Wspomnienia polskich medalistów w narciarstwie klasycznym: Brązowe pożegnanie Małysza z mistrzostwami, srebro Kowalczyk w biegu łączonym

Chociaż mamy dopiero 1 października, dzisiaj wracamy ze wspomnieniami pięknej zimy 2011 roku. A konkretnie światowego czempionatu w Oslo, gdzie mieliśmy dwóch bohaterów – Justynę Kowalczyk i Adama Małysza. Mimo medali, dla wielu kibiców te mistrzostwa zawsze będą miały słodko-gorzki smak. 

Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym, które odbyły się w Oslo w 2011 roku dla Justyny Kowalczyk były niezwykle trudne. Znajdowała się bowiem w „paszczy lwa” – Norwegii. Musiała stoczyć walkę nie tylko sportową, ale również psychiczną z armią Norweżek, które w biegach indywidualnych nie pozwoliły żadnej biegaczce zdobyć złotego medalu na ich ziemi. Kibice mogli po raz kolejny  podziwiać rywalizację dwóch najlepszych biegaczek w historii dyscypliny – Marit Bjoergen i Justyny Kowalczyk. Polka musiała uznać wyższość zawodniczki gospodarzy w biegu łączonym na 15 km. Na podium stanęły trzy najbardziej utytułowane biegaczki narciarskie ostatnich lat – Bjoergen, Kowalczyk i Johaug. Walka była zacięta od początku biegu. Po pierwszym odcinku trasy, czyli 7,5 km, które pokonały techniką klasyczną prowadziła Marit Bjoergen, ale tuż za nią ze stratą 3,4 s była Polka. Trzecia pozostawała Norweżka Therese Johaug (+3,6 s). Tak też pozostało do końca biegu. Na finiszu z gęstej mgły na wzgórzu Holmenkollen wyłoniła się Marit Bjoergen i z bezpieczną przewagą nad rywalkami zdobyła kolejny złoty medal w swojej karierze. Justyna Kowalczyk mimo pogoni na metę wpadła 7,5 sekundy za reprezentantką Norwegii. Brąz zdobyła Therese Johaug.

Kibice skoków narciarskich Oslo zawsze będą kojarzyć z jednym człowiekiem – Adamem Małyszem, „Królem Holmenkollen”. To tam odniósł najwięcej zwycięstw i wygrał swój pierwszy konkurs Pucharu Świata. Tam również jego kariera została spuentowana piękną klamrą. 26 lutego 2011 roku Adam Małysz zdobył swój ostatni medal mistrzostw świata. Normana skocznia Midtstubakken okazała się dla niego szczęśliwa. Po skokach na 97,5 i 102 m zajął trzecie miejsce. Wygrał Thomas Morgenstern, a drugi był Andreas Kofler. Jednak brązowy medal Małysza, był dla niego równie cenny, jak złoto.

Kibice wiedzieli, że Małysz ma ogłosić niebawem decyzję o zakończeniu sportowej kariery. Tak też się stało. Na zakończenie mistrzostw w Oslo Adam oficjalnie potwierdził, iż po trwającym sezonie zakończy karierę skoczka narciarskiego. Jego marzeniem było powiedzieć pas właśnie wtedy, gdy będzie w formie. W ostatnim konkursie Pucharu Świata w Planicy nastąpiło symboliczne „przekazanie pałeczki” Kamilowi Stochowi, ale to już historia na osobny tekst. Dla wszystkich kibiców z Polski tamte mistrzostwa w Oslo będą również kojarzyć się z emocjonalnym podsumowaniem kariery Małysza przez komentatora TVP Włodzimierza Szaranowicza. Niejeden z nas, uronił wtedy łzę.

Już nie będzie Adama Małysza na następnych Mistrzostwach Świata. Pożegnanie Adama Małysza z Mistrzostwami Świata… Sześć medali: cztery złote, jeden srebrny, jeden brązowy, tu zdobyty jeszcze. Kilkanaście lat startów. Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez lata, przez dekadę, a przecież pierwsze zwycięstwo w Holmenkollen odniósł tu, na tej skoczni jako osiemnastolatek i było to przecież piętnaście lat temu. Coś niewiarygodnego! Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery? Że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów. Że jest człowiekiem rzetelnym, solidnym, posłańcem wielkich wiadomości, wielkiej nadziei. Zaczynał jako idol kryzysowy, który miał nas prowadzić jako ambasador wspaniałego skoku cywilizacyjnego do Europy. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym transmisjom, żyliśmy życiem zastępczym. Był powodem ogromnej zbiorowej radości. Dał nam wiele. Bardzo wiele… Mam nadzieję, że z tych młodych chłopaków, którzy dzisiaj mają aspiracje, którzy oglądali Adama na całym świecie, jak Mistrz Świata Gregor Schlierenzauer, który powiedział, że Adam go natchnął. Że uwierzą, że nie zmarnujemy tego fenomenu, jaki się stworzył przy oglądaniu skoków. Tego fenomenu popularności – 14,5 miliona, rekordowa telewizyjna widownia, kiedy zdobywał srebrny medal w Salt Lake City. Trzynaście przeszło milionów – Puchar Świata w Zakopanem. To Jego ostatnie zwycięstwo i ta wielka radość nas, ludzi, którzy go oglądaliśmy. Państwo przed ekranami krzycząc, skacząc… Ja także krzycząc, skacząc… Po prostu… Było pięknie i coś się niewątpliwie zamknęło, ale miejmy nadzieję, że w sporcie będzie jakaś próba kontynuacji. Małyszomanii już nie będzie nigdy. Natomiast ważne, żeby były sukcesy sportowe i żeby coś po Adamie trwałego, bardzo trwałego, zostało. Dziękujemy Ci bardzo, Adam! Dziękuję Państwu. Do usłyszenia.

źródło: informacja własna  / wikipedia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.