Alpejski PŚ w Sölden. Giganci rozpoczynają sezon. 71 zawodników na starcie (lista startowa)

fot. Tom Kelly / CC BY ND

Rywalizacja mężczyzn w alpejskim Pucharze Świata 2020/2021 niemal do samego końca trzymała w napięciu, a zwycięzcę klasyfikacji generalnej i gigantowej wyłoniono dopiero podczas finałów w Lenzerheide. Przedsmak tego jak zmagania Panów wyglądać będą w sezonie 2021/2022 poznamy już jutro podczas zawodów inauguracyjnych w Sölden. Do walki o pierwsze pucharowe punkty przystąpi 71. zawodników, jednak nie będzie wśród nich Polaków. Zawody rozpoczną się o godzinie 10:00. 

fot. Tom Kelly / CC BY ND

Odermatt czeka na rewanż

Poprzednia zima stała pod znakiem rywalizacji Alexisa Pinturaulta i Marco Odermatta. Obaj toczyli zacięty bój zarówno o wygraną w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i klasyfikacji gigantowej. Ostatecznie zwycięsko wyszedł z niej bardziej doświadczony Pinturault, który lepiej rozegrał końcówkę sezonu. W wygraniu klasyfikacji generalnej pomógł mu nieco fakt, iż odbyło się wiecej zawodów w konkurencjach technicznych niż szybkościowych. Skupmy się jednak na gigancie, co do którego nie można mieć wątpliwości, iż Francuz był po prostu lepszy od swojego młodszego szwajcarskiego kolegi po fachu. Można się spodziewać, że tym razem Odermatt będzie chciał się odegrać i wywalczyć kryształową kulę.

Słowiańskie nadzieje

Numerem trzy poprzedniego sezonu w gigancie był Chorwat Filip Zubcić. Prezentował się on bardzo solidnie, sześciokrotnie stając na podium i zwyciężając dwa razy. Chorwacki zawodnik zapowiada, że w tym sezonie chce być jeszcze lepszy w gigancie i slalomie. Czyżby miał on jeszcze bardziej zagrozić Pinturaultowi i Odermattowi? Do walki o zwycięstwa może włączyć się też Słoweniec Žan Kranjec, o którym jego trener Klemen Bergant mówi, iż jest już gotowy na olimpijskie złoto mimo opuszczenia kilku wrześniowych treningów z powodu choroby. W połowie poprzedniego sezonu Kranjec doznał wielkiej straty, w momencie gdy zmarł jego ojciec. Z tego powodu odpuścił też dwa gigantowe starty w Adelboden i ostatecznie w rankingu gigantowym uplasował się dopiero na siódmym miejscu. Jutro będziemy mogli przekonać się czy słowa słoweńskiego trenera mogą mieć potwierdzenie w rzeczywistości.

Co pokaże mistrz świata?

Lista pretendentów do walki o podium w Sölden jest długa i nie można wykluczyć także niespodzianek w stylu Lucasa Braathena sprzed roku. Francuscy kibice mogą liczyć nie tylko na Alexisa Pinturaulta, ale również na Matthieu Faivre’a. W końcu tytuł mistrza świata do czegoś zobowiązuje. Trzeci z groźnych zawodników z ekipy francuskiej to Thibaut Favrot. Gospodarze, czyli Austriacy, nie mają wprawdzie w swojej kadrze takiego bogactwa jak za czasów Marcela Hirschera, ale stać ich również na dobry wynik za sprawą Stefana Brennsteinera, Marco Schwarza czy Manuela Fellera. Szwajcarów oprócz Marco Odermatta godnie reprezentować powinni Gino Caviezel, Loic Meillard i Justin Murisier. Sporym potencjałem dysponują oczywiście Norwegowie z Lucasem Braathenem, Atle Lie Mcgrathem, Leifem Kristianem Nestvold Haugenem i Henrikiem Kristoffersenem. Włosi, i Niemcy mają raczej nieco skromniejsze możliwości, ale również mają kim postraszyć. Luca De Aliprandini i Stefan Luitz i Alexander Schmid to alpejczycy, których nie można lekceważyć.

Wielcy nieobecni

Jeśli chodzi o wielkich nieobecnych, to na szczęście nie wygląda to bardzo źle. Odczuwalny może być przede wszystkim brak Tommy’ego Forda, reprezentanta USA, który w dobrej formie był w stanie plasować się na gigantowym podium. Nie licząc Forda, można by rzec, że w Sölden pokaże się cała światowa czołówka gigancistów. Niemal w ostatniej chwili z udziału w jutrzejszej rywalizacji wycofali się Vincent Kriechmayr i Aleksander Aamodt Kilde, którzy należą do najlepszych zawodników na świecie. Należy tutaj zaznaczyć, że ich siłą są przede wszystkim konkurencje szybkościowe. Kriechmayrowi zdarzało się punktować okazjonalnie również w slalomie gigancie, natomiast Kilde w niektórych występach zbliżał się nawet do podium.

Polaków brak

W Sölden zabraknie reprezentantów Polski, podobnie jak przed rokiem. Powodem są ograniczenia jakie nakłada Międzynarodowa Federacja Narciarska. Prawo startu mają bowiem tylko zawodnicy spośród 150 najlepszych na liście FIS. Najlepszym z Polaków w tej konkurencji jest Michał Jasiczek, który zajmuje dopiero 188. miejsce. Drugi z naszych zawodników, Piotr Habdas, zajmuje już odległą 327. pozycję. Polscy kibice będą zatem musieć kibicować zawodnikom z innych krajów.

De Aliprandini rozpocznie zmagania

Jako pierwszy w jutrzejszych zawodach zaprezentuje się Luca De Aliprandini. Pierwszy przejazd zaplanowany jest na godzinę 10:00. Wystąpi w nim 71 zawodników z 24 krajów. Ostatni na liście jest Bułgar Albert Popow, który znany jest głównie z dobrych startów w slalomie. Start drugiego przejazdu wyznaczono na godzinę 13:30. Trasę pierwszego przejazdu ustawiał będzie trener niemiecki  Bernd Brunner. Osobą odpowiedzialną za ustawienie drugiego przejazdu będzie Szwajcar Helmuth Krug.

Lista startowa

Źródło: własne