Alpejski PŚ w Wengen: Zjazd w Wengen z dużą dawką niepewności (lista startowa)

fot. chriscom / CC BY SA

fot. chriscom / CC BY SA
fot. chriscom / CC BY SA

Gdyby wczorajszy zjazd do kombinacji miał być przedsmakiem dzisiejszego zjazdu w Wengen to te zawody alpejskiego Pucharu Świata byłyby dość niesmaczne. Należy wiec mieć nadzieję, że będzie to danie zupełnie innej, lepszej kategorii, bo przecież Lauberhornrennen to zawody o wysokim prestiżu. 

Lauberhorn należy do najdłuższych tras zjazdowych Pucharu Świata. Wczoraj w kombinacji panowie ścigali się na skróconym odcinku liczącym zaledwie 2682 m, ale pełna długość tej trasy to 4270 m. Podobnie jak w przypadku PŚ pań w Altenmarkt, również dla Wengen zapowiadane są opady śniegu. Śnieg sypał całą noc, a w dzień również nie zamierza robić sobie długiej przerwy.

W wtorek i w środę miały miejsce treningi zjazdu. Pierwszy wygrał Peter Fill, a drugi Matthias Mayer. Wysokie miejsca zajmowali też Max Franz, Beat Feuz, Carlo Janka, Adrien Theaux. Treningi nie są idealnym wyznacznikiem formy zawodników, ale jeszcze gorszym wyznacznikiem byłby zjazd do kombinacji, którego wyników pozwolę sobie nie wplatać w tę zapowiedź. W Wengen nie ma Aksela Lunda Svindala (chociaż brał udział w treningach) oraz Christofa Innerhofera. Obaj zawodnicy wygrywali zjazd w Wengen po razie. Svindal w 2016, a Innerhofer w 2013 roku. Po operacji kolana gotów do jazdy nie jest jeszcze Georg Streitberger.

Zjazd w Wengen ma bardzo długą historię sięgającą 1930 roku. Jest on częścią Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim od samego początku, czyli od roku 1967. Najwięcej zwycięstw w tej konkurencji na Lauberhorn odniósł Franz Klammer. Udało mu się trzykrotnie wygrać (1975, 1976, 1977), a dwa razy zajmował drugie miejsce. Po dwie wygrane mają Marc Girardelli, Kristian Ghedina, Stephan Eberharter i Bode Miller, natomiast od sezonu 2008/2009 co roku zwycięzcą jest zawodnik, który wcześniej jeszcze nie triumfował na Lauberhorn.

Jak wspomniano wyżej, rok temu wygrał Aksel Lund Svindal. Drugi był Hannes Reichelt, a trzeci Klaus Kröll. Trzecie miejsce Krölla było raczej nieoczekiwane, bo chociaż dawniej odnosił spore sukcesy w zjazdach to przez ostatnie kilka sezonów nie zachwyca taką formą jak 3 i więcej lat temu. Svindala w tym roku nie ma, ale jest Reichelt, którego stać na dobry wynik (chociaż w dwóch dotychczasowych startach nie było rewelacyjnie), podobnie jak Jansruda, Franza czy Filla. Inni faworyci to Adrien Theaux, Steven Nyman, Beat Feuz.

Lista startowa

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to zjazd rozpocznie się o godzinie 12:30. Pierwszy do rywalizacji przystąpi Aleksander Kilde Aamodt, a ostatnim będzie Andreas Zampa. Pod koniec zaprezentuje się też Maciej Bydliński. Polak wyjedzie na trasę z numerem 59. Na wypadek gdyby pogoda nie dała za wygraną, FIS przygotowuje już plan awaryjny. Możliwe jest przeniesienie zawodów do Beaver Creek. Miałyby się one odbyć na tydzień przed finałami PŚ w Aspen.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.