Skandaliczna sytuacja. Aktywiści zablokowali trasę w Lillehammer. Interweniowała policja

Screen: instagram.com/p/ClvvXG0Kpum/

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas biegu mężczyzn ze startu wspólnego na 20 km, rozgrywanego w ramach Pucharu Świata w Lillehammer. Tym razem emocje sportowe zeszły na bok, ponieważ trasę próbowali zablokować aktywiści klimatyczni. Niedługo po starcie, tuż przed biegnącymi zawodnikami pojawili się protestujący z transparentem: “Stop wydobyciu ropy”.

Screen: instagram.com/p/ClvvXG0Kpum/

– Pan słyszał, co działo się na trasie? – pytał w strefie mieszanej w Lillehammer Lukas Bauer. To trener polskich biegaczy jako pierwszy poinformował nas o aktywistach, którzy wdarli się na trasę niedzielnego biegu mężczyzn na 20 km stylem klasycznym. Próbowali oni zakłócić rywalizację. Rozłożyli płachtę i spryskali tor żółto-zielonym płynem, co utrudniało zawodnikom bieg.

– My to wszystko słyszeliśmy na radiu. Musiała interweniować policja. Myślałem, tylko aby nie stało się niczego złego sportowcom – mówił Bauer. Jak udało się ustalić substancja, która została rozlana na trasie, była lepka i przyklejała się do nart. Aktywiści klimatyczni nagranie z całego zajścia opublikowali na swoim koncie na Instagramie. 

Aktywiści na trasie w Lillehammer. Niebezpieczna sytuacja

Życzenie trenera Polaków się nie spełniło. Cała sytuacja okazała się dotkliwa szczególnie dla fińskiego zawodnika – Juuso Haarali. Niestety wpadł on na jednego z protestujących i w tym momencie złamał mu się kij. Według jednego z członków fińskiego sztabu było to wydarzenie, które przekreśliło szanse zawodnika na dobry wynik.

– Dostał od kogoś jeden kij, ale dopiero później dostał ode mnie ten w odpowiednim rozmiarze – powiedział trener fińskiej drużyny sprinterskiej Ville Oksanen. Do  zwycięzcy Pala Golberga Haarala stracił 3 minuty i 20 s, co dało mu dopiero 60 pozycję. Na kolejnych pętlach zawodnicy mogli już rywalizować bez przeszkód. Choć powstaje pytanie, czy nie można było temu zapobiec? Wszak organizatorzy protestu zapowiadali w sieci już wcześniej, zamierzają “odwołać zawody Pucharu Świata”. I do podobnej sytuacji miało dojść podczas przedsezonowych zmagań w Beitostoelen. 

Protest był zapowiadany. “Bardzo mnie denerwuje, gdy wykracza to poza bezpieczeństwo”

– To bardzo mocne, aby posunąć się do próby przerwania imprezy sportowej. Ten baner pojawiłby się w telewizji, gdyby chcieli, bez konieczności prób zatrzymania rywalizacji – skomentował zwycięzca rywalizacji Paal Golberg w rozmowie z nettavisen.no. – Myślę, że to niewiarygodne. Muszą znaleźć inne sposoby strajku. Robią to, aby wywołać gniew. I udaje im się to – dodał kolejny z Norwegów Emil Iversen.

Kierownik wydarzenia po stronie Norweskiego Związku Narciarskim, Terje Lund, ma nadzieję, że aktywiści znajdą inne areny, w których będą mogli wyrazić swoje niezadowolenie. I zapewnia, że jak tylko dostali sygnały, że może wydarzyć się coś podobnego, byli w kontakcie z policją. – Jesteśmy demokracją, mamy wolność słowa i ludzie muszą mieć prawo do demonstracji, ale bardzo mnie denerwuje, gdy wykracza to poza bezpieczeństwo sportowców – przyznał Lund.

Koordynatorka Pucharu Świata w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), Doris Kallen, uważa, że ​​to wstyd, że nie można było skupić się głównie na rywalizacji. – Byliśmy świadomi, że w przeszłości zdarzały się podobne incydenty, ale trasy są otwarte i cieszymy się, że mamy tam widzów. Wolimy jednak ludzi, którzy oglądają i kibicują temu sportowi – mówi Kallen w rozmowie z Nettavisen.

Niedzielny wspólny start mężczyzn wygrał Paal Golberg, który wyprzedził rodaków Sjura Roethego i Martina Loewstroema Nyengeta.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Stopp oljeletinga (@stoppoljeletinga)

Źródło: Informacja własna / is.fi