w sporcie nigdy nie można być niczego pewnym. Faworyta można wskazać zawsze, tylko w tym momencie uważam, że kandydatem do złota jest Słowenia, ale w drużynie. Kolejny świetny konkurs. Czy ktoś powstrzyma ich od tytułu Mistrzów Świata?

 Nadmiar filozofii szkodzi w sporcie. – Włodzimierz Szaranowicz, Zakopane 2009

Mateusz Król
Obserwuj

4 thoughts on “Belka, wiatr, kombinezon – czy to jeszcze skoki?

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.