Alpejski PŚ w Levi: Druga z rzędu wygrana Petry Vlhovej w slalomie

Fot. rom@nski photo

fot. rom@nski photo / CC BY NC SA

Gary Lineker zwykł mawiać, że piłka nożna to sport, w którym przez 90 minut dwudziestu dwóch facetów kopie piłkę, a i tak wygrywają Niemcy. Lubiłem tę sentencję przekształcać, mówiąc iż slalom jest dyscypliną, w której ściga się około 70 zawodniczek, ale i tak wygrywa Mikaela Shiffrin. No i tak, jak Lineker przesadził nieco z tą hegemonią Niemiec, tak i niemożność pokonania Amerykanki również – nie po raz pierwszy – okazuje się przesadzona.

Nie jest jednak łatwo – Mikaela w sezonie 2014/15 nie wygrała w czterech slalomach z dziewięciu, w sezonie 2013/14 – w trzech z ośmiu, w sezonie 2015/16 wygrała pięć zawodów, bo tylko w pięciu startowała (kontuzja), zaś w sezonie 2016/17 wygrała siedem z dziesięciu rozgrywanych slalomów. Mówię o Pucharze Świata, na wielkich imprezach nie dała pokonać się nigdy. Nic dziwnego, że zwycięstwa innych zawodniczek urastają do rangi małych sensacji.

Na największą rywalkę 22-letniej Amerykanki wyrastała już od pewnego czasu jej rówieśnica ze Słowacji – Petra Vlhová. I właśnie w pierwszym przejeździe slalomu w fińskim Levi z czasem 55,87 sek. traciła raptem 0,21 sek. do Shiffrin. Za nimi już z większą stratą plasowały się doświadczona, 32-letnia Szwedka Frida Hansdotter (+0,73 sek.), bardzo groźna, 24-letnia Szwajcarka Wendy Holdener (+ 1,20 sek.) i 28-latka z Norwegii Nina Haver-Løseth (+ 1,37 sek.). Pozostałe zawodniczki miały już powyżej półtorej sekundy straty do Shiffrin.

Pełne wyniki pierwszego przejazdu slalomu 

Drugi przejazd może nie należał do najbardziej rewolucyjnych w historii, ale kilka znaczących awansów i spadków dało się zauważyć. Już na samym początku stawki. Trzydziesta (zaledwie) Szwajcarka Denise Feierabend jechała po idealnej trasie i zanotowała awans o czternaście pozycji. Następna w kolejce Manuela Mölgg wydawało się, że niczym specjalnym się nie wyróżniła, ale i tak awansowała o siedem pozycji. Wspaniale jechała 22-letnia Norweżka Mina Fuerst Holtmann, która do tej pory startowała w PŚ tylko dwa razy – i to w konkurencjach szybkościowych – w sezonie 2014/15 (zapunktowała nawet w supergigancie), a w pucharowym slalomie debiutowała właśnie dziś. Nie ustrzegła się błędów na trasie, ale i tak zakończyła zawody na wspaniałym, trzynastym miejscu! Z drugiej strony Czeszka Martina Dubovska spadła z szesnastego na dwudzieste dziewiąte miejsce – szkoda, ale gdzie drwa rąbią…

Tak naprawdę jednak wielkie ściganie zaczęło się wraz z dwudziestą pierwszą po pierwszym przejeździe Austriaczką Stephanie Brunner. 24-latka zadebiutowała w PŚ w sezonie 2011/12, pierwsze punkty zdobyła cztery sezony później, ale wielkie wyniki w slalomie nie były jej udziałem. Dziś (na pewno opromieniona świetnym startem w gigancie) miała swój dzień, czas 1:53.18 długo był czasem najlepszym.

Wyprzedziła Austriaczkę dopiero jedenasta po pierwszym przejeździe młodziutka, 19-latka ze Szwajcarii Melanie Meillard – czas 1:52.56 dał jej przepustkę do czołówki. Niewiele gorzej przejechała stok Anna Swenn-Larsson – Szwedka straciła 0,60 sek. do Francuzki. Pozostałe dziewięć zawodniczek zapewniło emocje do końca – Słowenka Ana Bucik straciła 0,06 sek. do Brunner, ale nie zawiodła, doświadczona Kanadyjka Marie-Michele Gagnon spadła za Bucik (czas 1:53.24). Słabiej przejechała kolejna w stawce Szwedka Emelie Wikström (spadła nawet za Holtmann), w przeciwieństwie do Niemki Leny Dürr, która raptem o 0,2 sek. przegrała z Meillard. Na starcie pozostało już tylko pięć zawodniczek.

Nina Haver-Løseth o drugim przejeździe chciałaby pewnie jak najszybciej zapomnieć – jako jedyna z trzydziestki nie ukończyła przejazdu. Co innego Wendy Holdener – wydawało się, że w drugim przejeździe nie da się przejechać szybciej niż Stephanie Brunner – jej to się jednak udało – objęła prowadzenie z przewagą 1,23 sek. nad Melanie Meillard. Z podium wypadła za to Frida Hansdotter osiągając czas o 0,82 sek. gorszy od Holdener i rozdzieliła obydwie Szwajcarki.

Ostatnia dwójka zawodniczek to inna liga. Vlhová przejechała w sposób natchniony „wykręcając” najlepszy czas drugiego przejazdu i wyprzedziła Holdener aż o 1,35 sek. Zadanie dla Mikaeli Shiffrin wydawało się niezwykle trudne – tak trudne, że aż niewykonalne.

I takie się też okazało. Amerykanka jechała wspaniale, ale przegrała o 0,1 sek. ze Słowaczką – osiągając drugi czas drugiego przejazdu. Jako, iż Słowaczka wygrała też finałowe zawody w slalomie w zeszłym sezonie w amerykańskim Aspen, już drugi raz z rzędu pokonała Shiffrin. Amerykanka to dalej królowa slalomu, niemniej Petra wyrasta na główną pretendentkę, jak nie do detronizacji Shiffrin, to chociaż do koregencji.

Pierwsza dziesiątką więc przedstawiała się tak: wygrała Vlhová z czasem 1:49,98 za nią uplasowały się: Shiffrin (+0,10 sek.), Holdener (+1,35 sek.), Hansdotter (+2,17 sek.), Meillard (+2,58 sek.), Dürr (+2,78 sek.), Swenn-Larsson (+3,18 sek.), Brunner (+3,20 sek.), Bucik (+3,26 sek.), Gagnon (+ 3,48 sek.).

Pełne wyniki slalomu 

Zawody w Levi oglądało się z dużą przyjemnością i sporą dawką emocji, wspaniała forma Vlhovej daje nadzieje na ciekawą rywalizacji w rozpoczętym sezonie.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.