Apoloniusz Tajner: Kamil może w każdej chwili wrócić do odnoszenia zwycięstw

apoloniusztajner

Początek tego sezonu w porównaniu do poprzednich, dla polskich skoczków narciarskich jest bardzo udany. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner w rozmowie z Polską Agencją Prasową, opowiedział o aktualnym liderze kadry oraz konfliktach w ubiegłym sezonie. 

Od Letniej Grand Prix, w której dominował Maciej Kot, wielu kibiców i dziennikarzy próbuje rozstrzygnąć kto jest obecnym liderem polskiej kadry. Prezes Apoloniusz Tajner twierdzi, że pomimo dobrej formy Macieja Kota, naturalnym liderem pozostaje mistrz olimpijski Kamil Stoch. – Generalnie widać, że mamy teraz dwóch liderów, ale Maciek jest ciągle nieobliczalny. Nie wiem, jak to się skończy, ale prawdopodobnie utrzyma się w czołówce. Natomiast tak naprawdę tym liderem, który może zacząć wygrywać, jest Kamil. Choć czasem ma jeszcze drobne kłopoty, ale jest to mniejszy problem niż był latem. On może w każdej chwili wrócić do odnoszenia zwycięstw. To jest Kamil, jego potencjał jest największy – mówi Tajner.

Zmiany, które wprowadził nowy trener Stefan Horngacher, od razu zaczęły przynosić efekty. Prezes uważa również, że trener wpłynął na zawodników pozytywnie, ale najbardziej widać to u Piotra Żyły. – Piotr Żyła dostał od niego warunek – albo zmienisz pozycję dojazdu, albo cię w tej kadrze nie ma i na drugi dzień już zaczął ją zmieniać. A ile myśmy się wcześniej z nim nagadali na ten temat. Ja to już tylko z ciekawości pytałem „Piotrek, dlaczego nie chcesz zmienić tego dojazdu?”. A próbowali wcześniej i Szturc, i Kruczek, i Małysz – wspomina. Poprzedni sezon był nieudany dla naszych skoczków i nie tylko Kamil Stoch przechodził kryzys. Tajner jako przyczynę podaje konflikt, który pojawił się w kadrze. – To był główny powód. Była też cała masa innych rzeczy, które były pochodnymi tej sytuacji. Ale tego już nie ma. Wszystkie spory zostały zupełnie odsunięte na bok. Jest nowy człowiek na stanowisku trenera, który ułożył wszystko, nowe relacje w grupie. Widać dużą mobilizację – twierdzi i dodaje – Starałem się być blisko kadry, ale mimo wszystko to mi umknęło. Dopiero gdy jesienią pojechałem na zgrupowanie do Dubrownika, bo już do mnie doszły słuchy, że coś tam się dzieje. Pojechałem się przyjrzeć. Były tam obydwie skonfliktowane grupy. To był październik, listopad i już było za późno na reakcję – zdradza prezes.

źródło: PAP / eurosport.onet.pl 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.