Zaplecze polskich skoków ma się lepiej? Maciusiak: „Myślę, że wyniki tej zimy będą bardzo dobre” [wywiad]

Przywrócić siłę zapleczu polskich skoków – z taką misją do okresu przygotowawczego przystąpił Maciej Maciusiak i jego sztab. Kadra B jest po sezonie letnim, który nie był pełen spektakularnych sukcesów, ale plusów nie da się nie zauważyć. – Zrobiliśmy wielki krok naprzód – powiedział Maciej Maciusiak w rozmowie ze Sportsinwinter.pl.

Mateusz Król: Pierwszy letni sezon z tą kadrą B ma pan już za sobą. Jak pan to ocenia i czy można powiedzieć, że udało się zrobić krok do przodu.
Maciej Maciusiak: Moim zdaniem zrobiliśmy wielki krok naprzód. Patrząc na ostatni sezon, to bardzo dobrze spisał się tylko Tomasz Pilch i Przemysław Kantyka, u którego może nie było spektakularnych osiągnięć, ale nie można było narzekać. Każdy oczekiwał ciężkiej pracy i kroku do przodu. Jestem zadowolony z tej pracy, którą nam się udało do tej pory wykonać. Zawodnicy i cały sztab, wszyscy włożyliśmy dużo serca i wysiłku w przygotowania. Biorąc pod uwagę całą grupę, to poszliśmy do przodu. Wiadomo, jak w każdej grupie, zdarzają się problemy, ale staramy się sobie z nimi radzić. Wychodzi to całkiem dobrze. Myślę, że wyniki tej zimy będą bardzo dobre. Nie możemy tego zagwarantować, ale robimy wszystko w tym kierunku.

MK: Wszyscy zwróciliśmy uwagę na Olka Zniszczoła. Wrócił po bardzo trudnym czasie, cały sezon skakał raczej dobrze a na koniec jeszcze wygrał. To zwycięstwo musi mieć szczególne znaczenie dla niego.
MM: Dobrze, że wygrał, ale to wszystko okres przygotowawczy. Skończyliśmy jakiś etap i myślę, że to co najważniejsze, dopiero przed nami. Wiadomo, że te starty letnie, były dla nas kontrolnymi. Teraz ważne jest to, co zrobimy do startu sezonu zimowego.

MK: Zostanę jednak przy Olku. On podszedł do nowego rozdania bardziej zmotywowany, czy to Maciej Maciusiak go tak “naprawił”?
MM: Trudno powiedzieć, jeśli już, to zasługa całego sztabu, a nie jednej osoby. Olek to jest doświadczony zawodnik, który jeszcze chce coś osiągnąć. Myślę, że znaleźliśmy wspólną drogę. Olek stara się pod każdym względem. Nie tylko w treningu, ale także dba o dietę i o całe życie poza skocznią. On zdaje sobie sprawę z tego, że sam trening nic nie da. Ważne jest także to, co dzieje się poza nim. Poukładał to sobie w głowie i realizuje.

MK: Z pana grupą trenuje Andrzej Stękała i miał też być Krzysztof Biegun. Tego pierwszego “widać”, a drugi jakby zniknął. Trenuje, czy wygląda to inaczej niż w przypadku Andrzeja?
MM: Jest zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że start Krzysztofa Bieguna podczas Letniego Grand Prix w Hakubie, był ostatnim w profesjonalnej karierze. Po prostu po tych zawodach podjął decyzję o zakończeniu przygody ze sportem. Może jeszcze wróci na skocznie, ale bardziej w formie zabawy, rozrywki. Jeśli chodzi o Andrzeja, to on pojawia się na każdym treningu. Jest bardzo zmotywowany. Oczywiście chodzi do pracy, bo musi, ale pracuje też ciężko nad swoją formą.

MK: Klemens Murańka pod koniec letniego sezonu wrócił do składu. Jak wygląda sprawa z jego wzrokiem? Może normalnie trenować?
MM: Może. Nie przeszedł żadnych zabiegów, bo się okazało, że są szkła kontaktowe, które mu pomagają i w niczym nie przeszkadzają. Pozwalają mu normalnie widzieć. Nie będzie też potrzebował raczej dużo czasu, aby wejść na wysoki poziom. Oczywiście, będzie zapewne problem z utrzymaniem formy przez cały sezon, bo jednak opuścił trochę okresu przygotowawczego, ale wszystko powinno być dobrze.

MK: Jakie macie plany do początku sezonu. Kiedy możecie wejść na tory lodowe?
MM: Jesteśmy aktualnie w Innsbrucku i weszliśmy na tory lodowe już w tym tygodniu (od środy). Przed Wisłą na pewno jeszcze gdzieś będziemy trenować. Chociażby podczas mistrzostw Polski w Zakopanem mamy nadzieję na skoki na torach lodowych. Mamy to obiecane, więc zobaczymy, jak to się potoczy.

MK: Są zapowiedzi, że na początku listopada będziecie mogli poskakać na śniegu w Wiśle. Ma to jakieś większe znaczenie?
MM: Myślę, że ma. Patrząc na poprzednie sezony, to zawsze po treningach na śniegu, te pierwsze zawody wypadały lepiej. Mamy teraz w planach trenować do Wisły z kadrą A, zatem jeśli pojawi się szansa treningu na śniegu, to oczywiście skorzystamy z niej.

MK: Będzie w tym sezonie problem z wystawieniem grupy krajowej?
MM: Myślę, że nie będzie żadnego problemu. Na pewno wystawimy całą pulę w Wiśle i później w Zakopanem też nie powinno być problemu. W weekend po Zakopanem będą mistrzostwa świata juniorów, ale tak to zorganizujemy, żeby juniorzy ewentualnie wystartowali tu i tu. Nie ma obaw.

MK: Jest pan chwalonym trenerem przez różnie środowiska, w tym i dziennikarskie. A czy czuje się pan doceniany przez związek?
MM: <śmiech> Jestem zadowolony z pracy zawodników i całego sztabu. Wkładamy w to dużo serca, jak już powiedziałem. Myślę, że taką drogą trzeba podążać, aby odnosić sukcesy. Trudno powiedzieć samemu, czy jestem doceniany. Myślę, że tak. Bardzo satysfakcjonuje mnie ta praca i czuję się doceniany.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.