Apoloniusz Tajner: To prywatna opinia Adama. Wszystkie zmiany, które zaszły, nie wynikają z pandemii

Kilka dni temu Adam Małysz wyznał w wywiadzie dla TVP Sport, że sytuacja finansowa Polskiego Związku Narciarskiego jest trudna i możliwy jest regres sportów zimowych do realiów z lat 80. i 90. Pogłoski szybko zdementował Apoloniusz Tajner.

Dyrektor ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej zarysował nieciekawą sytuację, z którą rzekomo ma borykać się obecnie polska federacja. – PZN nie posiada żadnych rezerwowych pieniędzy. (…) aby zapewnić taki poziom jak do tej pory, my nie możemy z pewnych rzeczy rezygnować. Jeśli tak się stanie, to wrócimy do sytuacji z lat 80. i 90., gdy sport w Polsce prawie nie istniał. Umowy dla niektórych trenerów nie są podpisywane, trwa czekanie. Musimy się liczyć, że nie będziemy mieli tyle pieniędzy – wyznał w wywiadzie dla TVP Sport.

Jak się okazuje, Małysz na wyrost ocenił sytuację, w której znalazły się polskie sporty zimowe. Do jego wypowiedzi szybko odniósł się Apoloniusz Tajner, który zdementował pogłoski o braku zabezpieczenia finansowego i planowanych zwolnieniach w związku z pandemią koronawirusa.

– To była raczej prywatna opinia Adama. Ewentualnie jego intencją mogło być to, aby pokazać, że takie zagrożenie może być. A wszystkie te zmiany, które zaszły, nie wynikają z pandemii, tylko są zmianami naturalnymi, przygotowywanymi przez nas jeszcze zanim zaczęło się mówić o koronawirusie. Mogę z tego miejsca uspokoić, że sytuacja na pewno nie wygląda źle – w rozmowie z Interia.pl powiedział prezes PZN.

Tajner wytłumaczył, że Ministerstwo Sportu potwierdziło, że środki pieniężne przyznane kadrze olimpijskiej oraz kadrze młodzieżowej, w dalszym ciągu. Resort zawiesił natomiast wykorzystanie budżetu przeznaczonego na organizację zgrupowań i wyjazdów, co wynika bezpośrednio z zakazu zgromadzeń wprowadzonego dla ograniczenia pandemii. – Jeśli chodzi o finanse z ministerstwa, to tylko te wydatki, które są związane z wynagrodzeniami sztabów szkoleniowych i stypendiami dla zawodników, zostały uwzględnione na kwiecień i maj. Natomiast wszystkie zgrupowania skasowane, a środki przesunięte na dalszą część sezonu. Wobec tego ja patrzę na sytuację odwrotnie, a mianowicie do tej pory zawsze korzystaliśmy z dofinansowania ministerstwa, bo w październiku, listopadzie oraz grudniu brakowało nam pieniędzy. Teraz widzę to tak, że nie wykorzystując ich w kwietniu i maju prawdopodobnie po raz pierwszy nie będziemy musieli korzystać z dofinansowania z ministerstwa w ostatnim kwartale – dodał były szkoleniowiec polskich skoczków.

Zapytany czy nastąpiły jakieś zmiany ze strony sponsorów, prezes PZN odpowiedział: Nasze umowy są bezpieczne i będą respektowane. Jednak tu na pewno wisi jakieś zagrożenie, bo naszymi sponsorami są też spółki Skarbu Państwa.

Przy okazji nawiązał do kwestii umów z osobami współpracującymi ze związkiem. – Wszystkie te umowy, których nie przedłużyliśmy lub rozwiązaliśmy, są związane ze zmianami strukturalnymi, które następują po każdym sezonie. Nie są to ruchy związane ze skutkami pandemii, tylko procesem szkoleniowym, weryfikowaniem pewnych trenerów lub grup szkoleniowych, czy koncepcji szkoleniowych – zapewnił Tajner.

Prezes związku wyznał, że szykują się znaczące zmiany w polskich skokach, których dokonać ma Adam Małysz w porozumieniu z trenerem kadry narodowej, Michalem Doleżalem. Charakter zmian określił jako strukturalno-organizacyjne. – Już niedługo sam Adam ogłosi decyzje, bądź w tej sprawie ukaże się komunikat na naszej stronie. Jednak chcemy by pierwsza akceptacja była ze strony ministerstwa, po czym natychmiast będziemy podawać do publicznej wiadomości. Myślę, że potrzebujemy około tygodnia czasu – podsumował Apoloniusz Tajner.

Źródło: interia.pl