Alpejski PŚ w Kitzbühel. Okropny upadek Szwajcara. Streif zebrał pierwsze żniwo

Alpejski Puchar Świata w Kitzbühel od lat uchodzi za najtrudniejsze zawody w kalendarzu specjalistów od konkurencji szybkościowych. Na Streif dobrze radzą sobie tylko wybitne jednostki. Tu często liczy się to, aby w ogóle dojechać do mety. Stąd często niektórzy zawodnicy kończą z kontuzjami. Niestety, pierwszy dzień tegorocznych zmagań przyniósł groźne upadki.

Źródło: Youtube.com

Szczególnie groźnie wyglądał wypadek rewelacyjnie spisującego się tej zimy Szwajara. Urs Kryenbühl jechał po kolejny dobry rezultat. Był już tak blisko mety… Na ostatnim skoku stracił jednak równowagę i upadł uderzając głową z prędkością 140 km/h. Siłą rozpędu przekroczył jeszcze finiszową linię. Zawody zostały przerwane na kilkadziesiąt minut. Z areny zmagań do szpitala 26-latka zabrał helikopter. Tam diagnoza była katastrofalna. Oprócz wstrząśnienia mózgu szwajcarski zawodnik doznał zerwania więzadła krzyżowego w prawym kolanie. Do tego też złamany obojczyk. W efekcie to koniec sezonu dla tego alpejczyka.

https://www.youtube.com/watch?v=IB9OzpbLarc

Wcześniej przez siatki zabezpieczające jeden z zakrętów przeleciał Amerykanin Ryan Cochran-Siegle, który także notuje tej zimy świetne wyniki. Raz nawet wygrał zawody Pucharu Świata. Jego wypadek nie wyglądał tak dramatycznie, ale i tak został zabrany helikopterem. Diagnoza na szczęście okazał się mniej tragiczna. Dotknęło go niewielkie złamanie kręgosłupa szyjnego. To oznacza koniec walki w Hahnenhammrennen 2021. Amerykanin być może wystartuje jednak w mistrzostwach świata. Media donoszą o tym, że zwycięzca zjazdu z Bormio wrócił do hotelu.

https://www.youtube.com/watch?v=LgUrXRxfYhw

Źródło: skiracing.com / neveitalia.it

Mateusz Król
Obserwuj