Zapowiedź alpejskiego PŚ 2016/2017: część I

fot. Zach Mahone Photography / CC BY ND
fot. Zach Mahone Photography / CC BY ND

Do rozpoczęcia alpejskiego Pucharu Świata 2016/2017 zostało już tylko kilka dni. Z tej okazji chciałbym przybliżyć czytelnikom co czeka nas w przyszłym sezonie. Pokusiłem się wspólnie z redakcyjnym kolegą o przedstawienie faworytek poszczególnych konkurencji oraz klasyfikacji generalnej PŚ. Pierwsze do rywalizacji przystąpią kobiety, w najbliższą sobotę (22.10) dlatego najpierw zajmiemy się zapowiedzią PŚ pań. W marcu będzie można zweryfikować jak bardzo myliliśmy się w naszych przewidywaniach.

Sezon tradycyjnie rozpocznie się w austriackim Sölden od giganta na lodowcu Rettenbach. Zakończy się natomiast w amerykańskim Aspen, które zazwyczaj było gospodarzem PŚ kobiet w listopadzie. Tym razem jednak zawodniczki i zawodnicy odwiedzą Aspen dopiero w marcu z okazji finałów. W międzyczasie w Sankt Moritz odbędą się Mistrzostwa Świata, ale w tym tekście chciałbym skupić się wyłącznie na Pucharze Świata. Bardziej szczegółowo przyjrzymy się mistrzostwom za kilka miesięcy. Po zmaganiach w Sölden uczestniczki pucharowych zmagań przeniosą się do fińskiego Levi (oczywiście tylko te, które jeżdżą zarówno giganty jak i slalomy). Nie od razu, bo slalomy w Laponii (do których można być już przyzwyczajonym tak jak do tego, że inauguracja ma miejsce w Sölden) odbędą się po 3-tygodniowej przerwie. Zabawa rozkręca się powoli, bo po Levi na kolejne zawody trzeba będzie czekać 2 tygodnie. Puchar Świata przeniesie się wtedy za Atlantyk, do Kanady i USA. W roli gospodarza zawodów PŚ zadebiutuje amerykański ośrodek Killington. Od tego momentu aż do zakończenia cyklu w marcu wszystko będzie działo się już bardzo szybko. Po krótkiej wizycie w Ameryce rywalizacja powróci do Europy i dopiero marcowe zawody znów odbywać się będą na innym kontynencie – najpierw alpejki wezmą udział w próbie przedolimpijskiej w Korei w Jeongseon, a później wystartują jeszcze w Squaw Valley (USA) po czym w rozkładzie jazdy pozostaną już tylko finałowe konkurencje w Aspen, gdzie prawo startu ma tylko najlepsze zawodniczki z klasyfikacji danej konkurencji.

Zanim przejdę do typowania chciałbym zrobić jeszcze mały przegląd dyscyplin, w jakich wystartują panie. W planie jazdy jest 9 gigantów, 9 slalomów, 8 zjazdów, 7 supergigantów, 3 kombinacje i miejski slalom w Sztokholmie. Łatwo można policzyć, że konkurencji szybkościowych mamy 15, zaś technicznych 18 + city event i kombinacje, które w zależności od trasy pasują raz szybkościowcom, a innym razem techniczkom. Czy podział jest sprawiedliwy? Dodam tylko, że tak jest zawsze.

Slalom gigant

MC (Marek Cielec): W ubiegłym sezonie to właśnie w tej konkurencji najmniej punktów zadecydowało o zwycięstwie, a walka toczyła się do samego końca. Ostatecznie klasyfikację wygrała Eva-Maria Brem o 2 punkty przed Viktorią Rebensburg. W sezonie 2016/2017 szykują nam się powroty dwóch znakomitych gigancistek, których jednak w Soelden nie zobaczymy. Anna Veith jeszcze nie czuje się gotowa na powrót, a Tina Maze jeszcze nie ogłosiła w jak dużym stopniu zaangażuje się w starty w Pucharze Świata. Inaugurację opuści także Viktoria Rebensburg z powodu złamanej nogi. Sytuacja taka daje pewną przewagę Brem. Ciężko przewidzieć jak po zdrowotnych komplikacjach będą radzić sobie Veith i Rebensburg, choć bez wątpienia stać je na wiele. Jest jednak jeszcze jedna zawodniczka, którą stać moim zdaniem na całkiem sporo. Jest to Mikaela Shiffrin. Giganty wygrywać potrafi, ale nie jest w nich tak pewna jak w slalomach. Jeśli poprawi swoją gigantową jazdę może być groźna. Dużą część poprzedniego sezonu straciła przez kontuzję. Teraz, o ile uniknie problemów zdrowotnych również w gigantach powinna prezentować się nieźle. Jest jeszcze Federica Brignone, która od lat należy do czołówki giganta. Mam jednak wątpliwości czy będzie potrafiła w przeciągu sezonu pokazywać się z tak dobrej strony, aby mieć szanse na małą kryształową kulę.

JG (Jarosław Gracka): Eva-Maria Brem w ciągu ostatnich dwóch lat poczyniła olbrzymie postępy. Z przeciętnej zawodniczki stała się gigancistką z najwyższej półki. Małą kryształową kulę zdobyła dość szczęśliwie, ale niewątpliwie zasłużenie. W niej upatruję głównej faworytki i w tym sezonie. Z tym, że jeśli Anna Veith wykuruje się w pełni, słowa te nie będą aktualne – Anna jest po prostu jeszcze lepsza. Tina Maze raczej nie wystartuje w całym sezonie, więc na nią szczególnie w kontekście zwycięstwa w klasyfikacji giganta bym nie liczył. Shiffrin – wiadomo, jak nauczy się nie wypadać w drugich przejazdach też będzie groźna. Generalnie, o ile w slalomach w zasadzie można mieć pewność – Shiffrin dojeżdża – Shiffrin wygrywa, to w gigantach zdarzają jej się przygody na trasie. Lara Gut i Tina Weirather, podobnie jak Włoszka Federica Brignone powinny być w czołówce, ale raczej nie wygrają klasyfikacji generalnej.

Slalom

MC: W przypadku tej dyscypliny alpejskiej pretendentkę do pierwszego miejsca wymieniam bez żadnego zastanowienia. Mikaela Shiffrin w ostatnich latach zdominowała tę konkurencję, niejednokrotnie sprawiając wrażenie, że jeździ w zupełnie innej, wyższej lidze niż jej rywalki. Wciąż młodziutka Amerykanka (choć już z ogromnymi sukcesami) zwyciężyła w poprzednim sezonie we wszystkich slalomach w jakich startowała. Było ich tylko 5 za sprawą kontuzji. Pierwsze dwa slalomy wygrała przed rehabilitacją, 3 kolejne po przerwie, choć wątpliwe było czy w ogóle pojawi się jeszcze w zawodach w sezonie 2015/2016. Zawodniczka niemal bezkonkurencyjna. Wypada jednak wspomnieć o innych slalomistkach, które nie oddadzą tanio skóry. Na drugim miejscu chciałbym postawić Szwedkę Fridę Hansdotter. Pod nieobecność Shiffrin to właśnie ona sprawiała najlepsze wrażenie i ostatecznie zgarnęła małą kryształową kulę za slalom. Od trzech lat w czołowej trójce slalomistek na koniec sezonu. Sytuacja ta wcale nie musi ulec zmianie. Na dalszym miejscu – młodość, czyli Petra Vlhova i Wendy Holdener. Vlhova zanotowała olbrzymi progres awansując do grona sześciu najlepszych slalomistek świata. Nic nie stoi na przeszkodzie aby wykonała kolejny krok naprzód. Wendy Holdener to zawodniczka, która jeszcze nigdy nie wygrała zawodów PŚ w slalomie. Jeździ jednak bardzo równo i jeśli przy zachowaniu tej stabilności formy wskoczy na nieco wyższy poziom, to może w końcu uda jej się sięgnąć po triumf w slalomie (o ile pozwoli jej Shiffrin).

JG: Faworytka jest jedna – Mikaela Shiffrin, jedynie kontuzja (czego jej absolutnie nie życzę) może to zmienić. Ona gra po prostu w innej lidze. W zasadzie jak przegrywa to tylko z kontuzjami, bądź – nad wyraz rzadko – z pechem na trasie. Jeśli którakolwiek zawodniczka wygra z Amerykanką w bezpośredniej konfrontacji to będzie naprawdę coś! Drugie miejsce też raczej etatowo zajmie Frida Hansdotter (która, co nie dziwi, wygrała klasyfikację w zeszłym sezonie, pod nieobecność w większości startów Amerykanki), na trzecie miejsce typuję którąś z naszych południowych sąsiadek – ze wskazaniem na Veronikę Zuzulovą. Niemniej Petra Vlhova i Sarka Strachova też powalczą. Strachova i Zuzulova powróciły do absolutnej czołówki po ciężkich przeżyciach życiowo-zdrowotnych (Czeszka wygrała z nowotworem, zaś Słowaczka z kontuzjami, które dla wielu oznaczałyby zakończenie kariery). Nie tylko sympatia do nich każe mi widzieć w nich faworytki. Obok nich stawiam, że groźne będą Szwajcarki – Wendy Holdener i – tu zaryzykuję i postawię na czarnego konia – Charlotte Chable.

Zjazd

MC: Tak jak w slalomie bezkonkurencyjna jest Shiffrin, tak w konkurencjach szybkościowych wciąż brakuje równorzędnej rywalki dla Lindsey Vonn. I choć Amerykanka jest świeżo po kontuzji, to już kilkukrotnie pokazywała w takich sytuacjach, że potrafi powrócić bardzo szybko na najwyższy poziom. Na zbliżonym poziomie wydają się być Lara Gut, Fabienne Suter, Tina Weirather, Nadia Fanchini. Moją cichą faworytką numer 2 jest jednak Cornelia Huetter. Jest to zawodniczka jeszcze dość młoda i liczę na jej dalszy progres w przyszłym sezonie. Karierę niestety zakończyła po najlepszym sezonie w karierze Kanadyjka Larisa Yurkiw, uszczuplając tym samym listę faworytek. Aby jednak bilans się zgadzał dodam tu Annę Veith. Zawodniczka tej klasy nawet po kontuzji i długiej drodze do powrotu do zdrowia może szybko znów znaleźć się w czołówce.

JG: Niby wszystko jest jasne – Lindsey Vonn to zawodniczka kompletna, ale też niesamowicie podatna na kontuzje (gdyby nie one, pewnie już miałaby ze 120 zwycięstw w PŚ). Dlatego Szwajcarki – Lara Gut i Fabienne Suter będą deptały jej po piętach. Anna Veith wraca, ale ona nie wygrywa zjazdów. Często staje w nich na podium, ale nie wygrywa. Z drugiej strony w końcu trzeba zacząć wygrywać, więc kiedy jak nie teraz. Zresztą – taka Regina Häeusl w czasach, które jeszcze pamiętam jako kibic potrafiła wygrać klasyfikację zjazdu bez choćby jednego zwycięstwa, więc wszystko się może zdarzyć. Warto zwrócić uwagę na Węgierkę (reprezentującą na początku swej kariery Rumunię) – Edit Miklos. Zawodniczka z nietypowego, jak na ten sport kraju, może nie będzie w ścisłej czołówce, ale pogranicze końca pierwszej-początku drugiej dziesiątki jest w jej zasięgu.

Super-G

MC: Sytuacja podobna do tej w zjeździe. Jest Lindsey Vonn i reszta stawki. O wielkich umiejętnościach Vonn nie będę się już rozpisywał, chcąc skupić się na jej potencjalnych rywalkach. Powtórzą się tu nazwiska, które wymieniałem już w przypadku zjazdu: Cornelia Huetter, Lara Gut, Tina Weirather i oczywiście Anna Veith. W supergigancie postawię na pozycji numer 2 Larę Gut. Klasyfikację supergiganta wygrywała już dwukrotnie. Jeśli Vonn bez problemów przejdzie przez cały sezon to o trzeci triumf może być trudno. Czas aby po dwóch czwartych miejscach w klasyfikacji konkurencji, na podium wskoczyła w końcu Cornelia Huetter. Tego jej życzę, ale jednocześnie życzę mocnego wejścia na początku grudnia, więc zwyciężczyni klasyfikacji generalnej z 2015 roku ma trochę czasu, aby poczuć się pewniej na długich nartach. Od lat w czołówce jest Tina Weirather, którą darzę sympatią. Jeśli nic wyjątkowego się nie wydarzy to nie powinna z niej wypaść.

JG: Głównych faworytek dopatrywałbym się w rekonwalescentkach Vonn (de domo Kildow) i Veith (de domo Fenninger), ale kto wie, czy wrócą w swej mistrzowskiej formie. Dlatego obok tej dwójki groźne będą Lara Gut, Tina Weirather i – co jest dość odważnym prognostykiem z mojej strony – Federica Brignone, która w sezonie 2015/16 pokazała, że potrafi wspaniale jeździć supergiganty. W sezonie 2015/16 potrafiła w kilku supergigantach zająć miejsce w ścisłej czołówce, zaś w klasyfikacji generalnej była aż szósta. Może i ona być czarnym koniem.

Kombinacja alpejska

MC: Chyba najbardziej nieprzewidywalna konkurencja. Dodatkowo mała liczba zawodów w ciągu sezonu sprawia, że jeden nieudany występ może mocno zaważyć na końcowej pozycji. Od kilku lat do najlepszych kombinatorek należą Michaela Kirchgasser, Wendy Holdener, Marie-Michele Gagnon, Lara Gut i oczywiście Lindsey Vonn. Jedną z najbardziej wszechstronnych alpejek jest wielokrotnie już wspominana Anna Veith. Choć wcześniej nie typowałem jej na pierwsze miejsca, to przy kombinacji będę w Annie upatrywał głównej faworytki do zwycięstw. Przy obsadzaniu drugiego miejsca zdecyduję się na odważny krok i postawię na Mikaelę Shiffrin. Znakomita slalomistka, bardzo dobra gigancistka, a ostatnimi czasy zaczęła coraz śmielej jeździć konkurencje szybkościowe. Jeśli będzie w stanie przejechać je przynajmniej przyzwoicie, to w slalomie będzie miała szanse nadrobić wiele.

JG: Jedno zastrzeżenie istotne dla kombinacji, tak samo jak dla innych dyscyplin – jeśli Tina Maze wystartuje jednak w sezonie 2015/16 to należy i w niej upatrywać faworytki. W kombinacji to już na poziomie absolutnym, bo w ostatnich latach żadna zawodniczka nie jeździła na takim poziomie zarówno zjazdów, jak i slalomów. Jeśli nie ona, to Veith lub Vonn, ale z drugiej strony ich forma po kontuzji jest dalej nie wiadomą. W sytuacji więc, kiedy żadna z tej trójki nie będzie się liczyć stawiam na Szwajcarki Gut i Holdener i Kanadyjkę Gagnon.

Klasyfikacja generalna

MC: Do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej zazwyczaj wymagana jest bardzo dobra jazda w dwóch konkurencjach i zbieranie dodatkowych punktów w trzeciej, a najlepiej również w czwartej i piątej. Kto spełnia te kryteria? Będą to Lindsey Vonn, Lara Gut, Anna Veith, Viktoria Rebensburg, Tina Weirather, Mikaela Shiffrin. Ciekawą zawodniczką, która potrafi punktować we wszystkich pięciu dyscyplinach alpejskich jest Włoszka Federica Brignone. Jednak całkiem niezłe występy w gigantach i supergigantach to za mało przy niewielkiej ilości punktów ze slalomów, zjazdów i kombinacji. Choć uważam, że olbrzymi potencjał tkwi w Shiffrin i myślę, że w przyszłości sięgnie po dużą kryształową kulę, to mam wątpliwości czy to już ten moment. Viktoria Rebensburg czy Tina Weirather to zawodniczki z absolutnego topu światowego, ale ich szanse również oceniam nieco niżej niż trójki – Lindsey Vonn, Lara Gut, Anna Veith. Wprawdzie Veith i Vonn wracają po urazach, ale proponuję przypomnieć sobie jaką przewagę dwójka Veith (wówczas jeszcze pod nazwiskiem Fenninger) i Maze uzyskały nad resztą w sezonie 2014/2015. Tym razem Maze ma występować tylko okazyjnie, a jej celem wydają się być Mistrzostwa Świata (Słowenka ma zwołać konferencję prasową, na której być może dowiemy się nieco więcej), więc nie będzie raczej zagrożeniem dla wyżej wymienionych alpejek. Gdyby nie istniały pewne wątpliwości dotyczące formy Anny Veith po kontuzji to bez zawahania typowałbym ją do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Niewiele jest zawodniczek, które mają możliwości, aby wygrać cztery konkurencje, a Veith takie możliwości ma (we wszystkich pięciu klasyfikacjach potrafiłaby wygrać chyba tylko Tina Maze w szczycie formy). Drobne obawy jednak są, dlatego typuję ją z zawahaniem i na równi z Vonn (również po kontuzji) i niemal tak wszechstronną jak Veith Larą Gut, która wygrała klasyfikację generalną w poprzednim sezonie.

JG: Co by nie powiedzieć, tu również faworytkami będą Veith i Vonn (tak to jest z tymi wielkimi zawodniczkami) pospołu z obrończynią kryształowej kuli Larą Gut, która jednak z Amerykanką i Austriaczką w ich zwykłej formie wydaje się nie mieć szans. Innych faworytek na horyzoncie nie widzę. Ciekawe, że choć Anna Veith od lat należy do czołówki zjazdów, nigdy ale to nigdy nie udało jej się wygrać zawodów PŚ w tej dyscyplinie. Potencjał na pewno jest, ale i jest coś do udowodnienia. Jeśli Veith i Vonn nie wrócą do pełni formy to Lara Gut nie powinna mieć problemu z wygraniem klasyfikacji generalnej po raz drugi.

Autorzy: Marek Cielec i Jarosław Gracka

One thought on “Zapowiedź alpejskiego PŚ 2016/2017: część I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *