Apoloniusz Tajner dla SiW: Sezon poniżej oczekiwań

Apoloniusz Tajner o programie LOTOS Cup

apoloniusz-tajner-wisla01

W trakcie ubiegłotygodniowych Mistrzostw Polski w skokach narciarskich w Wiśle, udało się naszej reporterce porozmawiać z Prezesem Polskiego Związku Narciarskiego – Apoloniuszem Tajnerem. Zapraszamy do przeczytania drugiej części rozmowy, w której Prezes wypowiada się o minionym sezonie. 

Tydzień temu w Wiśle odbyły się Mistrzostwa Polski w skokach narciarskich seniorów. Podczas drużynowej rywalizacji, pożegnaliśmy trenera kadry narodowej Łukasza Kruczka. Tuż po tych wydarzeniach, Prezes PZN – Apoloniusz Tajner zdradził nam nazwisko nowego trenera jeszcze przed oficjalnym komunikatem. Pierwszą część wywiadu można przeczytać pod tym linkiem. Poprosiliśmy Apoloniusza Tajnera o podsumowanie minionego sezonu w polskich skokach narciarskich. Oto co powiedział nam Prezes Polskiego Związku Narciarskiego. – Sezon powiedzmy sobie generalnie poniżej oczekiwań ale też nie był taki zły. Z jednej strony nie było takich sukcesów indywidualnych czy drużynowych – oprócz podium w Zakopanem. Z drugiej strony grupa jako grupa od samego początku mimo, że nie szło tak jak trzeba, ciągle jednak pokazywała się w tej czołowej “30” zawodników Pucharu Świata, bo to jest wyznacznik poziomu sportowego. Im więcej zawodników w tej “30” Pucharu Świata jest tym lepszy poziom grupy. Trzech, czterech, pięciu – było jednak dość regularnie tam i finał w Planicy pokazał to. Brakowało nam tylko takiego lidera, który by w tej trójce Pucharu Świata gdzieś z Prevcem, a może i z Kasaim by rywalizował. – komentował.

Naturalnym liderem naszej kadry A po odejściu Adama Małysza był Kamil Stoch. Jednak, dwukrotny Mistrz Olimpijski z Sochi zaliczył jeden z najsłabszych sezonów w karierze. Co było tego powodem? – Uważam, że ten sezon poprzedni Kamila Stocha to był jego sezon. On był wtedy rzeczywiście przygotowany na wygrywanie. Po kontuzji wrócił i wygrał nawet dwa konkursy Pucharu Świata oraz zajmował miejsca na podium. To był jego sezon tylko kontuzja przeszkodziła mu. Natomiast, ten przepracował, przygotował się ale takie są skoki narciarskie, że tak naprawdę nie wiadomo dlaczego nie zaskoczył. Myślę, że prawdopodobnie nie był do końca skoncentrowany. Może zdecydowały o tym różnego rodzaju problemy pozasportowe. Chyba to rozproszenie spowodowało, że miał problem z punktem trafienia bo to rozwinięcie odbicia było dobre. Tempo odbicia pod koniec sezonu już łapał ale punkt trafienia uciekał, a to powodowało, że czołówka była ale nie było tej ścisłej. To jest zawodnik, który ma duszę zwycięzcy. Ciesze się, że mamy Stocha i mamy taką dojrzałą grupę. – ocenił Prezes PZN.

W minionym sezonie zimowym kadra B pod wodzą Macieja Maciusiaka przewyższyła trochę poziomem sportowym kadrę A prowadzoną przez Łukasza Kruczka. Do tej sytuacji również odniósł się Apoloniusz Tajner. – Maciej Maciusiak jest bardzo dobrym “fachmanem”, że tak powiem. Jest takim warsztatowcem ze skoczni, tak jak Kruczek zresztą. Trzeba powiedzieć, że Maciusiak dysponował także bardzo dużym potencjałem zawodniczym, bo przecież przeszedł do jego grupy Maciek Kot z Dawidem Kubackim. Nie dogadywali się zawodnicy z trenerem Kruczkiem więc poszli do Maciusiaka. Mieli ambicje, żeby do tej pierwszej kadry wrócić albo pokazać, że może nie słusznie tam się znaleźli. Z drugiej strony warunki do trenowania kadra A i B miała identyczne. Był Andrzej Stękała, który przeszedł z grupy Roberta Mateji do tej. Tu też widać, że mamy następnego trenera, który go ładnie podprowadził. Maciek Maciusiak otworzył mu te możliwości robienia lepszych wyników. Był też Krzysiek Biegun, który jeden Puchar Świata ma wygrany ale miał też słaby sezon. Bartek Kłusek zrobił postęp lekki. W sytuacji kiedy tutaj Kamilowi coś nie za bardzo szło być może to dotknęło całą tą piątkę, że się gdzieś tam wytarły te metody i sposoby treningowe. Relacje międzyludzkie się trochę zablokowały. Dużo rzeczy się tam stało. Tam poziom był porównywalny ze wskazaniem na kadrę B. Niepotrzebna była zupełnie ta rywalizacja. Gdyby zawodnicy kadry B zaczęli wygrywać w Pucharze Świata, może gdyby wchodzili do czołowej “10” i tam się utrzymywali to można by powiedzieć, że byłaby to pewna rewolucja. Tak to byli lepsi od tych, którzy zaliczyli lekki dołek, a z drugiej strony utrzymali wszyscy jakiś tam jednak poziom tej “30” Pucharu Świata. Patrząc na koniec sezonu letniego, to wydawało się, że co najmniej czterech zawodników znajdzie się w pierwszej “10”, a czterech w drugiej “10” Pucharu Świata. Z drugiej strony jak ich tak policzymy to tak było, tyle, że oni pojedynczo tam wskakiwali. Czterech rzeczywiście było w pierwszej “10” i czterech kolejnych zajmowało miejsca w drugiej. Może nieregularnie ale byli. – zakończył.

Źródło: Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.