fot. Nicolas Garcia / CC BY NC SA

Już w najbliższy poniedziałek w Cortinie d’Ampezzo rozpoczną się wyjątkowe mistrzostwa świata w narciarstwie alpejskim. Mistrzostwa, co do których odbycia się jeszcze rok temu nikt nie miał żadnych wątpliwości, a dziś można mówić, że sam fakt ich przeprowadzenia to już spory sukces. My jednak liczymy na coś więcej, a przede wszystkim na dobre wyniki polskich alpejek, które będą rywalizować w Cortinie: Maryny Gąsienicy-Daniel i Magdaleny Łuczak.

fot. Nicolas Garcia / CC BY NC SA

Historia Cortiny

Cortina d’Ampezzo to ośrodek narciarski położony w sercu Dolimitów we Włoszech. Nie bez powodu jest też jednym z najbardziej popularnych, gdyż krajobrazy jakie można podziwiać w Cortinie i jej okolicach, zapierają dech w piersiach. Perłą w koronie, jeśli chodzi o trasy narciarskie znajdujące się na terenie Cortiny d’Ampezzo jest słynna Olympia delle Tofane, gdzie niemal co roku w Pucharze Świata rywalizują kobiety. Trasa została przygotowana specjalnie z myślą o Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1956 roku, których gospodarzem była właśnie Cortina d’Ampezzo. Były to jednocześnie mistrzostwa świata, gdyż wówczas co cztery lata mistrzostwa świata były częścią igrzysk olimpijskich. Nie był to jednak pierwszy raz, kiedy Cortina miała zaszczyt sprawdzić się w roli gospodarza tej imprezy. W 1941 roku odbyły się tam mistrzostwa świata podczas gdy w Europa ogarnięta była największym konfliktem zbrojnym w historii. Nic więc dziwnego, że rywalizację zdominowali zawodnicy z Królestwa Włoch, czyli reprezentanci gospodarzy oraz z Rzeszy Niemieckiej. Poza tymi dwoma krajami medali nie zdobyła żadna inna nacja, choć pojawili się też alpejczycy m.in. ze Szwajcarii, Norwegii, Finlandii czy Szwecji. Największą gwiazdą tamtej imprezy była Niemka Christl Cranz i trzeba uczciwie przyznać, że wygrywała ona niekoniecznie dlatego, że stawka zawodników była nieco ograniczona, gdyż już na wcześniejszych mistrzostwach świata zgarniała dla siebie większość złotych medali. Mimo wszystko po zakończeniu II wojny światowej Międzynarodowa Federacja Narciarska zdecydowała, że wyniki Mistrzostw Świata w Cortinie d’Ampezzo z 1941 nie będą oficjalnie uznawane.

Eksperci od imprez kryzysowych

Cortina d’Ampezzo miała zatem mistrzostwa w czasie wojny, a 80 lat później gościć będzie kolejne nietypowe mistrzostwa, w czasach pandemii, “wojny z koronawirusem”. Można powiedzieć, że Włosi powoli stają się ekspertami od mistrzostw w czasach kryzysowych. Gdy w 2016 roku ogłoszono, że mistrzostwa świata odbędą się w sercu Dolomitów, mało kto przewidywał, że jednym z głównych problemów, z jakim borykać się będą organizatorzy i zawodnicy, będzie ogólnoświatowa zaraza. Jeszcze rok temu Cortina d’Ampezzo bez większych trosk przygotowała się do roli gospodarza finałów alpejskiego Pucharu Świata, które miały odbyć się w marcu 2020 roku. Miała być to próba generalna przed mistrzostwami świata, jednak jak się później okazało, nie doszła ona do skutku, a cały nie tylko sportowy świat spakował się do domu. Chaos to chyba dobre słowo, którego można użyć, aby opisać sytuację z jaką przyszło nam się zmierzyć. Była jednak także nadzieja, że po chwilowym pobycie w domach, wszystko wróci do normy. Choć latem sytuacja w Europie nieco się ustabilizowała, to wydaje się, że organizatorzy mistrzostw w Cortinie nastawieni byli nieco sceptycznie. Włosi byli wówczas niezbyt chętni do organizacji mistrzostw w tak trudnej sytuacji, mając w perspektywie zwłaszcza brak kibiców. Międzynarodowa Federacja Narciarska nie przystała jednak na propozycję, aby przesunąć tę imprezę o rok. Ostatecznie pesymistyczne przewidywania stały się rzeczywistością i mistrzostwa odbędą się bez udziału fanów. Nie ma się czemu dziwić, gdyż dzieje się tak w przypadku niemal wszystkich wydarzeń sportowych i chyba musimy cieszyć się z samego faktu, że dojdą one w ogóle do skutku. Wprawdzie alpejski Puchar Świata po sporych modyfikacjach kalendarza i wyeliminowaniu z niego przystanków amerykańskich i kanadyjskich wystartował i odbywał się w miarę sprawnie lecz informacja o konieczności odwołania zawodów Pucharu Świata mężczyzn w Wengen z powodu ogniska “wariantu angielskiego” koronawirusa wlał w serca nieco niepokoju. W samej Cortinie sytuacja jest jednak o wiele bardziej pozytywna, a z tygodnia na tydzień jest tam coraz mniej lokalnych przypadków zakażeń.

Zatrzymały ich kontuzje

Kryzysowe mistrzostwa w Cortinie będą musiały poradzić sobie jeszcze z jednym problemem. Jak co sezon, świat narciarstwa alpejskiego boryka się z wieloma kontuzjami. Tym razem ból dla gospodarzy jest jednak tym większy, że ofiarą kontuzji padła jedna z murowanych faworytek Włochów do złotego medalu: Sofia Goggia. W Cortinie zabraknie także takich zawodników jak Aleksander Aamodt Kilde, Josef Ferstl, Nicole Schmidhofer, Anna Swenn-Larsson i wielu wielu innych. Ta ostatnia razem z Goggią, to medalistki poprzednich mistrzostw, które odbyły się dwa lata temu w Åre. Swenn-Larsson i Goggia nie będą jednak mogły tym razem walczyć o kolejne medale. W Cortinie zabraknie również kilku innych medalistów konkurencji indywidualnych sprzed dwóch lat, ale z innego powodu, a mianowicie zakończenia kariery. Na sportową emeryturę udali się bowiem Marcel Hirscher, Lindsey Vonn, Aksel Lund Svindal i Viktoria Rebensburg.

Na Mistrzostwach Świata w narciarstwie alpejskim w Åre w 2019 roku medale zdobyli:

– w slalomie kobiet 1. Mikaela Shiffrin 2. Anna Swenn-Larsson 3. Petra Vlhova

– w slalomie mężczyzn 1. Marcel Hirscher 2. Michael Matt 3. Marco Schwarz

– w gigancie kobiet 1. Petra Vlhova 2. Viktoria Rebensburg 3. Mikaela Shiffrin

– w gigancie mężczyzn 1. Henrik Kristoffersen 2. Marcel Hirscher 3. Alexis Pinturault

– w supergigancie kobiet 1. Mikaela Shiffrin 2. Sofia Goggia 3. Corinne Suter

– w supergigancie mężczyzn 1. Dominik Paris 2. Vincent Kriechmayr i Johan Clarey

– w zjeździe kobiet 1. Ilka Stuhec 2. Corinne Suter 3. Lindsey Vonn

– w zjeździe mężczyzn 1. Kjetil Jansrud 2. Aksel Lund Svindal 3. Vincent Kriechmayr

– w kombinacji kobiet 1. Wendy Holdener 2. Petra Vlhova 3. Ragnhild Mowinckel

– w kombinacji mężczyzn 1. Alexis Pinturault 2. Stefan Hadalin 3. Marco Schwarz

– w konkurencji drużynowej 1. Szwajcaria (Wendy Holdener, Daniel Yule, Aline Danioth, Ramon Zenhäusern) 2. Austria (Katharina Liensberger, Michael Matt, Katharina Truppe, Marco Schwarz) 3. Włochy (Lara Della Mea, Simon Maurberger, Irene Curtoni, Alex Vinatzer).

Debiut nowej konkurencji

Choć w Pucharze Świata w sezonie 2020/2021 nie ma żadnych zawodów w kombinacji alpejskiej to na Mistrzostwach Świata w Cortinie d’Ampezzo tej konkurencji nie zabraknie. Będzie to jedyna w sezonie okazja, aby zobaczyć zawodników i zawodniczki rywalizujących w tej konkurencji – prawdziwa gratka dla miłośników kombinacji alpejskiej. Po raz pierwszy w historii mistrzostw do zdobycia będzie aż sześć złotych medali za konkurencje indywidualne. Do programu zostały bowiem włączone zawody równoległe, które zadebiutują na mistrzostwach świata.

Mistrzowskie trasy

Organizatorzy przygotowali dla zawodników pięć tras, na których będzie się rozstrzygać walka o medale. W konkurencjach szybkościowych mężczyzn areną zmagań będzie trasa Vertigine, natomiast w konkurencjach szybkościowych kobiet będzie to trasa Olympia delle Tofane. Również na Olympia delle Tofane przeprowadzony zostanie slalom gigant kobiet, oczywiście ze startem umiejscowionym o wiele niżej niż zjazd i supergigant.  Trasa Druscié A to z kolei miejsce, gdzie zarówno panie jak i panowie walczyć będą o medale w slalomie. Odcinek zwany Rumerlo, gdzie spotykają się trasy Olympia delle Tofane i Vertigne będzie strefą zmagań dla alpejczyków i alpejek w slalomie do kombinacji oraz w zawodach równoległych indywidualnych i technicznych. Podobny przebieg do trasy Rumerlo ma trasa Labirinti, na której odbędą się zmagania w slalomie gigancie mężczyzn, start usytuowany będzie jednak nieco wyżej, tuż pod schroniskiem Księcia Aosty.

Polskie nadzieje

Reprezentacja Polski na mistrzostwa w Cortinie będzie dość skromna, choć i tak bardziej liczna niż dwa lata temu w Are. W 2019 roku Polskę reprezentowała jedynie Maryna Gąsienica-Daniel, natomiast w tym roku w mistrzostwach świata zadebiutuje Magdalena Łuczak, która dobrymi występami w Pucharze Europy wywalczyła sobie bilet do Włoch. Maryna walkę o medale rozpocznie już od pierwszego dnia, od występu w kombinacji alpejskiej. Pojedzie ona także w supergigancie, zawodach równoległych i slalomie gigancie. Nasze nadzieje na dobry wynik Polki wiążemy szczególnie z dwiema ostatnimi z wymienionych konkurencji. W Pucharze Świata 2020/2021 Gąsienica-Daniel dwukrotnie uplasowała się w czołowej dziesiątce. W zawodach równoległych w Lechu zajęła ona dziewiąte miejsce, a w slalomie gigancie w Kranjskiej Gorze była dziesiąta. Nie brakowało również innych dobrych wyników, jak m.in. 11. miejsce w gigancie w Kronplatz, gdzie polska alpejka uzyskała najlepszy czas drugiego przejazdu. Magdalena Łuczak do Maryny Gąsienicy-Daniel dołączy dopiero na zawody w slalomie gigancie, na których skupi całą swą uwagę i wszystkie swoje siły. Dla 19-latki z Łodzi występ na mistrzostwach świata to przede wszystkim okazja do sprawdzenia się ze światową czołówką. Nie jest jednak powiedziane, że musi być ona tylko tłem dla innych zawodniczek. Biorąc pod uwagę jeszcze dość skromne doświadczenie Łuczak w zawodach najwyższej rangi, miejsce w czołowej trzydziestce zawodów byłoby wynikiem, który można by uznać za mały sukces.

Zaczynamy

Pierwszym dniem walki o medale w Cortinie będzie poniedziałek, 8 lutego. Panie wezmą wtedy udział w zmaganiach o mistrzostwo świata w kombinacji alpejskiej, natomiast dla mężczyzn pierwszą konkurencją będzie supergigant, który odbędzie się dzień później. Impreza ta potrwa do 21 lutego, a na jej zakończenie przeprowadzony zostanie slalom mężczyzn.

Szczegółowy program MŚ w Cortinie d’Ampezzo 2021 znajdziecie tutaj.

Kliknij poniżej, aby przejść do specjalnego raportu Sportsinwinter.pl

fot. PZN / Grafika: Julian Cieślak

Źródło: własne/cortina2021.com