Adam Małysz: “Cud musiał się zdarzyć i się zdarzył”

Adam Małysz

Dyrektor ds. kombinacji norweskiej i skoków narciarskich – Adam Małysz, nie krył emocji po dzisiejszym konkursie mistrzostw świata na normalnej skoczni w Seefeld. Były znakomity skoczek ocenił postawę naszych reprezentantów, a także opowiedział jak konkurs wyglądał z jego perspektywy.

-Było ich stać na pewno wygrać w równych warunkach. Dlatego też byliśmy tak strasznie rozgoryczeni i wściekli po pierwszej serii. Zresztą było widać gdzieś te reakcje Stefana, którego w życiu nie widziałem żeby się tak zachowywał po pierwszej serii. Niestety nikt nie mógł być szczęśliwy. Jesteś faworytem w treningach, jesteś cały czas w super formie. Przychodzą jedne zawody – nie wychodzi, przychodzą drugie zawody i znów ma nie wyjść więc co tu jest grane. Gdzieś ta pierwsza seria nie była sprawiedliwa, a druga seria może też nie do końca ale była zdecydowanie sprawiedliwsza niż ta pierwsza bo oczywiście mieliśmy troszkę szczęścia, że jechaliśmy z tyłu. Jak nie dostaniesz szczęścia w pierwszej serii to musisz walczyć do końca jak się okazuje i można zdobyć mistrzostwo świata z  27 miejsca a wicemistrzostwo z 18 – takie pierwsze słowa wypowiedział sam Adam Małysz – multimedalista mistrzostw świata w skokach narciarskich, który dzisiejszy konkurs oglądał osobiście w Seefeld.

Nie milkną głosy kibiców i dziennikarzy, że był to najbardziej szalony konkurs w historii tej dyscypliny. Czy aktualny dyrektor ds. kombinacji norweskiej i skoków narciarskich potrafił wskazać inny? – Myślę, że jeszcze najbardziej szalonym była olimpiada na normalnej skoczni także tamtego już chyba nic nie przebije. Tam mieliśmy pecha, a tutaj mieliśmy w drugiej serii szczęście i trzeba to tak odbierać. Trochę szczęścia ale też szczęście sprzyja lepszym to trzeba przyznać. To co dzisiaj się tutaj działo to na pewno nikt tego nie wyśnił, nikt tego gdzieś tam nie przewidział. Jak Dawid stał tutaj na tym podium czekając cały czas to wierzyłem, że w dziesiątkę a może i na szóstkę jest szansa. Tam było dużo takich nazwisk, które nie wiadomo skąd się wzięły. Piotrek Żyła przyszedł i mówi Dawid to wygra a Kamil to na pewno na podium będzie stał – opowiadał szczęśliwy Małysz.

Również wiele osób zarzuca Jury zawodów brak stanowczych reakcji na sytuacje panujące na skoczni. Przez większość czasu skoczkom przeszkadzały obfite opady śniegu. Dmuchawy nie nadążały z torów usuwać zalegającego białego puchu. Jury mimo to nie zdecydowało się przerwać konkursu. – Ja myślę, że jury przede wszystkim się pogubiło w pierwszej serii. Teraz gdzieś tam na pewno by się zastanawiali co robić w takiej sytuacji – skomentował.

Na sam koniec Adam Małysz stwierdził, że nie wierzył w medal po pierwszej serii na normalnej skoczni ale stał się cud. – Wiadomo, że trzeba wierzyć ale też być realistą i zobaczyć to co się działo, że będzie ciężko. Tak jak mówiłem, wiedziałem, że stać ich na takie skoki, że mogą wskoczyć do tej dziesiątki lub szóstki, ale ta trójka – tam Killian Peier był na czwartym miejscu. Myślałem, że może ten Słoweniec nie jest w takiej dobrej formie żeby to utrzymać. Później był Geiger, który jest w bardzo wysokiej formie i Kobayashi , który jest nie pokonany od jakiegoś czasu więc cud by musiał się zdarzyć i się zdarzył – zakończył.

Źródło: Jakub Balcerski/Sportsinwinter.pl

MŚ w Seefeld: Program, wyniki, listy startowe

Program zawodów wg dyscyplin: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie

Składy ekip: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie

Wywiad z Apoloniuszem Tajnerem przed mistrzostwami świata

Wszystkie nasze teksty, relacje, wywiady, wyniki i wypowiedzi znajdziecie TUTAJ.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.