Alpejski PŚ w Madonna di Campiglio. Ostatni start przed świętami. Panowie powalczą w slalomie (lista startowa)

fot. rk-photography.ch

Święta tuż za rogiem co oznacza, że w alpejskim Pucharze Świata nadszedł czas na slalom w Madonna di Campiglio. Rozgrywane przy sztucznym świetle zmagania idealnie wpasowują się w przedświąteczną aurę i są powszechnie lubiane przez zawodników oraz kibiców. Na starcie nie zabraknie reprezentanta Polski. Piotr Habdas wygrał kadrowe eliminacje i to on stanie wieczorem w bramce startowej. 

fot. rk-photography.ch

Czwartkowe zawody to dopiero drugi slalom sezonu. Ze wszystkich konkurencji, to właśnie ta najbardziej techniczna rozkręca się najwolniej. Styczeń jednak będzie dla slalomistów dosyć pracowity, bo na ów miesiąc zaplanowane jest pięć wyścigów. W jedynym rozegranym dotychczas slalomie w Val d’Isere najlepszy okazał się Lucas Braathen. Norweg pewnie zajął pierwszą lokatę wygrywając oba przejazdy. Poprzedni sezon nauczył nas jednak, że slalomy bywają nieprzewidywalne. Czy we Włoszech znowu triumfatorem będzie Braathen? 22-latek utrzymuje cały czas świetną dyspozycję, co pokazał chociażby poprzez wygranie slalomu giganta w Alta Badia. W Madonna di Campiglio Lucas rozpocznie walkę o kolejne zwycięstwo jako numer piąty.

Potężna Norwegia

Norwegowie przysłali do Madonna di Campiglio bardzo mocną szóstkę. Poza liderem klasyfikacji slalomowej znajdziemy na liście zgłoszeń także takie nazwiska: Henrik Kristoffersen (nr 4), Atle Lie McGrath (nr 13), Sebastian Foss-Solevaag (11), Timon Haugan (16) i Alexander Steen Olsen. Kristoffersen i Haugan zajęli w ostatnim slalomie miejsce w TOP 10. McGrath i Foss-Solevaag z kolei wypadli z trasy. A na deser zostaje Norwegom 21-latek. Alexander Steen Olsen otrzymał dopiero 44 numer startowy. W Val d’Isere numer również był podobnie wysoki, a mimo tego nie przeszkodziło to mistrzowi świata juniorów na zajęcie 19. pozycji. 

Nie wiadomo nic

Lista faworytów w slalomie jest naprawdę długa. Tutaj nie ma jednego lub dwóch nazwisk, które są niemal pewniakami do lokaty na podium. O wynikach często decyduje dyspozycja dnia, a dodatkowego smaku dodaje możliwość zakończenia rywalizacji przez najlepszych w wyniku jednego najmniejszego błędu. W pierwszym slalomie sezonu z trasy wypadli chociażby: Clement Noel, Johannes Strolz – ścisła slalomowa czołówka. To powoduje, że slalom jest najbardziej nieprzewidywalną konkurencją narciarstwa alpejskiego.

W czwartek na pewno warto zwrócić uwagę na Szwajcarów, a konkretniej na Loica Meillarda i Daniela Yule (numery 1 i 3). Na liście startowej rozdziela ich Linus Strasser. Niemiec był w Val d’Isere trzynasty, na pewno więc liczy teraz na lepszy wynik, podobnie jak Dave Ryding. Brytyjczyk zajął ostatnio dopiero 22. miejsce. Numer szósty czwartkowego pierwszego przejazdu to Manuel Feller, który we Francji przegrał tylko z Braathenem. Jego bardziej utytułowany rodak Marco Schwarz (na starcie z 14 numerem) zaprezentował się ostatnio całkiem solidnie w Alta Badia.

Topowi Francuzi otrzymali numery 7 i 10. Clement Noel stawał tu już kiedyś na podium, Alexis Pinturault także i to nawet rok temu. Doświadczony reprezentant Francji nadal się nie znalazł w aktualnej edycji Pucharu Świata w najlepszej trójce zawodów konkurencji technicznej. Szansa na przełamanie już w czwartek. Do groźnych zawodników nienależących do pierwszej piętnastki zaliczyć można: Kristoffera Jakobsena (nr 17), Alexa Vinatzera (nr 18) i Ramona Zenhauserna (nr 22).

Polak na starcie

Piotr Habdas będzie reprezentował nasz kraj podczas slalomu 3Tre. Polak wyruszy w dół z numerem 71. Przed jedenastoma dniami Habdas zajął 50. miejsce w Val d’Isere, ostatnie spośród tych, którzy ukończyli. Teraz o poprawę tego rezultatu może być ciężko, bo na liście startowej zgromadziło się aż 76 narciarzy. Pierwszy przejazd rozpocznie się o 17:45, a drugi trzy godziny później. 

Lista startowa

Źródło: informacja własna