Alpejskie lato: Sierpień #4 – Sölden bez kibiców, PŚ nie zawita do Ameryki, Danioth i Mowinckel z powrotem na śniegu

fot. Kyle Lane / CC BY ND

fot. Kyle Lane / CC BY ND

Koronawirus wciąż jest niestety głównym tematem mediów i nie da się go uniknąć też w przypadku narciarstwa alpejskiego, nie zabraknie go także w kolejnej części naszego cotygodniowego podsumowania wydarzeń z cyklu “Alpejskie lato”. Z powodu aktualnej sytuacji epidemiologicznej inauguracja Pucharu Świata 2020/2021 w narciarstwie alpejskim odbędzie się bez udziału kibiców, zrezygnowano z wyścigów Pucharu Świata w Ameryce Północnej, a przed nami jeszcze wiele niewiadomych. 

Miesiąc temu informowaliśmy, że organizatorzy otwarcia sezonu w Sölden liczą na to, że zawody będzie można przeprowadzić przy ograniczonej liczbie fanów. Jak donosi Tiroles Tageszeitung, mówiło się nawet o 3000 kibiców, którzy mogliby zakupić bilety na to wydarzenie. Tak się jednak nie stanie, o czym dowiedzieliśmy się minionej środy. Podjęta została już decyzja, że inauguracja kolejnej edycji Pucharu Świata, która tradycyjnie odbędzie się na austriackim lodowcu Rettenbach nie będzie mogła być śledzona na żywo przez kibiców. Już wcześniej podjęto decyzję o przyspieszeniu zawodów i przesunięciu ich z 24-25 października, na 17-18 października.

Niedługo po opublikowaniu informacji dotyczących Pucharu Świata w Sölden, zostaliśmy uraczeni jeszcze gorszymi wieściami. W piątek dowiedzieliśmy się, że w sezonie 2020/2021 nie zostaną przeprowadzone żadne z zaplanowanych wyścigów Pucharu Świata na kontynencie północno-amerykańskim. Anulowane zostały zatem zawody mężczyzn w Lake Louise (Kanada) i Beaver Creek (USA) oraz zmagania pań, które miały gościć w Lake Louise i Killington (USA). Anulowane wyścigi mają zostać zastąpione dodatkowymi zmaganiami w Europie, dla panów nową lokalizacją ma być Val d’Isere, a dla pań Sankt Moritz i Courchevel. Jak informuje Międzynarodowa Federacja Narciarska, zmieniony kalendarz ma być uzgodniony pod koniec września i przedłożony do akceptacji przed Radę FIS 3 października.

Stabilna sytuacja w Chinach daje nadzieję na przeprowadzenie próby przedolimpijskiej w Yanqing dla kobiet w nadchodzącym sezonie. Dokładne wytyczne co do procedur, jakie będą musiały zostać zastosowane przy organizacji zawodów Pucharu Świata mają zostać określone podczas kongresu FIS na przełomie września i października. W planie na chińskie zawody są dedykowane loty tylko dla ekip narciarskich, a także przemieszczanie się wewnątrz kraju w taki sposób, aby unikać jakiegokolwiek kontaktu z osobami z zewnątrz. FIS opublikowała również niedawno protokół kontroli Pucharu Świata, w którym znajduje się m.in. wymaganie, aby każda osoba uczestnicząca w zawodach przedstawiła negatywny wynik testu na koronawirusa przed przybyciem na miejsce przeprowadzania zmagań. Wymagany jest wynik testu PCR nie starszy niż 96 godzin. Testy na koronawirusa są również wykonywane dla zawodników przy okazji przeprowadzania kontroli antydopingowych.

Większość narciarskich ekip nie ma już nadziei na zorganizowanie w tym roku obozów treningowych w Ameryce Południowej. Z powodu ograniczeń dotyczących podróży do Argentyny i Chile  i braku dostępnych ośrodków narciarskich z planów udania się do Ameryki Południowej zrezygnowali już Francuzi, którzy liczyli wcześniej, że sytuacja we wrześniu będzie na tyle korzystna, aby udało się zorganizować wyjazd na ten kontynent. – Obecne warunki nie gwarantują odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa sportowcom i personelowi – powiedziała Francuska Federacja Narciarska w komunikacie prasowym, informuje Ski Chrono .

Do treningów na nartach po 17-miesięcznej przerwie powróciła norweska alpejka Ragnhild Mowinckel. Norweżka w marcu 2019 roku, podczas treningu zjazdu przed finałami Pucharu Świata w El Tarter,  doznała urazu więzadeł krzyżowych w prawym kolanie i gdy szykowała się już do powrotu po tym urazie, jesienią ubiegłego roku u Mowinckel odnowiła się ta sama kontuzja. Po drugiej rekonstrukcji więzadła krzyżowego, jak na razie wszystko przebiega bez komplikacji i dwukrotna wicemistrzyni olimpijska po raz pierwszy od wypadku w Andorze mogła cieszyć się jazdą na nartach. Norweżka na razie trenuje w swojej ojczyźnie, w hali narciarskiej SNØ w Lørenskog nieopodal Oslo, czym pochwaliła się na swoim instagramowym profilu.

Również po kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych jest Szwajcarka Aline Danioth, która podobnie jak Mowinckel wznowiła w minionym tygodniu treningi na nartach. Danioth pechowo upadła podczas slalomu giganta równoległego w Sestriere w styczniu tego roku, a dodatkowym problemem były dla niej ograniczenia spowodowane przed epidemię koronawirusa, przez które część konsultacji fizjoterapeutycznych musiała przechodzić zdalnie. Narciarka cytowana przez blick.ch powiedziała, że plusem tej sytuacji było to, że nauczyła się lepiej słuchać własnego ciała. – Przed powrotem na śnieg byłam nieco zdenerwowana, ale to szybko minęło, ponieważ nie czuję żadnego bólu – dodała Danioth, która obecnie trenuje w szwajcarskim Zermatt.

Do Europy przybyła już Alice Robinson, która po treningach w swojej oczyźnie, czyli Nowej Zelandii, szykuje się na współpracę z Petrą Vlhovą. Zwyciężczyni inauguracji Pucharu Świata 2019/2020 w Sölden najpierw zameldowała się na krótko w Wenecji, by później ruszyć w kierunku gór, gdzie przez cały wrzesień trenować będzie z Petrą Vlhovą. Zwycięstwo Robisnon na otwarcie sezonu w Sölden w 2019 roku było niemałą niespodzianką, jednak tym razem nowozelandzka alpejka będzie już jedną z głównych faworytek. Poza triumfem w Sölden, 19-letnia zawodniczka ma na swoim koncie również triumf w gigancie w Kranjskiej Gorze.

Źródło: fis-ski.com, tt.com, instagram.com/ragmow/, blick.ch, neveitalia.it

%d bloggers like this: