Amerykański sen i rosyjska dominacja. Jak wyglądają klasyfikacje 15. edycji TdS?

fot. M. Rudzińska

Za nami pięć z ośmiu etapów 15. edycji Tour de Ski. Wśród pań – dość niespodziewanie – na czele stawki znajdują się dwie reprezentantki Stanów Zjednoczonych. U panów – zgodnie z przewidywaniami – dominują Rosjanie. Spośród Biało-Czerwonych najlepiej prezentuje się Izabela Marcisz, która aktualnie zajmuje 26. miejsce w klasyfikacji prestiżowego cyklu.

fot. M. Rudzińska

Kiedy środowisko narciarskie obiegły informacje o rezygnacji Norwegów z udziału w 15. edycji Tour de Ski, wielu zastanawiało się, jak bez tej jakże mocnej w sportach zimowych nacji będzie wyglądać walka o najwyższe laury. O ile w przypadku kobiecych zmagań twierdzono, iż absencja Norweżek sprawi, że rywalizacja stanie się bardziej wyrównana i emocjonująca, o tyle fani męskich biegów uważali, że bez „wikingów” stracą one na atrakcyjności, a walka o końcowy tryumf stanie się „wewnątrzrosyjskimi zawodami”.

Po rozegraniu większości biegów jubileuszowej odsłony Tour de Ski można stwierdzić, że jedni i drudzy mieli rację. U pań w czołowej dziesiątce zauważyć można znacznie większe zróżnicowanie narodowościowe niż u panów. Na dziesięciu pierwszych miejscach plasują się przedstawicielki sześciu państw (trzy Rosjanki, dwie Amerykanki i Szwedki oraz po jednej Fince, Słowence i Niemce). Wśród mężczyzn w najlepszej dziesiątce znajduje się z kolei sześciu Rosjan, trzech Francuzów oraz jeden Szwajcar.

Przed rozpoczęciem szwajcarsko-włoskiej imprezy wielu ekspertów sądziło, iż pod nieobecność Norweżek głównymi faworytkami do końcowego zwycięstwa w 15. edycji Tour de Ski będą Szwedki (głównie Frida Karlsson i Ebba Andersson) i Rosjanki (największe szanse dawano Natalii Nieprajewej i Tatianie Sorinie). Pojawiały się też głosy, iż o podium może powalczyć liderka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Amerykanka Rosie Brennan. Tymczasem po pięciu etapach na czele klasyfikacji opisywanego cyklu znajduje się reprezentantka Stanów Zjednoczonych… ale nie ta, o której głośno mówiono przed jego inauguracją, a Jessie Diggins, która przed rozpoczęciem touru ani razu nie zameldowała się w czołowej trójce zawodów Pucharu Świata 2020/2021. W roku 2021 biegaczka urodzona w Afton prezentuje się jednak znakomicie. Dość powiedzieć, że w pięciu ostatnich startach pięć razy plasowała się na podium. W efekcie przewodzi ona w klasyfikacji tych prestiżowych zmagań. 22 sekundy traci do niej jej rodaczka, wspomniana już Rosie Brennan, zaś trzecią pozycję – ze stratą na poziomie 58 sekund do liderki – zajmuje (dość niespodziewanie) Rosjanka, Julia Stupak. Za niespodziankę z pewnością należy uznać przeciętną postawę Szwedek. Najlepsza z zawodniczek „Trzech Koron” plasuje się „dopiero” na czwartej pozycji. Jest nią Frida Karlsson, która po trzech biegach traciła do Diggins zaledwie 10 sekund. W Toblach strata ta wzrosła jednak do prawie półtorej minuty, co związane jest z kontuzją, jakiej Szwedka nabawiła się w poniedziałek w swoim pokoju hotelowym, kiedy to podciągała się na drzwiach i nagle spadła na podłogę, boleśnie uderzając się w kość ogonową. Czy ból umożliwi jej ukończenie touru? Czas pokaże… Kibice reprezentacji Szwecji mogą jednak z optymizmem patrzeć w przyszłość, bowiem we Włoszech dwukrotnie na podium meldowała się inna faworytka, a mianowicie Ebba Andersson, która aktualnie zajmuje szóstą lokatę w klasyfikacji jednej z najważniejszych biegowych imprez tej zimy.

Jak spisują się Polki? Po dwóch etapach z udziału w cyklu wycofała się Monika Skinder. Czterdzieste ósme miejsce zajmuje obecnie Weronika Kaleta. Wielu powodów do radości dostarcza polskim kibicom trzykrotna medalistka ubiegłorocznych mistrzostw świata juniorów, Izabela Marcisz. Zawodniczka klubu SS Prządki Ski tylko w pierwszym etapie Tour de Ski uplasowała się poza najlepszą trzydziestką. W kolejnych startach za każdym razem zdobywała pucharowe punkty. Dzięki temu po biegach rozegranych w Val Müstair i Toblach Polka plasuje się na dwudziestym szóstym miejscu w klasyfikacji touru.

Klasyfikacja Tour de Ski kobiet po 5 z 8 etapów

Podobno w sporcie wszystko może się zdarzyć… Przyglądając się jednak wynikom męskiej rywalizacji 15. edycji Tour de Ski, niezwykle trudno jest wyobrazić sobie, by tryumfatorem całej imprezy nie został Aleksander Bolszunow, który nad Artiemem Maltsewem, zajmującym drugie miejsce w klasyfikacji touru, ma ponad dwie minuty przewagi. Zdobywca Kryształowej Kuli za ubiegły sezon prezentuje znakomitą dyspozycję. Podobnie jak Jessie Diggins, w każdym etapie szwajcarsko-włoskiej imprezy plasował się w czołowej trójce, przy czym aż czterokrotnie notował najlepszy rezultat spośród wszystkich startujących zawodników. Zaledwie raz był drugi… Wydaje się więc, iż – jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego – urodzony w Tiumeni biegacz sięgnie po swoje drugie z rzędu zwycięstwo w Tour de Ski. Znacznie ciekawiej zapowiada się rywalizacja o drugie miejsce. Piąty w klasyfikacji touru Iwan Jakimuszkin do drugiego Maltsewa traci zaledwie dwadzieścia cztery sekundy. Również i zawodnicy plasujący się na dalszych pozycjach mają jeszcze szansę na poprawę swych lokat. Po pięciu etapach biegaczem, który „wmieszał się” w wewnątrzrosyjską rywalizację, jest Francuz, Maurice Manificat, zajmujący obecnie trzecie miejsce w klasyfikacji zawodów. Wydaje się jednak, iż niezwykle ciężko będzie mu zachować tę pozycję (nie mówiąc już o jej poprawie), jednak, dopóki piłka w grze…

O ile w przypadku kobiecej rywalizacji sympatycy narciarstwa biegowego w Polsce za sprawą Izabeli Marcisz mają powody do radości, o tyle polscy biegacze narciarscy spisują się znacznie poniżej oczekiwań. Trzech spośród czterech Polaków biorących jeszcze udział w imprezie plasuje się w najgorszej czwórce opisywanych zawodów. Niewiele lepiej spisuje się czwarty z nich. Mowa tu o Dominiku Burym, który po pięciu biegach zajmuje dopiero czterdzieste dziewiąte miejsce. Po trzech etapach udział w Tour de Ski zakończył Maciej Staręga.

Klasyfikacja Tour de Ski mężczyzn po 5 z 8 etapów

Do końca jubileuszowej odsłony Tour de Ski zostały trzy etapy. Szczegółowy harmonogram tychże zawodów oraz ich plan transmisji znajduje się tutaj. Mimo iż wiele emocjonujących biegów trwającej imprezy przeszło już do historii, to najważniejsze rozstrzygnięcia 15. edycji Tour de Ski wciąż są przed nami. Jak na trasach w Val di Fiemme będą spisywać się dotychczasowi liderzy? Czy „amerykański sen” wciąż będzie trwał? Czy ktoś wmiesza się w wewnątrzrosyjską rywalizację? Czy Biało-Czerwoni dostarczą nam we Włoszech kolejnych powodów do radości? Odpowiedzi na te pytania poznamy już w najbliższych dniach…

Źródło: informacja własna