Adam Małysz: „Nie dałbym rady usiedzieć na tyłku”

_dsc0278

Adam Małysz, dyrektor ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim tuż po konferencji prasowej, która odbyła się w Wiśle, porozmawiał z dziennikarzami i wytłumaczył na czym będzie polegała jego praca na nowym stanowisku. 

Choć już od wiosny mówiło się, że Adam Małysz mógłby pełnić ważną funkcję w Polskim Związku Narciarskim, dopiero niedawne wydarzenia związane z jego karierą kierowcy rajdowego i utraty sponsora, skłoniły go do przyjęcia stanowiska dyrektora koordynatora. –  Jako zawodnik na pewno chciałem być dalej aktywny. Niestety Orlen nie przedłużył ze mną umowy. Jestem takim człowiekiem, że muszę coś robić. Nie dałbym rady usiedzieć na tyłku a że skoki zawsze były mi bliskie i będą mi bliskie, to cieszę się, że mogę w jakimś stopniu pomóc, nie tylko chłopakom ale i związkowi, trenerom. – zdradził Małysz. Podkreślił również, że nie jest to jego definitywny koniec z rajdami samochodowymi. – Ja nigdy nie przekreślam rajdów, dlatego, że jest to dość specyficzna dyscyplina. Ja kocham to, co robię i kochałem to, co robiłem w rajdach. Ten sport wymaga potężnych finansów. To nie jest tak jak w skokach, że możesz sobie w miarę tanio kupić sobie sprzęt  i zacząć robić to profesjonalnie. Żeby robić to profesjonalnie w rajdach, bez tego budżetu nie ma szans. Mam dalej samochód, który jest treningowy i gdzieś tam na pewno cały czas będę sobie jeździł. Oczywiście jeśli gdzieś tam nadarzy się okazja na jakiś event, to służę swoją osobą i tym samochodem. To, co teraz będę robił, to na pewno pracował w Polskim Związku i pomagał naszym chłopakom – powiedział.

Nie tylko skoczkowie z Kadry A mają ogromny potencjał i szanse na nawiązanie do sukcesów osiąganych przez Małysza. Jak jednak pokreślił sam mistrz, nie będzie on tak pochlebny w swoich wypowiedziach na temat formy naszych zawodników, jak prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. – Jest Kamil, który zdobył dwa złota olimpijskie, a mi się to nigdy w życiu nie udało. Jest bardzo duży potencjał w innych chłopakach. Widzimy co w tym roku w lecie wyprawiał Maciek, który wręcz w ostatnim konkursie zdeklasował swoich rywali. Ja bardzo ostrożnie do tego podchodzę. Często nie wypowiadam się tak jak prezes, że jest wszystko pięknie i ładnie, dlatego że moje podejście jest takie typowo jak zawodnika. Po pierwsze trzeba coś osiągnąć, żeby później można było o tym mówić – zaznaczył nowy dyrektor.

Jak wiemy Adam Małysz będzie zajmował się jedynie skokami narciarskimi i kombinacją norweską, czyli dyscyplinami najbardziej mu bliższymi. – Ja nie znam się na biegach, na zjazdach czy na snowboardzie więc trudno by mi było być takim koordynatorem. Poza tym to jest tak dużo pracy, uwierzcie mi. Zawsze ze skokami byłem bliżej. Oczywiście zaczynałem jako kombinator norweski. To też jest troszkę dla mnie taka nowa rzecz, do której muszę się jakoś oswoić – powiedział i opisał, jak będzie wyglądała jego nowa rola i jakie wyzwania przed nim stoją. – Niektóre już dało się nam zrealizować. Ja na pewno nie będę wtrącał się w szkolenie jeśli chodzi o zawodników, ja przede wszystkim mam pomagać trenerom. Jeśli gdzieś zawodnicy tej pomocy będą chcieć ale bardziej takiej zewnętrznej, to jak najbardziej tak. Takich spraw wokół tego naprawdę jest mnóstwo i część udało nam się zrealizować. Przede wszystkim dostałem rozkaz od prezesa, że ma po prostu im niczego nie zabraknąć, żeby mogli przygotowywać się w spokoju i na takim poziomie jak inne narody. Choć wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach naprawdę skoki stały się taką dyscypliną, że są bardzo wysoko pozycjonowane na całym świecie. Polacy są bardzo cenieni i musimy to utrzymać a nawet, żeby ta tendencja była wzrostowa – powiedział Małysz.

Dwa dni temu na oficjalnej stronie Adama Małysza na facebooku oraz na profilu Polskiego Związku Narciarskiego, ukazał się filmik, na którym mistrz przygotowuje się do skoku na skoczni w Wiśle. Jak sam mówi, mimo ogromnej chęci oddania skoku, zakończyło się na posiedzeniu na belce. – No szczerze powiem, że nie oddałem skoku ale to tylko z tego powodu, że niestety ale miałem problem, żeby się wbić w kombinezon. Byłem cały czas na wdechu i cały czas mi się odpinał. Druga rzecz, że troszkę mi tutaj lica z kasku wychodziły, gdzie fajnie to zauważyli niektórzy z internautów czy kibiców. Trzecia rzecz była taka, że nieuważnie zabrałem narty, które nie pasowały do moich butów więc z tyłu te piętki nie za bardzo wchodziły mi do butów. Jeśli chodzi o same oddanie skoku, mógłbym z butów wypaść, tak jak za mojego pierwszego skoku w Wiśle Centrum, więc dlatego zrezygnowałem. Choć bardzo mnie kusiło. Powiem szczerze, że już jadąc do góry, czułem się już z powrotem jak skoczek i będąc na rozbiegu gdzieś tam chcąc się odciąć, koledzy, którzy to nagrywali wołali: nie ryzykuj. Jakaś taka pokusa była – mówi z uśmiechem i nie wyklucza, że w przyszłości odda skok na mniejszej skoczni. – Nie wykluczam, że gdzieś tam jak uszyje sobie większy kombinezon to może spróbuję. Wcześniej mnie nie kusiło ale po tym filmiku gdzie byłem tam na tym rozbiegu, trochę znów nabrałem takiego apetytu. Postaram się jakoś cały czas formę utrzymać i jeśli ta forma będzie dalej dobra, to nie wykluczam tego – powiedział. Zdradził również, że pomysł na zrobienie takiego filmiku pojawił się w firmie Red Bull, już rok albo dwa po zakończeniu przez Adama kariery skoczka. Jednak dopiero teraz nadarzyła się okazja, żeby go zrealizować.

Jak widać Adam Małysz nie będzie dyrektorem, który siedzieć będzie za biurkiem a przede wszystkim będzie pracował w terenie, by być jak najbliżej zawodników i trenerów, a co za tym idzie służyć swoją pomocą. Niewykluczone, że ponownie będziemy oglądać Adama podczas zawodów Pucharu Świata, choć oczywiście nie w roli skoczka. Cieszymy się i trzymamy kciuki za owocną pracę orła z Wisły.

Z Wisły dla Sportsinwinter.pl
Paulina Ślezińska

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.