Andrzej Pradziad po najlepszym sezonie w karierze: “Albo kadra, albo…”

To był dla niego prawdopodobnie najważniejszy sezon w dotychczasowej karierze. Zdał go zdecydowanie na medal. Ba, nawet na kilka. Udowodnił w tym sezonie, że można być zawodnikiem klubowym i w zawodach bić kadrowiczów. Waleczność, hart ducha i upór, to cechy Andrzeja Pradziada. – To mój najlepszy sezon w karierze – mówił po mistrzostwach Polski w Jakuszycach. Pytanie, czy to wystarczy na dostanie się do kadry?

MK: Zadowolony z mistrzostw Polski? Tych teraz i tych wcześniejszych? 

AP: Z tej pierwszej części jestem tylko średnio zadowolony. Przed samymi zawodami wróciłem z Kazachstanu, gdzie biegłem 30 kilometrów, byłem właściwie ledwo żywy. Mimo to powalczyłem na 10 km stylem klasycznym podczas mistrzostw Polski. Cieszę się, że wystartowałem i nie oszczędzałem się w Kazachstanie. Reszta odpuściła, tam biegłem tylko ja. Jakuszyce na pewno na plus, chociaż wiadomo było, że bardzo liczyłem na bieg 30 km. Tutaj śmiało mówię o niedosycie, bo piąte miejsce dobre, ale przyjechałem tutaj po więcej. Niestety, z organizmem nikt jeszcze nie wygrał. Kiedy łapią Cię skurcze na dwudziestym kilometrze, to nie ma szans, aby dalej mocno biec. Cieszę się jednak, że dobiegłem do mety.

MK: Skurcze mogły się wziąć z tego, że za szybko zacząłeś?

AP: Nie. Bieg dla mnie był bardzo łatwy, spokojne tempo. Na początku wiozłem się przez dystans. Wiedziałem, że jest szansa powalczyć o drugie miejsce, bo Jasiek był poza zasięgiem. Na początku jednak zaczęła się ucieczka i nikt nie chciał pomóc mi ich złapać. Zatem zostałem w peletonie, gdzieś na końcu grupy. Tempo było dla mnie bardzo łatwe i bardzo mnie to zdziwiło, że złapały mnie skurcze. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło. Wszystkie zjazdy jechałem na prosto, bo nie byłem w stanie się złożyć. Nikomu tego nie życzę. Dobiegłem i to najważniejsze. Jednak zmęczenie sezonem dało o sobie znać.

MK: W sobotę dość rodzinnie pobiegliście. Co powiesz o tym występie?

AP: Spojrzeć na wyniki, to miałem na prawdę dobre czasy. Równając się z kadrą, to z Jankiem Antolcem wygrałem na dwóch zmianach a na ostatniej z Maćkiem Staręgą. Założyliśmy, że ten występ ma być przetarciem przed sztafetą. Jestem bardzo zadowolony z siostry, że wytrzymała i zajęliśmy dobre siódme miejsce.

MK: To jak te przetarcie pomogło w sztafecie?

AP: Taktyka była prosta. Musiałem jak najwięcej nadrobić na pierwszej zmianie nad Katowicami i Rawą. To było słuszne założenie, bo te zespoły znalazły się na podium. Początkowo zostałem zblokowany, ale dołożyłęm tempa i uciekłem z Kamilem Burym. Ten uciekł mi na drugiej pętli na podbiegu. Narty nie chciały mi dzisiaj pięknie pracować. Szczególnie na podbiegu, gdzie mnie urywało i męczyłem się. Istebna była do pokonania, więc chodziło o zrobienie przewagi nad wyżej wspomnianymi drużynami i opłacało się postawić wszystko na jedną kartę, bo się udało.

MK: Chyba trudno było dzisiaj trafić ze smarowaniem…

AP: Zgadza się, dzisiaj ciężko było trafić. Rano testowaliśmy sprzęt, wszystko było pięknie zmrożony i dobrze trzymało. Przyszliśmy na start, zrobiła się „kasza” i ciężko było trafić. Nam się to nie do końca udało.

MK: Patrząc na Twoje wyniki tej zimy, to chyba nie masz prawa być niezadowolonym.

AP: Tak, zima zdecydowanie na plus. Starty w Slavic Cup poszły dobrze, poza tym dużo startów i wiele okazji do porównania z kadrą młodzieżową. Myślę, że w tym przypadku wyszedłem na plus. W rywalizacjach z kadrą „A” też nie było źle. To był mój najlepszy sezon w karierze. Z roku na rok jest progres i to bardzo cieszy.

MK: Gratulacje po jednym z biegów od Janusza Krężeloka, świetne wyniki… to już czas, żebyś znalazł się kadrze? Jesteś lepszy niż przed rokiem?

AP: Na pewno biegam szybciej niż przed rokiem. To widać po startach w zawodach federacji narciarskiej. W tam sezonie robiłem FIS punkty na poziomie 120, a teraz kręciło się nawet około 70. Widać, że progres jest. Trzydzieści dni na obozie, w tym dwa razy w Polsce, dały efekt na tyle, że potrafiłem wygrywać z zawodnikami z całej Polski. Gratulacje oczywiście cieszą, to na pewno dla mnie ważne. Jednak co będzie dalej… nie wiem. Na razie czekam na decyzję. Mam w głowie jakiś plan, ale trzeba czekać.

MK: Teraz to już tylko kadra seniorów.

AP: Tak. Albo kadra seniorów, albo…

Dziękuję za rozmowę.

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.