Alpejskie lato – Sierpień #1. Połamany Hirscher, chora Gisin i pracowity Meillard

fot. Rosmarie Knutti / rk-photography.ch

Lato pędzi jak szalone i za nami już lipiec, a więc za mniej niż trzy miesiące powinniśmy doczekać się rozpoczęcia kolejnej edycji apejskiego Pucharu Świata, trzeciej edycji w “nowej erze” czyli po zakończeniu kariery przez Marcela Hirschera. Austriak, wbrew nadziejom jego wiernych fanów, chyba nie zamierza wrócić do ścigania na nartach, choć ostatnio nie miał wiele szczęścia przy oddawaniu się swojej nowej pasji. Problemy ma też Michelle Gisin, która w nadchodzącym sezonie powinna bronić tytułu mistrzyni olimpijskiej.

fot. Rosmarie Knutti / rk-photography.ch

Hirscher pechowy w nowym sporcie

Marcel Hirscher podczas uprawiania narciarstwa był wyjątkowo szczęśliwy jeśli chodzi o zdrowie. Wygranie dużej Kryształowej Kuli osiem razy z rzędu wymaga bowiem nie tylko olbrzymich umiejętności, ale także wiele szczęścia do kontuzji, a raczej ich braku. Po zakończeniu kariery jako alpejczyk, austriacki mistrz sporo czasu spędza na motocyklu i całkiem niedawno brał udział w zawodach hard enduro w rumuńskich Karpatach. Organizatorzy chwalą się, że jest to najtrudniejszy rajd enduro na świecie. Dla Hirschera udział w tych zmaganiach zakończył się złamaniem kości strzałkowej lewej nogi, o czym poinformował na swoim instagramowym profilu. Hirscher pomimo negatywnego rezultatu nie wykluczył powrotu do Rumunii w przyszłym roku po wyleczeniu kontuzji. Austriak przeszedł już operację w klinice w Salzburgu.

Kłopoty mistrzyni olimpijskiej

Z problemami w przygotowaniach do nowego sezonu musi zmagać się mistrzyni olimpijska z Pjongczangu w kombinacji alpejskiej. Michelle Gisin musi teraz uporać się z wirusem, ale nie tym, który od półtora roku jest głównym tematem we wszystkich światowych mediach. Szwajcarka została powiem zainfekowana przez wirusa Epsteina-Barr, który wywołuje chorobę zwaną mononukleozą zakaźną (inaczej gorączkę gruczołową Pfeiffera). – Podczas mojego zwykłego programu treningowego zauważyłam, że nie mam w ogóle energii i jestem bardzo zmęczona. I tak dzień po dniu. Były dni, kiedy leżałam cały czas na łóżku i nie mogłam zrobić kroku – opowiadała dziennikarzom Michelle. Szwajcarska alpejka diagnozę otrzymała dopiero potrzech tygodniach przerwy spowodowanej złym samopoczuciem. W przeszłości z tą samą chorobą musiała walczyć m.in. koleżanka z kadry Gisin – Camille Rast.

Ciężka praca Loica Meillarda

Loic Meillard zaskoczył obserwatorów narciarstwa w Szwajcarii swoim podejściem do przygotowań do nowego sezonu. Szwajcar rozpoczął treningu na lodowcu już 17 lipca, podczas gdy większość specjalistów zjazdu i slalomu wybiera się na lodowce dopiero pod koniec lipca lub na początku sierpnia. – Każdy kto tak jak ja, chce rywalizować w czterech konkurencjach, musi rozpocząć trening na lodowcu wcześniej niż specjaliści danej konkurencji – wyjaśniał Loic,  który zdaje sobie sprawę, że musi popracować przede wszystkim nad poprawą swoich drugich przejazdów. – Ubiegłej zimy, po szybkiej jeździe w pierwszym przejeździe, traciłem zbyt dużo czasu w drugim, ponieważ nie reagowałem wystarczająco dobrze na uderzenia. To musi się teraz zmienić – powiedział Meillad.

Źródło: instagram.com, raceskimagazine.it, blick.ch