Amerykańska biegaczka zaatakowana przez niedźwiedzia

Źródło: expressen.se

Źródło: expressen.se

W ostatnim czasie chwile grozy przeżyła amerykańska biegaczka narciarska, Rachel Smith. Kiedy zawodniczka wyszła pobiegać po lesie, w pewnym momencie dostrzegła dwa niedźwiadki. Prawdziwy dramat miał się dopiero zacząć…

Była godzina dziewiętnasta, kiedy Rachel Smith opuściła dom położony w Old Forge w stanie Nowy Jork. Nie zabrała ze sobą telefonu. Powiedziała swojej mamie, że wychodzi, by pobiegać. Zazwyczaj trening biegowy wykonywała w godzinach porannych. Wcześniej była jednak zajęta pracą, więc postanowiła go odbyć wieczorem. Miała wrócić po 90 minutach. Tego dnia nie pojawiła się już w domu…

Wychodząc z pokoju, z pewnością nie przypuszczała, jak wielki dramat może ją spotkać. Biegnąc po lesie, w pewnym momencie dostrzegła dwa młode niedźwiedzie. Nie ich jednak przestraszyła się najbardziej, a niedźwiedzicy, która na ogół przebywa wraz ze swymi dziećmi. Nie inaczej było i tym razem. – Kiedy zobaczyłam niedźwiadki, pomyślałam „nie ma niebezpieczeństwa”, po prostu odwrócę się i wrócę do domu. Jednak kiedy się odwróciłam, niedźwiedzica już tam była – powiedziała Amerykanka w wywiadzie udzielonym Runner’s World.

– Nie mogłam biec do przodu, ponieważ tam były młode. Nie mogłam się też cofnąć, więc skręciłam w lewo w głąb lasu – dodała. Smith cały czas biegła, przedzierając się przez zarośla, bagna i strumienie. Za każdym razem, gdy zwalniała lub próbowała zawrócić, słyszała za sobą głos goniącego ją niedźwiedzia. – Robiło się ciemno. Niedźwiedzie widzą w ciemności lepiej niż ja, więc myślałam tylko o tym, że muszę się ruszać – przyznała sportsmenka.

W pewnym momencie Amerykanka dostrzegła drzewo w kształcie litery V, które otoczone było mniejszymi drzewkami. – Nie mogłam tak po prostu wspiąć się na drzewo, ponieważ niedźwiedzie potrafią się wspinać. Ale używając tych mniejszych drzewek, weszłam na większe. Niedźwiedź nie mógł się tam dostać, ponieważ był zbyt ciężki – powiedziała biegaczka, która niemal całą noc spędziła w swej „kryjówce”.

Kiedy wzeszło słońce, niedźwiedzia już nie było. 19-latka zeskoczyła więc z drzewa i zaczęła szukać drogi do domu. W oddali usłyszała syreny. Wówczas wiedziała już, że zmierza we właściwym kierunku. Niedługo potem szczęśliwie dotarła do domu. – Nie dziwię się, że Rachel się to udało. To prawdziwa twardzielka. Niedźwiedź nie miał szans! – przyznała trenerka zawodniczki, Molly Peters.

Po całym zdarzeniu młoda Amerykanka trafiła do szpitala, gdzie poddana została obserwacji. Badanie krwi wykazało obecność toksyn w organizmie, które uwolniły się na skutek zaistniałej sytuacji. Zawodniczka nie doznała większych obrażeń fizycznych. Cały czas ma jednak problemy natury psychicznej. – Mam koszmary na temat tego, co się stało. W nocy budzę się i krzyczę. Nie mogę być sama – powiedziała Smith. – Chcę wyjść pobiegać, żeby otrząsnąć się z tego wszystkiego, ale w tym momencie niestety nie mogę tego jeszcze zrobić – podsumowała amerykańska biegaczka narciarska.

Źródło: runnersworld.com; expressen.se

%d bloggers like this: