Andrzej Pradziad: Lubię nadal biegać na nartach, dlatego się nie poddaję [Dzień Sportów Zimowych]

andrzejpradziad

Wiosną było o nim bardzo głośno. Wszystko za sprawą tego, iż mimo drugiego miejsca w rankingu PZN i dobrych wyników zimą, nie został powołany do kadry biegaczy narciarskich. Andrzej Pradziad, po trudnych miesiącach w swojej karierze, opowiedział nam o swoich początkach, aktualnej sytuacji i planach na przyszłość. Rozmawiał Mateusz Król. 

M.K: Pierwsze kroki na nartach stawiałeś w szkole podstawowej. Wspominałeś kiedyś, że chciałeś po krótkim okresie treningów pokonać syna nauczycielki. Przypomina mi to trochę początki Justyny Kowalczyk. Też bardzo szybko chciała wygrać Mistrzostwa Polski, mimo że późno zaczęła treningi… Lubisz szukać analogii, czy raczej nie patrzysz na cudze kariery?

A.P: Tak, to prawda. Pierwsze kroki stawiałem na nartach w szkole podstawowej, ale wtedy nawet przez myśl nie przyszło mi to ze mając 22 lata nadal będę to robił. Czy szukam analogi – wydaje mi się ze nie, każda kariera sportowca jest trochę inna. Każdy z nas ma swoją historie, swoje plany i cele, które w trakcie swojej kariery chciałby zrealizować.

M.K: Od pierwszych kroków minęło już trochę lat. Co się w Tobie zmieniło od tego dziecka, które pewnie wpatrzone było w biegówki i nie widziało żadnych mankamentów? Coś Cię w tym świecie zaskoczyło negatywnie?

A.P: Tak, to już 10 lat jak pierwszy raz stanąłem na nartkach. Zmieniło się bardzo dużo, przede wszystkim nabyłem duży bagaż doświadczenia, poznałem ten świat sportu (piękny świat i ten niestety niesprawiedliwy). Sport nauczył mnie pracowitości, systematyczności, walki o każdy centymetr na treningu. I cieszę się, że kiedyś założyłem te biegówki i zakochałem się w tym. Czy mnie coś zaskoczyło – gdybym powiedział, że nie, to bym skłamał, bo każdy kto siedzi trochę w tym sporcie doskonale wie, co działo się ze mną wiosną tego roku. I dlatego uważam, że sport nie jest do końca sprawiedliwy, nie jest tak piękny jak mówią w tym przypadku. Bo ciężko zrozumieć to, dlaczego drugi zawodnik w kraju nie dostaje szansy pracowania na lepszych warunkach, to znaczy w kadrze? Dlaczego mistrz polski nie ma uznania i jest niezauważony? Chociaż w tym sezonie (we wrześniu) znowu pokonał zawodników kadry. Niestety, ale te pytania nadal są bez odpowiedzi.

M.K: Miniona zima była dla Ciebie udana. Z czego najbardziej byłeś zadowolony?

A.P.: Ogólnie cały sezon był bardzo dobry! Uważam, że praca, którą wykonałem z moim trenerem Jerzym Leśnikiem, zaowocowała i to był mój najlepszy sezon w karierze.

M.K: Nowy klub, sponsor… czujesz, że kariera nabiera tempa? Łatwiej teraz trenować?

A.P: Klub UKS Regle to mój nowy/stary klub, ponieważ reprezentuje go już drugi rok. Kariera, owszem nabiera tempa, ale niestety na tej drodze są pewne znaki zakazu, które musimy omijać i się tym martwić. Ale, że lubię nadal biegać na nartach, dlatego się nie poddaję. Dzięki takim ludziom jak mój trener, ta praca sprawia mi przyjemność, bo jeśli masz kogoś tak bardzo zaangażowanego w to, co robi jak ty, wtedy ta praca nabiera tempa i ma sens. Oczywiście muszę tutaj podziękować moim sponsorom – SytemEco i Tatrareh. Dziękuje im również Jakubowi Pradziadowi i Jakubowi Szostakowi. Bez nich nie byłoby szans na trenowanie.

M.K: Wiesz już konkretnie dlaczego tak się stało, że nie znalazłeś się w kadrze? Dostałeś odpowiedź satysfakcjonującą?

A.P: Niestety do dziś nie dostałem żadnej odpowiedzi… Szkoda.

M.K: Pisaliśmy o tej sytuacji, akcja na Facebook’u zrobiła niezłą furorę, wreszcie coś udało się wywalczyć. Pojechałeś do Szwecji trenować z kadrą. Co z tego wyniosłeś?

A.P: Tak, akcja zrobiła wielki szum i nie wiem czy to dobrze, czy też nie, niech każdy sobie odpowie. Dostałem szansę od prezesa Tajnera i za to mu dziękuje! Co wyniosłem? Mam nadzieje, że dobrą dyspozycję, ponieważ plan treningowy zrealizowałem w 100 %.

M.K: Ramsau też jest chyba dla Ciebie zaskoczeniem. Z jakim celami tu przyjechałeś?

A.P: Ramsau jest zaskoczeniem, ponieważ jeszcze we wtorek nie wiedziałem z trenerem gdzie będziemy startować. Seefeld zostało odwołane. Z jakimi celami? Jeden prosty cel: ładnie powalczyć i w sprincie, i na dystansie. To są pierwsze moje starty w tym roku, nie mam pojęcia na co nas stać.

M.K: Jak generalnie przebiegały Twoje przygotowania do zimy? Bez kłopotów zdrowotnych, zrealizowaliście z trenerem wszystkie założenia? Coś dołożyłeś, zmieniłeś?

A.P: Przygotowania do zimy były najcięższe w tym sezonie. Pracowałem najwięcej. Przygotowania ruszyły 30 maja i było ciężko, nie mogłem się pozbierać po decyzjach wiosennych. Bo trudno to zrozumieć. A wiesz co w tym wszystkim jest najgorsze? Pracujesz, zasuwasz na treningu, aby potem cieszyć się z sukcesów, a widzisz, że dla nas nie ma miejsca na letnie zgrupowania ale dla innych są. A Ty dalej biegniesz z oponą i nawet nie jesteś w stanie nic odpowiedzieć jak trener pyta: „Jak się czujesz ” i nadal huczysz, dyszysz, parujesz i masz nadzieję, że to co robisz, nadal ma sens. Wykonaliśmy pracę, którą chcieliśmy zrobić i z tego jesteśmy zadowoleni. Staram się zawsze coś dołożyć, ale o tym długo mówić, więc następnym razem.

M.K: W pewnym wywiadzie powiedziałeś, że chcesz zostać mistrzem świata. Masz upatrzony dystans, w którym najpewniej byś poczuł się na zawodach takiej rangi?

A.P: Nie mam wątpliwości, że będzie to dystans 15 kilometrów.

M.K: A w naszych polskich realiach to Twoim zdaniem jeszcze możliwe, żeby doczekać mistrza świata?

A.P: Myślę, że tak, bo czemu nie? Przecież niczym się nie różnimy od Skandynawów i reszty Europy. Tylko po prostu trzeba coś zmienić. Ale jeśli zawodnik taki jak ja, pracuje 80% w jednym miejscu, czyli w domu, jeśli biega na pętelce 2 km w Zakopiańskim COS i ma warunki takie jakie ma, to można sobie śmiało powiedzieć, że nie ma szans na mistrza świata i to jest bardzo przykre.

M.K: Walczysz o trafienie do kadry od szkoły średniej… Tymczasem środowisko biegowe krytykuje często związek, że i w kadrze warunki nie są najlepsze. Dysproporcja chyba jednak jest ogromna?

A.P: W kadrze warunki są nienajlepsze? Proszę sobie porównać warunki klubów z warunkami kadry. I wtedy odpowiedź na to pytanie sama się znajdzie. Gdyby kluby miały takie warunki jak kadra, to poziom sportowy w tych klubach na pewno by się podniósł. Ale wiadomo – wykaż się wynikami, a będziesz miał zapewnione miejsce w kadrze. Niestety, nie każdego zawodnika to dotyczy.

M.K: Jeśli dobrze wiem, to niedawno obroniłeś tytuł licencjata. Pisałeś o swojej siostrze. Z jakim odzewem to się spotkało? Siostra chyba wiele w Twojej karierze znaczy?

A.P:Tak, obroniłem licencjat z wychowania fizycznego. Cieszę się, bo to był mój cel w tym roku.
Myślę, że siostra nie miała nic przeciwko. Chyba, że się mylę. (śmiech)

M.K: Jakie cele stawiasz sobie tej zimy? Jakie są szanse, że pojawisz się w Pucharze Świata?

A.P.: Bardzo ładnie powalczyć w każdym starcie – to jest mój cel. Dawać z siebie wszystko. A co z tego wyniknie? Zobaczymy. Puchar Świata to wielka impreza i każdy zawodnik dąży do tego, aby kiedyś się tam pojawić na starcie. Jeśli chodzi o szanse to dobrze wiemy, że to nie jest do końca zależne ode mnie.

M.K: Masz swoje zdanie na temat afer dopingowych w Norwegii? Wierzysz Johaug?

Źle się dzieje, jeśli tak piękny sport jak biegi narciarskie, staje się podobny do kolarstwa. To jest bardzo przykre. A jeśli chodzi o norweską gwiazdę, mam swoje zdanie.

M.K: Czego Ci teraz można życzyć?

A.P: Dużo zdrowia i szybkich nart.

Dziękuję za rozmowę.

1 thought on “Andrzej Pradziad: Lubię nadal biegać na nartach, dlatego się nie poddaję [Dzień Sportów Zimowych]

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.