Alpejski PŚ w Beaver Creek: Pewna wygrana Marcela Hirschera w slalomie gigancie

fot. Janis Blaus via flickr.com

fot. Janis Blaus via flickr.com

Marcel Hirscher nie potrzebował dużo czasu na dojście do wyśmienitej formy. Austriacki mistrz zwyciężył dziś w pierwszym gigancie alpejskiego Pucharu Świata 2017/2018 osiągając zdecydowaną przewagę nad resztą zawodników. Na podium w Beaver Creek stanęli też Henrik Kristoffersen i Stefan Luitz, który po pierwszym przejeździe prowadził. 

W pierwszym przejeździe w tyle głównych faworytów do zwycięstwa zostawił Niemiec Stefan Luitz. Trochę niespodziewanie Luitz uzyskał najlepszy czas i był liderem na półmetku zawodów. Drugie miejsce zajmował Ted Ligety, który powraca po kontuzji i jak widać zdążył przygotować niezłą formę na początek sezonu. Ligety do Luitza trafił 0,19 sek. Trzeci był Marcel Hirscher, który miał problemy w okresie przygotowawczym z powodu złamanej nogi, ale nie stracił przez to zbyt wiele. Strata Hirschera do Luitza wynosiła 0,29 sek. Na pozycji czwartej plasował się Manuel Feller (+0,64 sek.) ex aequo z Justinem Murisierem. Szósty był Filip Zubcić (+0,93 sek.), co również było pozytywną niespodzianką, siódmy Matts Olsson (+1,02 sek), ósmy Loic Meillard (+1,05 sek.), dziewiąty Henrik Kristoffersen (+1,07 sek.), a dziesiąty Manfred Moelgg (+1,08 sek.). Poniżej oczekiwań spisali się wszyscy Francuzi, którzy zazwyczaj potrafili znaleźć się w czołówce. Najlepszy z nich był Thomas Fanara na miejscu 17. Dopiero 24. miejsce zajmował Alexis Pinturault, a pozostali nie zakwalifikowali się do drugiego przejazdu. Lider Pucharu Świata – Kjetil Jansrud początkowo radził sobie na trasie dobrze, ale później jego strata znacznie wzrosła i ostatecznie dojechał na metę ze stratą 3,56 sek. i uplasował się na 53. miejscu.

Pełne wyniki po 1. przejeździe

Pinturault w drugim przejeździe znacznie się poprawił (miał trzeci wynik), w przeciwieństwie do jego kolegi z reprezentacji Thomasa Fanary. Alexis zanotował spory awans w górę (o 12 pozycji) i zakończył zawody na 12. miejscu, co i tak dla niego nie jest raczej powodem do wielkiej dumy, natomiast Fanara popełnił błąd, który kosztował go wiele sekund. Do mety dojechał, ale ze sporą stratą i zajął ostatnie, 28. miejsce. Duży awans – o tyle samo miejsc co Pinturault – miał także Słoweniec Stefan Hadalin, ale po pierwszym przejeździe był on na dalszym miejscu i został sklasyfikowany na 16. pozycji.  Jednak jego występ był jednym z lepszych w drugiej części zawodów (miał czwarty czas). Walka o zwycięstwo toczyła się jednak między innymi alpejczykami. Wydawało się, że trudno będzie dziś walczyć o podium Henrikowi Kristoffersenowi, ale drugi przejazd miał wyśmienity. To pozwoliło mu zająć w dzisiejszym gigancie drugie miejsce. Kristoffersena z prowadzenia zdjął dopiero Marcel Hirscher, który nie tylko obronił swoją przewagę, ale dołożył Henrikowi jeszcze kilka setnych sekundy i finalnie uzyskał przewagę 0,88 sek. Jadący po Hirscherze Amerykanin Ted Ligety i Stefan Luitz nie dali rady dziś zwyciężyć. Luitz pojechał na tyle dobrze, że zdołał zmieścić się na podium, na miejscu trzecim (+1,03 sek.), natomiast Ligety spadł na miejsce siódme (+1,37 sek.). Na pozycji czwartej uplasował się Manuel Feller (+1,04 sek.), zatem jego lokata nie zmieniła się w porównaniu do pierwszego przejazdu. Na kolejnych dwóch miejscach znaleźli się Szwajcarzy: Justin Murisier (+1,18 sek.) i Loic Meillard (+1,32 sek.). Za Ligetym na ósmym miejscu sklasyfikowano Filipa Zubcicia, który po prawie 3 latach przerwy znowu wszedł do czołowej dziesiątki zawodów PŚ. Dziewiąty był Szwed Matts Olsson, a dziesiąty Tommy Ford – dla niego to pierwszy raz wśród dziesięciu najlepszych zawodników konkursu PŚ. Drugiego przejazdu nie ukończyło dwóch zawodników. Obaj to Kanadyjczycy: Phil Brown i Erik Read.

Pełne wyniki po 2. przejeździe

Marcel Hirscher pokazał dziś, że po kontuzji nie ma już chyba żadnego śladu. Po pierwszym przejeździe mogliśmy ostrzyć sobie zęby na walkę między Hirscherem i Ligetym jak za starych, dobrych czasów, ale Ted dziś nie był w stanie pojechać dwóch równie dobrych przejazdów. Jednak można liczyć na to, że w kolejnych zawodach będzie znów groźny. Wygrana Hirschera była dziś bardzo pewna, ale nie należy tracić nadziei, że zdobycie przez niego małej kryształowej kuli nie jest tylko formalnością. Wciąż zdarzyć może się wiele.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.