Adam Małysz z niecierpliwością oczekuje nowego sezonu

adam-malysz-111

Do startu nowego sezonu w skokach narciarskich pozostało już zaledwie 17 dni. Nie tylko kibice nie mogą doczekać się zawodów Pucharu Świata w Kuusamo. Zniecierpliwienia nie kryje również sam Adam Małysz, który pisze o tym swoim najnowszym felietonie na łamach Przeglądu Sportowego. 

Dyrektor koordynator Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz, być może z równie wielką ciekawością oczekuje nowego sezonu, co większość kibiców w naszym kraju. Jednocześnie zaznacza, że nie powinniśmy dmuchać balonika oczekiwań, tym samym tonując emocje. – Bardzo chciałbym, żeby wszyscy kibice spokojnie podeszli szczególnie do początku zimy. Żeby po udanym sezonie letnim nie było zbyt dużego”napalania się” na sukcesy – pisze Małysz i dodaje – Ja wolę poczekać, dmuchać na zimne i miło się rozczarować, niż napompować balon, który potem pęknie z hukiem.

Nasza kadra A ma za sobą dwa zgrupowania na skoczniach z torami lodowymi. Już niedługo nasi zawodnicy będą mogli korzystać z takich torów w Polsce, na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Jak mówi Małysz, koszt treningów na takiej nawierzchni, nie jest sprawą tanią. –  To spory biznes. Skocznia zarabia grube pieniądze, bo trenuje tam wiele reprezentacji. Jeden dzień zajęć jednego zawodnika kosztuje między 20 a 35 euro. Łatwo policzyć, ile trzeba zapłacić za siedmiodniowy trening dziesięcioosobowej grupy, szczególnie że bywają momenty, w których zawodnicy chodzą skakać rano i po południu – zdradza Wiślanin. Podkreśla również, jak ważne jest to, by przed pierwszymi zawodami sezonu, trenować na torach o lodowej nawierzchni. Specyfika torfów porcelanowych jest inna i niektórym zawodnikom taka zmiana sprawia trudności –  Wielu zawodnikom – jak Kamilowi Stochowi czy Piotrkowi Żyle – przejście z porcelany na lód nie robi problemu. Ale są tacy, którzy mają kłopot – szczególnie z tarciem na porcelanie. Po kulkach nie jedzie się całą powierzchnią narty, tylko jej fragmentami i tarcie występuje w niektórych miejscach, a do toru lodowego narta przylega ściśle. Na lodzie zjazd jest stabilniejszy, trudniej ruszać nartami, więc różnica jest – opisuje były skoczek. – Z tego, co zobaczyłem w Oberstdorfie, nasi nie mają problemów z przejściem – kiedyś był to kłopot dla Maćka Kota. Ale chyba nareszcie doszedł do wniosku, dlaczego tak było i pracuje nad tym – uspakaja.

Jak ujawnia Małysz, kadra A w tym tygodniu pozostanie w kraju ale już w za tydzień zawodnicy prawdopodobnie oddadzą pierwsze skoki na śniegu. Jeśli uda się przygotować obiekt, kadra Stefana Horngachera uda się do Norwegii, gdzie trenować będą w zimowych warunkach na skoczni w Lillehammer.

źródło: przegladsportowy.pl 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.