Alpejskie lato – Lipiec #1. Plotki o powrocie legendy, Kryenbuehl znów trenuje i dyskusje o kibicach

fot. Andrea Miola ©

Nieco ponad trzy miesiące dzielą nas od inauguracji Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim. Przygotowania nabierają tempa, dlatego mamy dla was kolejną dawkę wieści ze świata tego sportu. Kto wrócił po kontuzji, a o czyim powrocie plotkuje się w Austrii?

fot. Andrea Miola ©

Pozytywne wieści po fatalnym upadku

Nareszcie dobre wieści płyną do nas ze Szwajcarii. Pamiętacie tegoroczne zawody w Kitz? Urs Kryenbuehl jechał tam po kolejny dobry rezultat. Był już tak blisko mety… Na ostatnim skoku stracił jednak równowagę i upadł uderzając głową z prędkością 140 km/h. Siłą rozpędu przekroczył jeszcze finiszową linię. Zawody zostały przerwane na kilkadziesiąt minut. Z areny zmagań do szpitala 26-latka zabrał helikopter. Tam diagnoza była katastrofalna. Oprócz wstrząśnienia mózgu szwajcarski zawodnik doznał zerwania więzadła krzyżowego w prawym kolanie. Do tego też złamany obojczyk. W efekcie tak zakończył się jego sezon. Całe szczęście, że teraz Urs staje na nogach i przygotowuje się do olimpijskiej zimy. – Od dłuższego czasu wracam do codziennych treningów i wszystko funkcjonuje dobrze. Kolanko wytrzymuje, jest stabilnie i dobrze się czuję – napisał na FB Kryenbuehl.

Plotki o powrocie Hirschera

Ach… co to byłby za powrót. Niestety, to na razie tylko plotki. Austriackie media kolejny raz przyłapały Marcela Hirschera na tym, jak z czterdziestoma parami nart wczesnym rankiem na lodowcu Mölltal śmiga po stoku. Wygląda to tak, jakby legendarny alpejczyk testował sprzęt. – Co on kombinuje? – zastanawiają się dziennikarze Krone Zeitung. Niestety, wiele wskazuje na to, że tutaj powiedzenie “w każdej plotce jest ziarno prawdy”, nie będzie miało potwierdzenia. Ośmiokrotny triumfator klasyfikacji generalnej Pucharu Świata niedawno rozstał się z Atomiciem i teraz prawdopodobnie będzie firmował nową markę. Niewykluczone, że stworzy własne narty. Dla tych, którzy nie chcą tracić nadziei na powrót pocieszający może być fakt, że do tej pory Marcel nie zdementował plotek o swoim powrocie.

Lucas Braathen dba o przyszłość sportu

To raczej ogromna rzadkość, aby 21-letni sportowiec troszczył się już o… swoich następców. Taki właśnie jest Lucas Braathen, który sam dopiero zaczyna gościć na szczycie zawodów najwyższej rangi. W zeszłym sezonie przyćmił wszystkich wygrywając zawody otwarcia w Sölden. Później niestety doznał upadku i kontuzji, przez co został wykluczony z rywalizacji. Mimo wszystko z impetem rozpoczął przygotowania do kolejnej zimy. Jednym z elementów jego treningów był obóz, który postanowił zorganizować w Oslo dla młodszych członków klubu, w którym dorastał – Bærum, wspólne treningi. Lucas był bardzo zadowolony z faktu, że mógł podzielić się wskazówkami z młodymi adeptami tego sportu. Zapowiedział też, że takie obozy będą tradycją i kolejny na pewno odbędzie się za rok.

Pierwsze dyskusje o kibicach

Ubiegły sezon w narciarstwie alpejskim przynosił wielkie emocje, ale kibice mogli je odczuwać tylko przed telewizorami. W zasadzie, poza niewielkimi wyjątkami, niemieli oni wstępu na żadne zmagania Pucharu Świata. Chociaż do kolejnego sezonu jest jeszcze kilka miesięcy, to już dzisiaj niektóre komitety organizacyjne zastanawiają się, jak zapewnić sobie możliwość udziału kibiców w każdych okolicznościach. Tak jest chociażby w Levi, gdzie przed rokiem dwukrotnie triumfowała Petra Vlhova. O publiczności mówią też w Kitz, ale na pewno wykluczają możliwość goszczenia 90 tysięcy osób. – Zobaczymy, jak to wszystko będzie się rozwijało. Wiemy jednak, że zainteresowanie dopingowaniem swoich idoli przez publiczność jest ogromne – powiedział Michael Huber, prezes Klubu Narciarskiego Kitzbühel.

Vincent Kriechmayr chce się jeszcze poprawić

Któż z was nie pamięta, jak wspaniały rezultat podczas mistrzostw świata w Cortinie wykręcił Vincent Kriechmayr. Austriak zdobył dwa złote medale w konkurencjach szybkościowych. Wiele wskazuje jednak na to, że wcale nie poprzestał na swoich łowach. Urodzony w 1991 roku zawodnik zamierza być jeszcze lepszym podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Dlatego mocno trenuje, aby walczyć tam o medale. Przed samym sezonem zamierza jednak zrobić sobie urlop, bo po zakończeniu ostatniego nie miał takiej możliwości. – Chcę mieć czystą głowę przed startem zimy – zapowiada Kriechmayr. – Nie mogę stawiać sobie za cel zostanie mistrzem olimpijskim. W takich wyścigach potrzebny jest też łut szczęścia. Ono było po mojej stronie na mundialu. Ale jeśli pozostanę wolny od kontuzji, będę w dobrej formie – przyznał w rozmowie z Krone Zeitung.

Źródło: Krone.at / neveitalia.it / skiweltcup.tv

Mateusz Król
Obserwuj