Alpejski PŚ w Aspen: Triumf Tiny Weirather rzutem na taśmę

fot. Nicolas Garcia / CC BY NC SA

fot. Nicolas Garcia / CC BY NC SA

O ile w zjeździe kobiet karty właściwie zostały rozdane już wcześniej, to w supergigancie było wiadomo, że walka będzie trwała do końca – prowadziła zwyciężczyni małej kryształowej kuli za zjazd (a także kombinację) – Słowenka Ilka Stuhec, ale jej przewaga nad reprezentantką Liechtensteinu Tiną Weirather wynosiła tylko 15 punktów. Tina nie wygrała do Aspen żadnych zawodów, ale często plasowała się w czołówce i parę razy na podium. Taka sytuacja wyniknęła wprost z kontuzji Lary Gut, która pewnie zmierzała po zwycięstwo w supergigancie, ale – o czym pisałem więcej wczoraj – doznała kontuzji podczas treningu do slalomu w St. Moritz.

W finałach tylko 15 zawodniczek zdobywa punkty, niemniej dziś dokładnie tyle ich ukończyło, trasa była trudna, nieprzyjemne upadki zaliczyło kilka zawodniczek – w tym Lindsey Vonn i Sofia Goggia, co miało spore znaczenie dla losów supergiganta w sezonie 2016/17.

Wygrała bowiem Tina Weirather z czasem 1:11.66 przed Ilką Stuhec (straciła 0,35 sek.). Po przejeździe Stuhec było jasne, że wygra klasyfikację supergiganta wtedy i tylko wtedy, gdy co najmniej 2 zawodniczki wyprzedzą Weirather i nikt nie wejdzie pomiędzy rywalki. Wspomniane Vonn i Goggia jechały tak, że mogły Tinę wyprzedzić – jednak nie dojechały.

Podium uzupełniła Federica Brignone (+0,36 sek, czyli zaledwie 0,01 sek. straty do Stuhec) – ta świetna gigancistka nie pierwszy raz pokazała, że na podium w supergigancie potrafi stanąć. Za podium uplasowały się cztery Austriaczki – Nicole Schmidhofer była czwarta (+0,74 sek.), piąta weteranka Elisabeth Goergl (+ 1,34 sek.), szósta młoda i obiecująca Ricarda Haaser (+1,38 sek.), siódma jeszcze młodsza i równie obiecująca Christine Scheyer (+1,46 sek.), dziesiątkę dopełniły Niemka Viktoria Rebensburg (+1,65 sek.), królowa giganta Francuzka Tessa Worley (+1,70 sek.) i Włoszka Elena Curtoni (+1,83 sek.).

Pełne wyniki

W klasyfikacji generalnej Tina Weirather zgromadziła 435 punktów i dzięki niej Liechtenstein pierwszy raz od czasów jej matki Hanni Wenzel i wuja Andreasa Wenzela zdobył małą kryształową kulę (Marco Buechel swego czasu był jej bliski), Stuhec skończyła sezon z 430 punktami, zaś Lara Gut – 300 punktów w trzech startach – wygrała w Lake Louise, Val d’Isere i Garmisch-Partenkirchen. Pokazała się też w Cortinie d’Ampezzo, ale tam nie ukończyła zawodów. Jako, iż jak śpiewa Kazimierz Staszewski „gdyby to najczęstsze słowo polskie” – napiszę, że gdyby Lara Gut nie przewróciła się w slalomie i nie zerwała więzadeł – to ona wygrałaby klasyfikacje supergiganta. Ale – nie cytując, ale mając w pamięci następne strofy cytowanego utworu „Plamy na słońcu” – nie ma co gdybać – wygrała Tina Weirather i jej należą się gratulacje

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.