Alpejskie MŚ – Cortina 2021. Austriacy na czele klasyfikacji medalowej

fot. AP Photo/Gabriele Facciotti

W zakończonych dzisiaj Alpejskich Mistrzostwach Świata tym razem nie było wątpliwości. Austriacy zdecydowanie zdominowali klasyfikację medalową wygrywając aż pięć konkurencji. Świetnie zaprezentowali się też Szwajcarzy – zdobyli łącznie aż dziewięć medali.

fot. AP Photo/Gabriele Facciotti

Te mistrzostwa miały swoich bohaterów. Wymienić należy przede wszystkim czwórkę, która zdobyła po dwa złota. Lara Gut-Behrami ze Szwajcarii mimo, iż od lat jeździ na trasach nigdy nie miała w swym dorobku złota. Tym razem zdobyła aż dwa – w superigancie (spodziewane) i zgoła niespodziewane w gigancie. Do tego doszedł brąz w zjeździe. Austriaczka Katharina Liensberger nigdy nie wygrała zawodów PŚ, ale tu eksplodowała formą. Wygrała – ex aequo z Martą Bassino z Włoch – parallela, po czym zatriumfowała w slalomie. Po drodze zdobyła jeszcze brąz w gigancie dorównując Gut-Behrami. Również i dwóch panów wygrało dwa razy. Vincent Kriechmayr (Austria) zupełnie nie miał sobie równych w konkurencjach szybkościowych, zaś Mathieu Faivre, który wygrał zawody PŚ raz i to dawno temu (w 2016) nie dał szans konkurencji w parallelu i gigancie.

Złoto, srebro i dwa brązy stały się udziałem Amerykanki Mikaeli Shiffrin – co pokazuje, że nawet w gorszej formie należy się z nią liczyć. Mikaela wygrała w kombinacji (jest to jej pierwszy tytuł w tej konkurencji), minimalnie przegrała walkę o złoto w gigancie i dołożyła brąz w slalomie i supergigancie (w których broniła tytułu mistrzyni świta). Wynik slalomowy to jednak rozczarowanie, bo Mikaela kiedyś była kompletną dominatorką w tej konkurencji, a teraz przegrała z Liensberger niemal o 2 sekundy. Za to supergiganty nieco odpuściła, więc tu brąz jest i tak miłą niespodzianką. Shiffrin wywiozła więc z Cortiny najwięcej medali łącznie. Marco Schwarz z Austrii również nie wygrał w “swoim” slalomie, którego nie ukończył, a w kombinacji. Niespodziewanie zdobył też brąz w gigancie. Corinne Suter w Szwajcarii okazała się najlepszą zawodniczką w konkurencjach szybkościowych – zdobyła złoto w zjeździe i srebro w supergigancie. O Marcie Bassino z Włoch była już mowa. To kolejna zawodniczka, która porażkę w “swojej” konkurencji (gigant) skompensowała sobie zwycięstwem w innej. Slalom mężczyzn rządził się swoimi prawami i tam najlepszy okazał się Sebastian Foss-Solevaag z Norwegii. Norwegowie długo mieli słabe mistrzostwa i złoto tylko w konkurencji drużynowej stanowiło ich jedyny dorobek (acz złoto to zawsze złoto). Dziś jednak wydatnie poprawili sobie ten bilans.

Po paradzie złotych zawodników pora na “żywe srebra”. Tutaj zakotwiczyli zarówno lider, jak i liderka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Alexis Pinturault popisowo zepsuł drugi przejazd w gigancie, więc zamiast zwieńczyć udane występy w supergigancie (brąz) i kombinacji (srebro) musiał na nich poprzestać. Słowaczka Petra Vlhova walczyła dzielnie i zakończyła mistrzostwa z dwoma srebrnymi medalami (za slalom i kombinację). Srebro ma też kolor czarno-czerwono-złoty, bo aż trzy razy zdobyli je reprezentanci Niemiec – za każdym razem w konkurencjach szybkościowych. To Andreas Sander oraz Kira Weidle za zjazd i Romed Baumann za supergigant. Ten ostatni powrócił do grona medalistów po ośmiu latach, choć w Schladming reprezentował jeszcze Austrię. Włoch Luca de Aliprandini należał do ścisłej czołówki gigantowej, ale jakoś podium go omijało. Stanął na nim za to właśnie podczas MŚ w Cortinie przegrywając tylko z Faivre. Chorwat Filip Zubcic srebro zdobył w parallelu. Miał duże szanse na medal w gigancie, ale zajął miejsce tuż za podium. Adrian Pertl z Austrii przystępował do slalomu jako “ten czwarty”, ale to właśnie on uratował honor Austriaków w tej konkurencji. W tej części warto wspomnieć o Szwedach, którzy wywalczyli medal srebrny w konkurencji drużynowej.

To teraz pora na “brązowych”. Szwajcar Loic Meilalrd wywalczył taki medal aż dwa razy (kombinacja i parallel). Raczej nie powinien być rozczarowany. Co innego jego rodak Beat Feuz, który w zjeździe liczył na więcej. Nie bardzo wiadomo, czy slalomowy brąz Norwega Henrika Kristoffersena to sukces, czy porażka. Jeździ bowiem w tym sezonie w kratkę, więc równie dobrze mógł w silnej konkurencji slalomowej odpaść. Francuzka Tessa Worley też niespodziewanie zdobyła brąz w parallelu, nie w gigancie. Szwajcarka Micelle Gisin z pewnością liczyła na więcej – ale musiała poprzestać na brązie w kombinacji. W konkurencji drużynowej medal brązowy zdobyli Niemcy.

Warto też napisać krótko o tych, którzy medalu nie zdobyli. Federica Brignone (Włochy) i Wendy Holdener (Szwajcaria) swoje starty po prostu zawaliły. Szkoda Czeszki Ester Ledeckiej, która w konkurencjach szybkościowych była dwa razy tuż za podium. Marco Odermatt ze Szwajcarii na medal na pewno się szykował w gigancie, czy superigancie i o dziwo najbliżej był w… zjeździe. Dominik Paris (Włochy) i Matthias Mayer (Austria) też mogą być rozczarowani. Ta lista rozczarowanych może być oczywiście większa. Nie byłoby na niej na pewno miejsca dla naszej Maryny Gąsienicy-Daniel, która pokazała się ze świetnej strony aż dwa razy zajmując miejsca w pierwszej dziesiątce.

tabela medalowa

Szczegółowy program MŚ w Cortinie d’Ampezzo 2021 znajdziecie tutaj.

Kliknij poniżej, aby przejść do specjalnego raportu Sportsinwinter.pl