Alpejski PŚ: Zawody w slalomie równoległym w Lech-Zürs przełożone z powodu braku śniegu

fot. Andrea Miola

Od inauguracji alpejskiego Pucharu Świata w sezonie 2020/2021 minęło już ponad dwa tygodnie i choć co roku po zawodach otwarcia w Sölden na kolejne zawody trzeba było trochę czekać to w tym roku przerwa będzie wyjątkowo długa. Przesunięte na późniejszy termin zostały zaplanowane pierwotnie na 13-14 listopada slalomy równoległe pań i panów w Zürs am Arlberg.

fot. Andrea Miola

Osoby spragnione kolejnej dawki emocji związanych z alpejskim Pucharem Świata będą musiały jeszcze poczekać na zaspokojenie swoich oczekiwań. Po inauguracji sezonu w Sölden w dniach 17-18 października, kolejnym przystankiem dla najlepszych alpejczyków świata miał być austriacki ośrodek narciarski Lech/Zürs. Mają się tam odbyć zawody w slalomie równoległym zarówno kobiet i mężczyzn, jedne z nielicznych tego typu zawodów w sezonie 2020/2021, którego kalendarz został mocno zmodyfikowany z powodu epidemii wirusa SARS-COV-2. Niestety zmienione już raz plany znów trzeba zmienić, choć tym razem z innego powodu, bowiem zmagania w Zürs am Arlberg zostały przesunięte z 13-14 listopada na późniejszy termin, a mianowicie na 26-27 listopada. Przyczyną takiej zmiany jest niedostatek śniegu.

Oznacza to, że kolejne zawody Pucharu Świata gościć będzie fiński kurort Levi, gdzie ścigać będą się tylko panie w dniach 21-22 listopada w slalomie. Tym razem przerwa pomiędzy pierwszym a drugim weekendem z Pucharem Świata w narciarstwie alpejskim będzie zatem wyjątkowo długa i potrwa aż 5 tygodni. Z pewnością nie są to dobre wieści dla osób stęsknionych za rywalizacją, choć na pewno mogą ucieszyć się zawodnicy, którzy wciąż jeszcze szukają optymalnej formy na treningach lub wracają po kontuzji. Liderką Pucharu Świata kobiet po pierwszych zawodach jest Włoszka Marta Bassino, natomiast sensacyjnym liderem Pucharu Świata mężczyzn po zmaganiach w Sölden jest Norweg Lucas Braathen.

Źródło: własne/skiracing.com