Wrześniowe zawody w narciarstwie alpejskim na południowej półkuli

fot. Leonardo Benavente / CC BY NC ND

Do końca kalendarzowego lata zostało mniej niż 3 tygodnie. Ostatnie załamanie pogody zwiastuje nadchodzącą jesień, do pierwszych zawodów Alpejskiego Pucharu Świata zostało mniej niż dwa miesiące. Austriackie Soldem już 27 oraz 28 października będzie inaugurować najbardziej emocjonujący narciarski cykl.

Obserwując media społecznościowe, nietrudno dostrzec, że narciarze czując nadchodzący sezon, szukają na całym globie najlepszych warunków do treningu. Sztaby trenerskie jak co roku, musiały sobie odpowiedzieć na pytanie: Gdzie trenować? Marcel Hirscher 5 razy, zdobywając kryształową kulę z pewnością udowodnił wszystkim, że żeby wygrywać nie trzeba latać na półkule południową. Jak wiadomo, mimo tego, że austriacki alpejczyk trenował na rodzinnych lodowcach i uniknął podróży za równik nie wystrzegał się on kontuzji w tym roku.

Co się dzieje na południowej półkuli?

Obserwując media społecznościowe, nietrudno dostrzec obrazki, na których widoczne są „sztruks” oraz niebieskie niebo. Większość czołowych zawodników, czas na południowej półkuli spędza na treningu. Ted Ligety, chętnie dzieli się „pocztówkami ” z treningów-natomiast trudno go znaleźć na listach startowych tamtejszych zawodów. Podobną taktykę obrało wielu innych zawodników, ale nie znaczy to, że na zawodach nie ma uczestników!

W ostatnich 2 miesiącach, pod egidą fis odbyło się 80 zawodów w krajach takich jak Argentyna, Chile, Australia, Nowa Zelandia oraz jeszcze do niedawna egzotyczne na mapie narciarstwa alpejskiego RPA. Wszystkie rozegrane zawody były w dyscyplinach technicznych (teraz w Chile będzie DH).

Skoro zabrakło Teda (oraz Felixa Neureurthera który trenuje razem z nim) to kto staje na podium? Nie jest to niestety Michał Jasiczek- który po starcie w 5 zawodach cyklu „Australia New Zealand Cup ” zajmuje 37 pozycje na 71 zawodników, którzy mają punkty. Pierwsze 3 miejsca w tej klasyfikacji zajmują: Krystof Kryzl, Andreas Zampa oraz Magnus Walch. Kryzl oraz Zampa to osobom oglądającym puchar świata nie obce nazwisko. Takich zawodników jest więcej, w krainie kangurów walczą o coraz wyższe lokaty również Stefan Luitz czy Robby Kelley. Często w zawodach tych, zawodnicy z niższymi numerami startowymi zajmują miejsca przed regularnymi bywalcami tras alpejskiego pucharu świata-taka specyfika tych zawodów (np. Adam Zampa ustąpił tu pola swojemu mniej utytułowanemu bratu).

Jeśli chodzi o kobiety, to pierwsze 3 miejsca zajmują Szwedki: Sara Hector, Estelle Alphand oraz Maria Pietilä-Holmner. Z pewnością jest to rozkład bliższy temu jaki jest na pucharze świata, niemniej na listach startowych próżno szukać Mikaeli Schiffrin bądź innych gwiazd. Polki w tym roku ograniczyły treningi do lodowców

W South American Cup po 3 z 16 zawodów pierwsze 3 miejsca zajmują Argentyńczycy.: Sebastiano Galstadi, Tomas De Miguel  oraz Cristian Javier Simari Birkner. Poza tym ostatnim nie są to raczej znani zawodnicy, a znajdują się wyżej niż chociażby Chorwat Natko Zrnic-Dim który kilkukrotnie stawał na podium pucharu Świata oraz mistrzostw Świata. Na 4 pozycji, także często startujący w pucharze Świata Czech – Ondrej Berndt.

Pierwsze 3 miejsca zajmują „latynoski”: Nicol Gastaldi (Argentyna), Nuria Pau (Hiszpania), oraz Salome Bancora, 6 oraz 7 miejsce zajmują siostry Simari Birkner. Nazwiska pozostałych zawodniczek, póki co nie są jeszcze szerzej znane na alpejskiej scenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *