Alpejski PŚ w Madonnie di Campiglio. Daniel Yule zrobił sobie prezent pod choinkę

fot. Andrea Miola

Szwajcar Daniel Yule zwyciężył w ostatnich przedświątecznych zawodach alpejskiego Pucharu Świata w tym roku. Mający szkockie korzenie zawodnik, którego nazwisko w języku szkockim oznacza Boże Narodzenie, wybrał idealny moment na odniesienie zwycięstwa w slalomie. Na podium stanęli obok niego Henrik Kristoffersen i Linus Strasser.

fot. Andrea Miola

Dobry początek Braathena

Po pierwszym przejeździe rozgrywanego we włoskiej Madonnie di Campiglio slalomu alpejskiego Pucharu Świata niewiele powodów do zadowolenia mieli gospodarze. Tylko dwójka Włochów zakwalifikowała się do drugiego przejazdu, a najlepszy z nich był Tommaso Sala, klasyfikowany dopiero na 13. miejscu. O cztery pozycje niżej plasował się stary mistrz, Giuliano Razzoli. W czołowej dziesiątce najwięcej przedstawicieli mieli Austriacy, ale to nie oni grali pierwsze skrzypce. Na prowadzeniu znajdował się bowiem Norweg Lucas Braathen, który wygrał już w tym sezonie jeden slalom. Prowadzenie Braathena było dość wyraźne, bo drugi zawodnik, Loic Meillard, tracił do niego aż 0,42 sek. Trzeci był świeżo upieczony ojciec, Linus Strasser (+0,50 sek.). Na czwartej lokacie uplasował się Daniel Yule (+0,55 sek.), a na piątej Henrik Kristoffersen (+0,74 sek.). Na miejscu szóstym znalazło się dwóch Austriaków, Fabio Gstrein i Johannes Strolz, którzy uzyskali taki sam czas (+0,79 sek.). Ósmy był ich rodak Manuel Feller (+0,80 sek.), dziewiąty Bułgar Anton Popow (+0,82 sek.), a dziesiąty kolejny z Austriaków Adrian Pertl (+0,91 sek.). Z trasy wypadł jedyny reprezentant Polski, Piotr Habdas i tym samym nie zakwalifikował się do drugiego przejazdu.

Yule może świętować

Ambicje Austriaków sięgają z pewnością wyżej niż szóste miejsce i w drugim przejeździe bardzo starali się, aby poprawić swoje pozycje, choć ze zmiennym szczęściem. Bardzo dobrym przejazdem popisał się Marco Schwarz, który awansował z 17. na szóste miejsce, choć to nie on był autorem najlepszego przejazdu w drugiej rundzie. Najlepszy czas należał bowiem do Kristoffera Jakobsena, który uplasował się o jedno miejsce niżej (awans o 20 pozycji!). Do najlepszej piątki zdołał dostać się Manuel Feller, jednak podium było tym razem poza jego zasięgiem i skończyło się  na pozycji piątej. Świetnie spisał się natomiast Henrik Kristoffersen, który był gorszy tylko od Jakobsena, uwzględniając tylko wyniki drugiego przejazdu. Wydawało się, że może to wystarczyć do zwycięstwa, ale z marzeń odarł go szybko Daniel Yule, który zdołał obronić przewagę z pierwszego przejazdu, zachowując jeszcze 0,08 sek. Zarówno z Yulem jak i Kristoffersenem przegrał Linus Strasser, ale pokonał całą resztę zawodników, w tym Lucasa Braathena, który jechał jako ostatni. Braathen, który zwyciężył pierwszy slalom sezonu w Val d’Isere nie dał rady obronić pozycji lidera zawodów i spadł na miejsce czwarte, tracąc do Yule’a w sumie 0,27 sek. Zachował on jednak pierwsze miejsce w klasyfikacji slalomowej Pucharu Świata. Jednym z pechowców był Loic Meillard, który złapał slalomową tyczkę między narty i nie mógł kontynuować jazdy.

Wyniki po 1. przejeździe

Wyniki po 2. przejeździe

Źródło: własne