Wspomnienia polskich medalistów w narciarstwie klasycznym: Medal w Zakopanem, czyli Antoniego Łaciaka występ życia

fot. przegladsportowy.pl

Medali, które polscy zawodnicy wywalczyli na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym jest całkiem sporo, jednak ten, który zdobył w skokach narciarskich Antoni Łaciak w 1962 roku ma wśród nich miejsce szczególne. Ten medal bowiem – w kolorze srebra – był jedynym wywalczonym przed Polską publicznością.

A działo się to 21 lutego 1962 roku w Zakopanem, podczas ostatnich (z łącznej liczby trzech) mistrzostw rozgrywanych w tatrzańskim kurorcie. Łaciak, choć należał raczej do szerokiej, niż wąskiej czołówki ówczesnego świata skoków narciarskich, zaliczył przysłowiowy „dzień konia” i naprawdę niewiele mu zabrakło do pełni szczęścia (tj. złota).

Szerokiej czołówki… No właśnie – ciężko dziś to zmierzyć, wszak nie było wówczas zawodów o PŚ, niemniej szybka kwerenda pozwala mi umiejscowić Polaka wśród takich zawodników, jak Sylvain Freiholz, Rune Olijnyk, Kent Johanssen, czy Rok Benkovic – którzy zaznaczali, owszem, swoją obecność na światowych skoczniach, niemniej medal MŚ wywalczony przez nich miał posmak, może nie sensacji, ale z pewnością sporej niespodzianki.

Pochodzący z beskidzkiego Szczyrku (znanego z pięknego kompleksu skoczni Skalite) urodzony tuż przed wybuchem II Wojny Światowej (23 czerwca 1939 r.) Antoni Łaciak przed MŚ zaliczał czasem udane starty – dobrze prezentował się w Pucharze Beskidów (na skoczniach w tamtym rejonie Polski prezentował się zwykle bardzo dobrze). Na uwagę zasługuje wynik w międzynarodowych zawodach w Zakopanem – 17 stycznia 1961 – kiedy to skoczek ze Szczyrku zajął trzecie miejsce za Falkiem Pascholdem z NRD i innym świetnym polskim skoczkiem Ryszardem Witke, a ex aequo z Hugo Fuchsem (NRD) – nie były to jednak zawody obsadzone szczególnie silnie – skakali tylko zawodnicy z Polski, NRD i Czechosłowacji. Antoni Łaciak przed startem swojego życia uczestniczył też w Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 1961/62, ale furory tam nie zrobił – był na 27. pozycji. Na Mistrzostwach Polski w latach 1960-61 regularnie zajmował miejsca w pierwszej „10”, niemniej nie zdobył w nich medalu plasując się najwyżej na siódmej pozycji (i to trzykrotnie).

Nadszedł jednak wspomniany dzień mistrzostw świata i tam Łaciak na normalnej skoczni po prostu brylował. Warto przypomnieć, że zawody rozgrywano wówczas wg nieco innych zasad – po prostu skakano w kolejności startowej wszystkie trzy (a nie dwie) serie, po czym odrzucano wynik najgorszej z nich.

W pierwszej serii skaczący pod koniec stawki (z nr 57 na 62 zawodników) Polak objął prowadzenie: po skoku na odległość 68,5 metra (takie to były wówczas skocznie normalne) otrzymał notę 112,5 pkt. Nie utrzymał prowadzenia do końca serii – Norweg Toral Engan (nr 59) co prawda skoczył pół metra krócej, ale w lepszym stylu i o punkt wyprzedził Polaka. Za nim znalazł się Gruzin reprezentujący ZSRR Koba Tsakadze (65,5 m / 107,8 pkt) i należący do największych skoczków w historii tej dyscypliny Niemiec z NRD Helmut Recknagel (65,5 m / 107,3 pkt).

Druga seria była zdecydowanie najmniej udana w wykonaniu Polaka – 64,5 m zepchnęło go na 4 miejsce ex aequo z innym świetnym reprezentantem wschodniego wielkiego brata Nikołajem Kamieńskim (nota 213,9 pkt), a za Recknagelem (214,5 pkt), Finem Hemmo Silvennoinenem (który włączył się do walki i po dwóch seriach miał notę 217,5 pkt) i nieodmiennie prowadzącym Enganem (220,2 pkt). Została trzecia seria…

W niej Silvennoinen skoczył nieźle (69 m), Recknagel wspaniale (71,5 m) – Łaciak więc nie miał prostego zadania, jednak udało mu się wyrównać wynik Niemca – i mimo gorszych not od Recknagela, wyprzedził go Polak dzięki znacznie lepszemu skokowi w pierwszej serii. W tym momencie Łaciak miał 222,5 pkt, Recknagel 219,8, Silvennoinen 218,9, zaś Tsakadze 218,8 pkt. Wiadomo było, że wyprzedzić Polaka może tylko Toralf Engan (tak, inni np. Włoch Bruno de Zordo też mieli tzw. „matematyczne szanse”, ale zależy mi na realizmie opowieści). I wyprzedził – 70,5 m w lepszym stylu od Łaciaka dało Norwegowi 223,6 pkt i o 1,1 pkt triumf nad Łaciakiem. Niespodziewany srebrny medal ciężko było jednak rozpatrywać w kategorii zawodu.

Cztery dni później na Wielkiej Krokwi Polak też miał spore szanse na medal – tam co prawda Recknagel był poza konkurencją (241,4 pkt), ale za nim było dość gęsto – srebro zdobył Kamieński (226,4 pkt), brąz nieobecny na Średniej Krokwi (to nie błąd, jak pamiętamy normalna skocznia w Zakopanem nosi nazwę „Średniej”) Niilo Halonen (224,5 pkt), czwarty był Engan (223,5 pkt), piąty wschodni Niemiec Peter Lesser (też nieobecny cztery dni wcześniej, 223 pkt), zaś Łaciak zajął szóstą pozycję z notą 222,3 pkt. Dużo mu do medalu nie zabrakło, niemniej nie udało się powtórzyć wyniku ze Średniej Krokwi.

Potem jeszcze kilka lat Łaciak skakał – notował dobre rezultaty – w marcu 1962 udanie prezentował się podczas zawodów lotów narciarskich w Bad Mitterndorf, w 1963 wygrał międzynarodowe zawody w szwajcarskim Le Brassus, był siódmy w Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 1962/63, zdobył też dwa medale (a jakże – srebrne) mistrzostw Polski – 24 lutego 1963 uległ Piotrowi Wali na Wielkiej Krokwi, zaś dwa dni później Ryszardowi Witke na Średniej. Wystąpił na IO w Innsbrucku w 1964 – bez powodzenia (34. miejsce). Niemniej szczytem w jego karierze pozostaje medal MŚ w Zakopanem – dodajmy, jedynych mistrzostw świata, na których wystartował.

Antoni Łaciak po zakończeniu kariery chorował na kręgosłup i serce. Zmarł dość młodo, bo w wieku niespełna 50 lat – 6 lutego 1989 roku w szpitalu w Katowicach-Ochojcu. Na zawsze pozostanie w pamięci polskich kibiców jako jedyny medalista MŚ w narciarstwie klasycznym na polskiej ziemi.

Źródła: skijumping.pl, http://www.wyniki-skoki.hostingasp.pl (strona p. Adama Kwiecińskiego), Wikipedia.

Nieocenionym źródłem do artykułu były oficjalne protokoły MŚ w Zakopanem udostępnione mi dzięki uprzejmości pana Adama Kwiecińskiego z jego prywatnego archiwum. To one pozwoliły mi przeżyć niemal na żywo konkurs, który odbył się 22 lata przed moim urodzeniem.

One thought on “Wspomnienia polskich medalistów w narciarstwie klasycznym: Medal w Zakopanem, czyli Antoniego Łaciaka występ życia

  • 29 maja 2018 at 06:36
    Permalink

    Faktycznie biorąc pod uwagę całą karierę sportową Antoniego Łaciaka nasuwa się refleksja, że to były ” zawody Polaka” , skrojone nie przez organizatorów oczywiście, ale przez „Opatrzność” pod polskiego zawodniksa. Oto bowiem jedyne mistrzostwa świata, w których Polak brał udział i największy życiowy sukces. A jak Pan napisał panie Jarku niewiele brakowało, a sukces byłby zupełny w kategoriach sportowych (był takim w sferze spełnionych marzeń polskich kibiców i przeżywanych przez nich emocji). Podobno zresztą sam Łaciak i wielu widzów zakopiańskiej konkurencji z 1962 roku uważało, że sędziowie zabrali Polakowi złoto. Wydaję się nawet, że Antoniemu Łaciakowi lepiej pod względem ” sportowym” wiodło się po sławetnych mistrzostwach, niż przed – sukcesy w Mistrzostwach Polski. A swoją drogą może uczestnictwo zawodnika z Włoch Bruno dr Zordo, kibiców pamiętających występy Roberto Cecona specjalnie nie zaskakuje. Ale obecność i to jeszcze wśród zawodników walczących o laury w tych zawodach reprezentującego ówczesny Związek Radziecki, ale Gruzina z urodzenia (!!!) Koby Tsakadze wywołuje pewnie u wielu ludzi przekonanych, że o skokach wiedzą prawie wszystko duży znak zapytania. Tak. Należy też pamiętac, że wśród zdobywców europejskich pucharów w piłce nożnej są tak niepozorne dzisiaj kluby jak …..Slovan Bratysława, lub (no właśnie) Dynamo Tblisi

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.