Alpejskie MŚ – Cortina 2021. Ważny start Gąsienicy-Daniel i Łuczak. Polki powalczą w gigancie (lista startowa)

fot. Nicolas Garcia / CC BY NC SA

Po kilku samotnych startach w Mistrzostwach Świata w Cortinie d’Ampezzo, do Maryny Gąsienicy-Daniel dołączy w końcu Magdalena Łuczak. Już jutro obie Polki wystąpią w zawodach o mistrzostwo w slalomie gigancie. Choć to nie Polki będą głównymi faworytkami, to również one mogą sprawić nam wiele radości. Tytułu mistrzyni świata sprzed dwóch lat bronić będzie Petra Vlhova. 

fot. Nicolas Garcia / CC BY NC SA

Pukanie do drzwi światowej czołówki

Slalom gigant kobiet to konkurencja, na którą wielu polskich kibiców czeka najbardziej. To właśnie w tej konkurencji najlepiej czuje się liderka polskiej reprezentacji – Maryna Gąsienica-Daniel, i właśnie w tej konkurencji pojawi się także druga z reprezentantek Polski – Magdalena Łuczak. Maryna ma już za sobą trzy starty w Cortinie. Najpierw zajęła ona 27. miejsce w supergigancie, następnie 12. w kombinacji i 8. w paralelu (gigancie równoległym). Można zatem zauważyć, że z każdym kolejnym występem Gąsienica-Daniel zajmuje coraz lepsze miejsce. Czy zatem w slalomie gigancie należy oczekiwać kolejnej poprawy wyniku od 26-letniej Polki? Choć pojawiają się już głosy, że naszą zawodniczkę stać na medal, zachęcone m.in. dobrym występem w Pucharze Świata w Kronplatz, gdzie Maryna uzyskała najlepszy czas drugiego przejazdu, to nie należy zawieszać poprzeczki z oczekiwaniami zbyt wysoko. Potencjał w naszej najlepszej alpejce z pewnością drzemie spory, aczkolwiek zadanie do wykonania jest naprawdę piekielnie trudne, a patrząc na historię występów w Pucharze Świata, miejsce w czołowej dziesiątce mistrzostw można będzie uznać za wynik w pełni satysfakcjonujący na ten moment. Jak dotąd, najlepszym wynikiem Gąsienicy-Daniel w slalomie gigancie jest 10. miejsce w Kranjskiej Gorze. Polka trzykrotnie plasowała się również blisko czołowej dziesiątki, na 11. miejscu. Te wyniki pokazują, że nasza zawodniczka jest już bardzo blisko czołówki, ale do naprawdę dużego sukcesu jeszcze nieco brakuje. Ambitny sportowiec z pewnością nie zadowoli się byciem blisko czołówki, a będzie parł do przodu, a Maryna już dawno temu zapowiadała, że interesują ją medale. Z pewnością jest ona na dobrej drodze, choć w tym roku może być jeszcze za wcześnie. W poprzednich czterech edycjach mistrzostw świata Maryna kończyła zawody w slalomie gigancie w czwartej dziesiątce. Dwa lata temu w Åre sporym problemem była dla niej kontuzja pleców, która mocno przyczyniła się do tego, iż zajęła ona tylko 32. miejsce. Wciąż jest to jej najlepszy wynik w gigancie na mistrzostwach świata.

Cuda się (nie) zdarzają

Dodatkową trudnością związaną ze slalomem gigantem jest konieczność wykonania dobrych dwóch przejazdów. O ile w supergigancie czy zjeździe można liczyć na łut szczęścia w jednym przejeździe, to w gigancie zadanie jest nieco cieższe. Patrząc na obsadę podium zawodów o mistrzostwo świata w slalomie gigancie kobiet z poprzednich lat, trudno dostrzec tam mniej znane nazwiska. Medale trafiały więc do zawodniczek, które wcześniej miały już na swoim koncie sukcesy w Pucharze Świata, miejsca na podium i zwycięstwa. Można właściwie pokusić się o tezę, że w zawodach gigantowych kobiet, cuda się nie zdarzają. Nie trzeba jednak cofać się pamięcią zbyt daleko, aby przypomnieć sobie dość sensacyjnego medalistę w mistrzostwach świata mężczyzn w slalomie gigancie. W 2017 roku w Sankt Moritz dość niespodziewanie na drugim stopniu podium w Sankt Moritz stanął Austriak Roland Leitinger. Nie miał on wcześniej na koncie żadnego miejsca na podium w Pucharze Świata, a najwyżej był na pozycji szóstej. Przy odrobinie szczęścia wszystko zdarzyć się może.

Polska debiutantka

Z zupełnie innymi celami niż Maryna Gąsienica-Daniel, do mistrzostw świata przystępuje Magdalena Łuczak. 19-latka zadebiutuje jutro w zawodach tej rangi i będzie to jednocześnie jej pierwszy i ostatni występ w tym roku w Cortinie, gdyż nie zdecydowała się ona na start w slalomie. Wszystkie siły rzucone zostaną zatem na slalom gigant, czyli konkurencję, w której Łuczak jest aktualną mistrzynią Polski. Magdalena jak dotąd tylko raz wystąpiła w Pucharze Świata w gigancie. Dwa lata temu w Szpindlerowym Młynie zaliczyła swój debiut, zajmując 47. miejsce i przegrywając z Petrą Vlhovą o 5,23 sek. Tamten wynik można przyjąc jako pewnego rodzaju wskaźnik, do którego będziemy porównywać występ Łuczak na mistrzostwach. Sama zawodniczka przyznaje, że będzie to dla niej przede wszystkim okazja do sprawdzenia sie z zawodniczkami z wyżyn światowego narciarstwa alpejskiego, z którymi na codzień nie zdarza jej się rywalizować. W sezonie 2020/2021 polska juniorka startuje głównie w zawodach Pucharu Europy, w którym zajmuje 21. miejsce w klasyfikacji generalnej, a w klasyfikacji gigantowej jest 18. i już dwukrotnie plasowała się w czołowej dziesiątce. W przeprowadzonych niedawno zawodach w niemieckim Berchtesgaden zdarzyło jej się nawet być liderką po pierwszym przejeździe, lecz drugiego niestety nie ukończyła.

Mistrzyni świata z problemami ale z asem w rękawie

Jako urzędująca wciąż mistrzyni świata i liderka Pucharu Świata do zawodów w Cortinie przystąpi Słowaczka Petra Vlhova. Początek sezonu Vlhova miała bardzo dobry i dwukrotnie stanęła na podium w gigancie, choć dominatorką stala się Marta Bassino. Vlhova natomiast w ostatnich czterech występach gigantowych nie znalazła się ani raz na podium. Być może Słowaczce doskwiera nieco zmęczenie związane z dużą liczbą startów. Wszak nie odpuszcza ona żadnej konkurencji i startuje nawet w zjazdach, choć akurat w Cortinie zjazd odpuściła. Vlhovej może być zatem bardzo ciężko po raz drugi z rzędu sięgnąć po złoty medal za slalom gigant, ale należy pamiętać, że również dwa lata temu nie była ona największą faworytką. Na korzyść Słowaczki przemawia fakt, że trasę drugiego przejazdu ustawiać będzie jej trener, Livio Magoni. Tym razem ciężar największych oczekiwań dźwiga ze sobą Marta Bassino. Pierwszym powodem takiej sytuacji jest wygranie przez nią czterech z sześciu gigantów w tym sezonie. Takie wyniki uzyskiwane przez Bassino sprawiają, że Włosi to właśnie na nią najbardziej liczą. Choć ma już ona złoty medal wywalczony wczoraj w gigancie równoległym, to nie ukrywa, że na złocie w slalomie gigancie zależy jej jeszcze bardziej. Gospodarze mogą liczyć także na Federicę Brignone, która na pewno jest na razie niezadowolona z przebiegu imprezy. Spośród trzech okazji do założenia na szyi medalu, nie wykorzystała ona żadnej. Po kontrowersyjnym parallelu, który najbardziej niegodziwymi zawodami w historii, Brignone była wściekła. Być może uda jej się przełożyć tę złość na dobrą jazdę w kolejnych zawodach. Co ciekawe, choć należy ona do światowej czołówki już od kilku ładnych lat, to jej jedynym medalem mistrzostw jest ten zdobyty już 10 lat temu w Garmisch-Partenkirchen – srebrny za slalom gigant. Swoje koleżanki z kadry dopingować będzie jutro w Cortinie kontuzjowana Sofia Goggia. Lista faworytek na tym się nie kończy. O złoto walczyć będą z pewnością także dwukrotna mistrzyni świata w gigancie Tessa Worley, Mikaela Shiffrin, Michelle Gisin, Lara Gut i Meta Hrovat.

Egzotyczne rywalki

Jak to zwykle bywa na mistrzostwach świata w konkurencjach technicznych, na starcie pojawi się wiele zawodniczek z krajów egzotycznych jak na narciarstwo alpejskie. Naya Kurdi z Libanu, Ornella Oettl reyes z Perum Aabchal Thakur z Indii czy Celine Marti z Haiti to tylko niektóre z nich. Na liście startowej znalazło się 99 zawodniczek, a ostatnią ze startujących będzie Greczynka Anastasia Ferenidou. W związku z tym, że zgłoszonych było mniej niż 99 alpejek, nie było potrzeby przeprowadzania kwalifikacji i wszystkie panie mogą wziąć udział w zawodach głównych.

Gisin rozpocznie zabawę

Pierwszy przejazd slalomu giganta kobiet zaplanowany jest na godzinę 10:00. Z numerem 1 pojedzie Michelle Gisin, a zaraz po niej wyruszy Marta Bassino. Jako trzecia na trasie pojawi się Petra Vlhova. Po niej zobaczymy jadące kolejno Federikę Brignone, Larę Gut-Behrami, Tessę Worley ora Mikaelę Shiffrin. Maryna Gąsienica-Daniel otrzymała numer 18, natomiast Magdalena Łuczak 39. Drugi przejazd rozpocznie się o godzinie 13:30. Warto pamiętać, że na mistrzostwach świata w drugim przejeździe startuje 60 zawodniczek, a nie 30 jak ma to miejsce w Pucharze Świata. Najpierw wystartuje najlepsza 30 w odwróconej kolejnosci, a następnie zawodniczki z miejsc 31-60.

Lista startowa slalomu giganta kobiet

Podczas gdy Panie będą walczyć już o medale, panowie, a właściwie tylko część z nich, będą musieli przebrnąć przez kwalifikacje do piątkowego slalomu giganta. Automatyczną kwalifikację do zawodów ma tylko 50 najlepszych zawodników, natomiast kolejnych 50 wyłonią kwalifikacje

Szczegółowy program MŚ w Cortinie d’Ampezzo 2021 znajdziecie tutaj.

Kliknij poniżej, aby przejść do specjalnego raportu Sportsinwinter.pl