Wspomnienia polskich medalistów w narciarstwie klasycznym: „Sam sobie to wyrwał!”, czyli dwa złota Małysza w Predazzo

fot. adammalysz.keep.pl

Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym, które odbyły się w Val di Fiemme w 2003 roku Polakom zawsze będą kojarzyć się z jedną osobą – Adamem Małyszem. To tam Orzeł z Wisły po raz kolejny wprawił w zachwyt cały narciarski świat, a charakterystyczny komentarz Włodzimierza Szaranowicza utkwił w pamięci polskim kibicom.

2003 rok to kolejny sezon sukcesów Adama Małysza. Do momentu mistrzostw Wiślanin zajmował dopiero czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a jednym z największych faworytów imprezy był Sven Hannawald, który wygrał aż sześć konkursów w sezonie i był liderem cyklu. Jednak to nie Niemiec błyszczał we Włoszech. Małysz odpuścił ostatnie konkursy Pucharu Świata w Willingen przed mistrzostwami i trenował na skoczni w Ramsau, co dało pożądane efekty. Po dwóch latach od zdobycia złotego i srebrnego medalu w Lahti, Małysz nie tylko obronił tytuł na normalnej skoczni, ale również został mistrzem na dużym obiekcie. – Skakałem tam jak nakręcony – wspominał po latach.

Pierwszy konkurs skoków narciarskich podczas Mistrzostw Świata w Val di Fiemme odbył się na skoczni dużej K120, 22 lutego. W rozpoczynającej rywalizację serii Małysz osiągnął 134 m i zajmował drugą pozycję, tuż za Finem Mattim Hautamaekim, który mimo identycznej odległości otrzymał od sędziów pół punktu więcej za styl. Tuż za podium znalazł się faworyt – Sven Hannawald. W finałowej serii Polak nie miał już sobie równych, poszybował 136 m i wyprzedził reprezentanta Finlandii, który uzyskał 133,5 m o 2,5 punktu. „Po złoto, po medal dla nas, dla wszystkich… Pofrunął! Pięknie, pięknie jest medal, jest medal ale myślę, że jest złoto. Złoty medal, 136 metrów! Adam, kochamy cię! 136 metrów, złoty medal Adama Małysza na mistrzostwach świata. Nie może tego skoczyć Hautamaeki, życzę mu tego. Poczekam, przeproszę państwa ale wydaje mi się, że nie może skoczyć.” Te słowa i emocje Włodzimierza Szaranowicza wielu polskich kibiców ma w pamięci do dziś.

Dzień po konkursie na dużej skoczni przyszedł czas na konkurs drużynowy, w którym Polacy zajęli siódme miejsce, ale wszyscy wiedzieli, że to konkurs na normalnej skoczni może ponownie być popisem umiejętności Adama Małysza, który zawsze jeszcze lepiej radził sobie na mniejszych obiektach. Był nie do zatrzymania przez rywali. – Nie wiem czemu, ale po tej wygranej byłem pewien, że na normalnym obiekcie nikt nie odbierze mi złota. Takie uczucie towarzyszyło mi w całej karierze dwa, może trzy razy. Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, ale wiedziałem, że skoro wygrałem na dużej, której specjalnie nie lubiłem, to na średniej nikt nie ma szans – wspominał w wywiadzie dla Sportowych Faktów Małysz. 28 lutego 2003 roku Polak zdominował konkurs i w fenomenalnym stylu zdobył drugi złoty medal. Prowadził z dużą przewagą już po pierwszej serii, w której uzyskał 104 metry. W finałowym skoku poszybował na 107,5 m, ustanawiając nowy rekord skoczni. Za nim z aż 16. punktami straty uplasował się Tommy Ingebrigtsen, a brązowy medal zdobył Noriaki Kasai. To był prawdziwy nokaut w wykonaniu Orła z Wisły. Tym razem komentarz Szaranowicza był jeszcze bardziej przepełniony emocjami. „Jest! Nikt mu tego nie zabierze. Po prostu sam sobie to wyrwał! Przeciwko naturze, przeciwko rywalom… Pięknie, jest złoty medal. Noty fantastyczne, 107,5 m. Drugie mistrzostwo świata z rekordem skoczni, tak tylko wygrywają najwięksi w historii i on do tej historii wskoczył tak łatwo, tak pięknie i tak wzruszająco dla wszystkich. Złoto, złoto i jeszcze raz złoto.”

Po powrocie z Włoch Małysz wygrał jeszcze trzy konkursy Pucharu Świata i po raz trzeci z rzędu sięgnął po kryształową kulę za triumf w klasyfikacji generalnej. Jego dwa złote krążki w Predazzo przeszły do historii nie tylko polskiego, ale i światowego sportu. Dziesięć lat później wrócił tam w innej roli, by zobaczyć jak po złoto sięga inny Polak, ale to już historia na kolejne artykuły z naszej serii wspomnień z mistrzostw w narciarstwie klasycznym.

źródło: informacja własna / wikipedia.pl / sportowefakty.wp.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.