Alpejskie MŚ w Sankt Moritz: Austria zwyciężyła w klasyfikacji medalowej

fot. Nicole Schmidhofer

fot. Nicole Schmidhofer
fot. Nicole Schmidhofer

Wczoraj zakończyły się Mistrzostwa Świata w narciarstwie alpejskim Sankt Moritz 2017. W klasyfikacji medalowej triumfowali Austriacy, których na pierwsze miejsce wyciągnął Marcel Hirscher zdobywając ostatniego dnia złoty medal w slalomie. Przyjrzyjmy się po kolei wszystkim krajom, które mogą pochwalić się przynajmniej jednym medalem. Takich państw jest 12.

Austria – (9 medali – 3 złote, 4, srebrne i 2 brązowe) – Jeszcze przed ostatnimi zawodami Austriacy mieli 7 medali i ustępowali w klasyfikacji medalowej Szwajcarom. Złoto Marcela Hirschera i srebro Manuela Fellera w slalomie dało im awans na pierwsze miejsce. Najbardziej do sukcesu Austrii przyczynił się Marcel Hirscher, który wywalczył dwa złote medale (w slalomie i gigancie) oraz jeden srebrny w kombinacji. Trzeci złoty austriacki medal to zasługa Nicole Schmidhofer, która otworzyła worek z medalami dla swojego kraju wygrywając zjazd. Było jeszcze srebro Rolanda Leitingera w gigancie i Stephanie Venier w zjeździe oraz brąz Michaeli Kirchgasser w kombinacji. Austria miała również 9 medali na poprzednich MŚ w Beaver Creek, ale z USA austriaccy alpejczycy przywieźli aż 5 złotych krążków. Wydaje się jednak, że osiągnięcia sportowców z Austrii na MŚ w Sankt Moritz mogą być uznane za zadowalające, choć brakowało na pewno sukcesu w konkurencjach szybkościowych mężczyzn i w konkurencjach technicznych kobiet. Z pewnością liczono też w Austrii na medal w zawodach drużynowych, ale trzeba przyznać, że przeciwnik w II rundzie był bardzo wymagający i porażka ze Szwecją wielką niespodzianką nie była.

Szwajcaria – (7 medali – 3 złote, 2 srebrne, 2 brązowe) – Gdy jest się gospodarzem takiej imprezy jak Mistrzostwa Świata to oczekiwania są większe niż zazwyczaj. Szwajcarscy alpejczycy nie zawiedli i spisali się u siebie bardzo dobrze, pomimo kontuzji Lary Gut już w drugiej konkurencji mistrzostw. Lara i tak zdążyła swój medal zdobyć zajmując trzecie miejsce w supergigancie otwierającym mistrzostwa. Dorobek Szwajcarów najbardziej wzbogaciła Wendy Holdener. Spełniła on a w pełni pokładane w niej nadzieje wygrywając kombinację, a w slalomie uległa jedynie Mikaeli Shiffrin. Złoto zdobył też Beat Feuz w zjeździe oraz Luca Aerni w kombinacji. Srebrny medal za kombinację otrzymała Michele Gisin, a dwa brązowe medale to zasługa Mauro Caviezela (za kombinację) u wspomnianej już Lary Gut. To były jedne z bardziej udanych mistrzostw świata dla Szwajcarii w ostatnich latach. W Beaver Creek mieli tylko 3 medale, w Schladming i Garmisch-Partenkirchen jeden. Wprawdzie wygrali klasyfikację medalową w 2009 roku w Val d’Isere, ale nawet wtedy mieli mniej medalowych zdobyczy niż w Sankt Moritz. Ostatnie MŚ na których Szwajcaria spisała się lepiej to impreza w 1989 roku w Vail, gdy zdobyli 11 medali (3 złote, 5 srebrnych, 3 brązowe).

Francja – (2 medale, 2 złote) – Tylko dwa medale przypadły Francji, ale oba złote. Indywidualne złoto zdobyła Tessa Worley za slalom gigant. Rozczarował w kombinacji i w slalomie gigancie Alexis Pinturault, nie udało się także szybkościowcom, ale na złoty medal zapracowała ekipa francuska w zawodach drużynowych, w których pokonali nieznacznie Słowację. W skład francuskiego zespołu, który wygrał konkurencję drużynową weszli Tessa Worley, Adeline Baud-Mugnier, Alexis Pinturault i Mathieu Faivre. Rezerwowymi byli Julien Lizeroux i Nastasia Noens, ale oni też dostali medale.

Kanada – (3 medale, 1 złoty, 1 srebrny, 1 brązowy) – Po jednym medalu każdego koloru dorobili się Kanadyjczycy, a konkretnie dwójka narciarzy: Erik Guay i Manuel Osborne-Paradis. Obaj nie należą do młodzieniaszków. Guay ma 35 lat, a Osborne-Paradis 33. Ten pierwszy został najstarszym mistrzem świata w narciarstwie alpejskim wygrywając supergigant. Guay dorzucił do tego jeszcze srebrny medal za zjazd. Tylko troje narciarzy zdobyło na MŚ indywidualnie przynajmniej dwa medale i w tym gronie obok Hirschera i Shiffrin jest właśnie Erik Guay. Osborne-Paradis zaskoczył chyba wszystkich łącznie z samym sobą stając na trzecim stopniu podium po zawodach w super-G. To był wspaniały dzień dla Kanadyjczyków. Ostatnio w Pucharze Świata nie wiodło mu się najlepiej, a na podium w supergigancie stał wcześniej w PŚ tylko raz w życiu i było to w 2009 roku, gdy wygrał zawody w swojej ojczyźnie w Lake Louise.

Stany Zjednoczone – (3 medale, 1 złoty, 1 srebrny, 1 brązowy) – Podobna sytuacja jak w przypadku Kanady. Dwa medale zdobyte przez jednego zawodnika, a właściwie zawodniczkę – Mikaelę Shiffrin, która w slalomie zrobiła co miała zrobić i pewnie zwyciężyła, a w gigancie również spisała się na miarę oczekiwań i zajęła 2. miejsce ustępując jedynie Tessie Worley. Medal brązowy za zjazd przypadł Lindsey Vonn, która mimo trudności w okresie przygotowawczym (złamana ręka) zdołała wywalczyć dla siebie i dla swojego kraju medal.

Słowenia – (1 medal, 1 złoty) – Słoweńcy zrobili na MŚ w Sankt Moritz bardzo dobre wrażenie. W wielu konkurencjach plasowali się wysoko, choć nie jest to potęga narciarstwa alpejskiego. Wprawdzie medal tylko jeden – złoty Ilki Štuhec za zjazd. Słowenka w tym sezonie zrobiła prawdziwą furorę. Pewna jazda w Sankt Moritz zaowocowała dla niej wymarzonym złotem. Tiny Maze już nie ma, ale pojawiła się teraz nowa, wielka alpejka ze Słowenii.

Norwegia – (2 medale, 1 srebrny, 1 brązowy) – Norwegia to pierwszy kraj w zestawieniu bez złotego medalu. Na pewno liczyli na więcej. Nie udało się Henrikowi Kristoffersenowi, który był wielkim faworytem slalomu, a uplasował się na 4. miejscu. Dwa razy 4. miejsce zajął Aleksander Aamodt Kilde (w supergigancie i kombinacji). Czwarty w zjeździe był Kjetil Jansrud. Za pozycję czwartą medali wciąż nie dają, ale jednak dwa razy udało się Norwegom wskoczyć na podium. Kjetil Jansrud, choć nieco rozczarowany przebiegiem mistrzostw, ma srebrny medal za supergigant, a Leif Kristian Haugen pojechał chyba swoje najlepsze zawody w karierze i wywalczył brąz w gigancie.

Liechtenstein – (1 medal, 1 srebrny) – Czytasz Liechtenstein – myślisz: Tina Weirather. To jedyna zawodniczka reprezentująca Liechtenstein i regularnie zajmująca miejsca w czołówce. W konkurencji, w której radziła sobie w tym sezonie najlepiej i kilka razy stawała na podium wywalczyła srebrny medal. W supergigancie przegrała tylko z Nicole Schmidhofer, a pokonała m.in. Larę Gut. Później już tak dobrze nie było, w zjeździe dopiero 10. miejsce, a w gigancie 19. Tina jednak była chyba zadowolona. Mogła na szyi zawiesić medal i spotkała Rogera Federera. Mistrzostwa na plus.

Słowacja – (1 medal, 1 srebrny) – Słowacy chyba najbardziej liczyli na medal w slalomie, w którym duże szanse na podium miały Veronika Velez-Zuzulová i Petra Vlhová. Było bardzo blisko, bo 4. miejsce zajęła Petra Vlhová, a Veronika Zuzulová była trzecia po pierwszym przejeździe, ale niestety wypadła w drugim. Mimo tego Słowaczki nie wyjechały z Sankt Moritz bez medalu, bo wcześniej bardzo przyczyniły się do zdobycia srebrnego medalu w konkurencji drużynowej, w której jeździły niemal bezbłędnie. W skład srebrnej drużyny weszli Petra Vlhová, Veronika Velez-Zuzulová, Matej Falat, Andreas Žampa i rezerwowi Tereza Jancová i Adam Žampa.

Szwecja – (2 medale, 2 brązowe) – Szwedzi mogli być uznawani za faworytów konkurencji drużynowej. Mając w składzie Fridę Hansdotter, Marię Pietilä-Holmner, Andre Myhrera i Matthiasa Hargina można śmiało myśleć o złotym medalu. W półfinale przegrali jednak nieznacznie ze Słowakami i zdołali jedynie wywalczyć brąz pokonując Szwajcarię w rywalizacji o trzecie miejsce. Kilka tygodni temu trener szwedzkich alpejczyków Heinz Peter Platter mówił, że liczy na 3 medale na MŚ w Sankt Moritz. Nie udało się tego zrealizować, choć brakło bardzo niewiele. Brązowy medal w slalomie zdobyła Frida Hansdotter, a kolejnego dnia po medal zmierzał Matthias Hargin. Niestety w dolnej części trasy slalomowej w drugim przejeździe Hargin się przewrócił, choć jechał na objęcie prowadzenia. Granica między sukcesem a porażką jest naprawdę cienka. O czym również za chwilę przy omawianiu wyników kolejnego kraju.

Włochy – (1 medal, 1 brązowy) – Reprezentantka Włoch Sofia Goggia pędziła do mety w zjeździe ze sporą przewagą nad aktualną liderką. Kilka ostatnich skrętów dzieliło ją od zdobycia złotego medalu. Jednak błąd w samej końcówce, skrzyżowane narty, utrata prędkości, później kolejny błąd przez który omal nie zmieściła się w bramce. Zawody zakończyła na miejscu czwartym i mogła jedynie rwać sobie włosy z głowy. Włoszka wyglądała na załamaną, ale i dla niej zaświeciło słońce. Po slalomie gigancie była już szalona radość, bo Goggia zdobyła swój upragniony medal. Nie było to złoto, bo włoskiej alpejce udało się sięgnąć tylko po brąz, ale radość była naprawdę wielka. To jedyny medal dla włoskiej ekipy na MŚ w Sankt Moritz. Oczekiwania były chyba większe. Nie powiodło się szybkościowcom, choć Dominik Paris był tuż za podium w kombinacji. Również slalom mężczyzn był dobrą okazją na medal, ale ani Manfred Moelgg ani Stefano Gross nie byli w stanie zbliżyć się do czołowej trójki.

Niemcy – (1 medal, 1 brązowy) – Podobnie jak Włochy, Niemcy zakończyli mistrzostwa tylko z jednym, brązowym medalem. Dopiero w ostatnim dniu mistrzostw udało się wpisać na listę medalistów. Felix Neureuther w drugim przejeździe slalomu pokazał na co go stać i awansował z 10. na 3. miejsce. Realnie patrząc na szanse medalowe Niemców, tylko troje zawodników mogło liczyć na medale w Sankt Moritz. Viktoria Rebensburg była jedną z faworytek w gigancie, zjeździe i w supergigancie, ale nie były to dobre występy w jej wykonaniu. W gigancie przy bardzo dobrej jeździe na medal mógł liczyć też Stefan Luitz, jednak on również nie miał dobrego dnia. Jedynym bohaterem Niemców został zatem Felix Neureuther.

 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.