Alpejski PŚ w Beaver Creek. Czas na pierwszy supergigant sezonu (listy startowe)

fot. Kayak The Rockies CC BY-NC 2.0

Co prawda z prawie tygodniowym opóźnieniem, ale rusza pierwszy w sezonie supergigant mężczyzn. Inauguracja w tej konkurencji miała się już odbyć w zeszły weekend w Lake Louis, ale pogoda niestety pokrzyżowała plany. W związku z tym zaszczyt pierwszych zawodów przypadł na Beaver Creek. Panowie planowo mają wystartować o 19:45 czasu środkowoeuropejskiego. 

Kayak The Rockies CC BY-NC 2.0

 

Falstart w Lake Louise

Według kalendarza PŚ ściganie w supergigancie mężczyzn miało się rozpocząć w kanadyjskim Lake Louise. Niestety pogoda nie była sprzymierzeńcem organizatorów, w skutek czego zawody w zjeździe oraz supergigancie zostały odwołane. FIS zdecydował, że ta pierwsza konkurencja zostanie odrobiona właśnie w amerykańskim Beaver Creek. Wobec czego kibiców narciarstwa czeka prawdziwe święto szybkościowe, bo aż cztery rywalizacje (dwa supergiganty i dwa zjazdy). Oczywiście jeśli warunki na to pozwolą, a pogoda znów nie spłata figli.

Franz najlepszy na treningu zjazdu

Przedsmakiem do zasadniczych zawodów był trening zjazdu. Co prawda wtorkowy został odwołany, ale ten wczorajszy przebiegł już bez większych komplikacji. Najlepszy czas uzyskał na nim Austriak Max Franz, który po raz kolejny uplasował się na wysokim miejscu, podobnie jak w Lake Louise, gdzie zajął piąte miejsce w zawodach. Drugi był Francuz Matthieu Bailet, a następne trzy miejsca przypadły Norwegom – kolejno Sejerstedowi, Kildemu i Jansrudowi. Powszechnie jednak wiadomo, że trening rządzi się swoimi prawami, a do tego w supergigancie nie zawsze wygrywają ci sami zawodnicy co w zjeździe.

Jak było dwa lata temu

Puchar Świata wraca do Beaver Creek po dwóch latach przerwy, która spowodowana była pandemią koronawirus i odwołaniem zawodów na kontynencie północnoamerykańskim. W 2019 roku w tym znanym ośrodku odbył się supergigant, zjazd i slalom gigant. Najlepszy w tej pierwszej konkurencji niespodziewanie okazał się Marco Odermatt, który dopiero wkraczał do wielkiego ścigania. Co więcej Szwajcar odniósł wtedy pierwsze pucharowe zwycięstwo w karierze, dlatego na pewno z sentymentem wraca na trasę Birds of Prey. Dwa pozostałe miejsca na podium zajęli wtedy Alekander Aamodt Kilde oraz Matthias Mayer.

Bailet wyruszy jako pierwszy

O godzinie 11:45 czasu lokalnego, czyli o 19:45 w Polsce na trasę supergiganta jako pierwszy wyruszy Matthieu Bailet. Od razu za Francuzem zobaczymy Dominika Parisa, który w 2019 roku został mistrzem świata za tę konkurencję. Po nim pojawi się zwycięzca zjazdu w Lake Louis Matthias Mayer. Z piątką ruszy jeden z pretendentów do triumfu, czyli Vincent Kriechmayr – obrońca małej Kryształowej Kuli za supergigant oraz podwójny mistrz świata z Cortiny d’Ampezzo. Groźny będzie lider PŚ Marco Odermatt (nr 7), który dwa razy w karierze wygrał zawody w tej konkurencji. Za Szwajcarem w bramce startowej stawi się Christof Innerhofer, który najlepsze lata ma ze sobą, ale zawsze może zaskoczyć. Kolejny to Andreas Sander, a dziesiątkę zamknie Max Franz, który trzy lata temu okazał się najlepszy na trasie Birds of Prey.

Długa lista faworytów

Emocje będą trwały do trzydziestki, a może i dłużej, gdyż na liście jest wielu kandydatów do zwycięstwa. Wśród nich m. in. Kjetil Jansrud (nr 13), Aleksander Aamodt Kilde (nr 15), Beat Feuz (nr 19) czy zamykający dwudziestkę reprezentant gospodarzy Ryan Cochran-Siegle. Za nimi pojawi się jeszcze kilku groźnych zawodników i nie można wykluczać zaskoczeń. Wystarczy wspomnieć o wyczynie Martina Catera, który startując z 41. numerem zdołał wygrać zeszłoroczny zjazd w Val d’Isere. Do czwartkowego supergiganta zgłoszono 61. alpejczyków, a wśród nich żadnego Polaka.

Lista startowa

 

Źródła: Informacja własna/FIS