Alpejski PŚ w Aspen: Koniec wieńczy dzieło

fot. AFP

W zjeździe pań rozegranym w Aspen niespodzianki nie było. Zdecydowana liderka na przestrzeni sezonu i aktualna mistrzyni świata Słowenka Ilka Štuhec przypieczętowała zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wspaniałym występem – nie dała po prostu rywalkom szans.

Jej zwycięstwo w klasyfikacji zjazdu dało się przewidzieć. Teoretycznie matematyczne szanse na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej miała pod nadzwyczaj udanej eskapadzie koreańskiej Włoszka Sofia Goggia, ale szanse matematyczne mają to do siebie, że są… no, matematyczne właśnie (choć kibice Kimiego Raikkonena wiedzą, że czasem się one sprawdzają, ale to zupełnie inna historia, z zupełnie innej dyscypliny sportu). Inna potencjalna rywalka Lara Gut zakończyła sezon na mistrzostwach świata w St. Moritz doznając kontuzji w slalomie – czyli dyscyplinie najmniej kontuzjogennej, której praktycznie nie jeździ. Fatum jakieś, czy co?

Štuhec jechała na początku i osiągnęła czas 1:36.95, do którego nikt się nawet nie zbliżył. Najmniejszą stratę – 0,66 sek. zanotowała największa gwiazda narciarstwa alpejskiego ostatnich lat – mowa oczywiście o Amerykance Lindsey Vonn, która z takim impetem wpadła na metę, że już za nią zaliczyła dość kuriozalny upadek, z którego jednak podniosła się o własnych siłach. Znacznie bardziej nieprzyjemna przygoda przytrafiła się jej rodaczce Breezy Johnson, ale na szczęście fatalnie wyglądający upadek nie zakończył się (chyba) żadną nieprzyjemną kontuzją.

Podium dopełniła Goggia, z wynikiem niezłym, acz zupełnie nie przystającym do wyniku  Słowenki – straciła do mistrzyni 1,03 sek. Kolejne zawodniczki miały już ogromną (jak na zjazd wręcz gigantyczną) stratę – czwarta Tina Weirather z Liechtensteinu  traciła 1,71 sek., piąta Amerykanka Laurenne Ross – 1,73 sek., szósta austriacka mistrzyni w supergigancie – 1,97 sek. Następne zawodniczki traciły już ponad dwie sekundy.

Pełne wyniki

W klasyfikacji zjazdu Štuhec zgromadziła 597 punktów i nie dała szans Goggii (460 pkt.). Następne w klasyfikacji Gut i Vonn miały niepełny sezon, a dalej już zawodniczki, które nawet na moment nie mogły myśleć o sukcesie na koniec sezonu.

Ilka Štuhec niekwestionowaną królową zjazdu. Nikt na początku sezonu na nią raczej nie stawiał, ale od pierwszych zawodów wysunęła się na czoło. Jest to pierwsza mała kryształowa kula w tej dyscyplinie dla Słowenii. Co może dziwić, bo Tina Maze była w tej konkurencji mistrzynią świata i (w sumie dalej jest, co z tego, że zakończyła karierę) olimpijską, niemniej – nigdy w tej dyscyplinie nie wygrała klasyfikacji – wiadomo, w sezonie 2012/13 li tylko przez warunki atmosferyczne w finale sezonu, ale liczy się co w annałach. Tym bardziej Ilce pogratulować należy, co niniejszym artykułem czynię.

Program finałów PŚ w Aspen

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.