Wielkie Postaci Skoków: Andreas Kofler

DSC_6433Właściwie na wstępie pragnę podkreślić, że zastanawiam się, czy wpis o tym skoczku nie powinien pojawić się w innej serii felietonów. Konkretnie chodzi o „Skoczków drugiego planu…”. Chłodno jednak myśląc, nie będę popełniał błędów, które cechują „fana masowego”. Kofler był… jest postacią wyjątkową w świecie skoków i nie powinniśmy odbierać mu ani grama świetności.

Kiedy na początku XXI wieku nadchodził kres starej gwardii (Widhoelzl, Hoellwarth, Goldberger), Austriacy ani na moment nie zrobili sobie przerwy od wybitnych sportowców. Już 29. listopada 2002 roku w Pucharze Świata zadebiutował 18-letni Andreas Kofler. Wcale nie z mizernym skutkiem, bo podczas tego konkursu w Kuusamo zajął 16. miejsce. Już dwa tygodnie później cieszył się z pierwszego podium w swojej karierze. Andreas wyskakał sobie trzecie miejsce w Titisee-Neustadt. Zachwyt nad nim trwał jednak stosunkowo krótko, gdyż równo miesiąc po jego debiucie, swój pierwszy start zaliczył 16-letni Thomas Morgenstern. Jeszcze w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni Kofler spisał się lepiej od Morgensterna, zajmując 4. miejsce. Zaliczył także kolejne podium – 2. miejsce w Bischofshofen. Turniej zakończył jako najlepszy z Austriaków. Jednak nowy kolega z kadry już 11. stycznia wygrał swoje pierwsze zawody. Andi musiał na taki sukces czekać jeszcze ponad 3 lata! Kariery tych zawodników tak bardzo są od siebie zależne, że trudno pisać o Koflerze bez wyników Morgiego. Jednak dalej postaram się to w miarę omijać.

Kolejny sezon nie było już tak udany dla Andreasa Koflera. W 2003/2004 tylko dwa razy wskoczył do czołowej dziesiątki i z liczbą 263 punktów zajął 21. miejsce w klasyfikacji generalnie PŚ (5 oczek niżej niż przed rokiem). Sezon 2004/2005 był jeszcze słabszy. Tylko osiem razy udało mu się zapunktować, zajął odległe 50. miejsce w Turnieju Czterech Skoczni a zimę zakończył na 40. miejscu (82 punkty). Wydawało się, że kariera tego chłopaka obrała jakiś zły kurs. Niektórzy stawiali, że źle działa na niego pojawienie się takiej młodej gwiazdy, jaką był Morgenstern. Szybko jednak ucięto te spekulacje, gdyż obaj bardzo się przyjaźnili. Kolejny sezon przyniósł już znaczne zmiany w jego karierze. Kofler przestał być dobrze zapowiadającym się skoczkiem, bo osiągnął życiowy sukces. Początkowo jego forma falowała, ale już w trakcie TCS wszystko zaczęło się normować i zajął w nim 8. miejsce. Tuż przed Igrzyskami w Turynie wygrał swój pierwszy konkurs Pucharu Świata w Willingen. Na olimpiadę pojechał jako jeden z faworytów, ale zaliczany był raczej do szerokiego grona. Na normalnej skoczni zajął 11 miejsce, tracąc 9 punktów do zwycięzcy. Sześć dni później na dużej skoczni w pierwszej serii uzyskał aż 134 metry, trzy noty 20-punktowe i prowadzenie o 4,3 punktu. Wydawało się, że tylko jakiś koszmar może pozbawić go złota. W drugiej serii to jednak on musiał odeprzeć genialny atak Thomasa Morgensterna, który skoczył aż 140 metrów w pięknym stylu. Kofler złoto przegrał słabym lądowaniem. Uzyskał 139,5 metra, ale dużo słabsze noty za styl, co dało mu srebro. Przegrana o 0,1 punktu (Wyniki)! Jak Fortuna i Steiner. Dla Koflera był to jednak ostatni indywidualny medal olimpijski, podobnie zresztą jak dla jego kolegi. Dwa dni później po złoto sięgnęli jednak wspólnie z kolegami z kadry w konkursie drużynowym. Po IO zajął dwa razy trzecie miejsca w Pucharze Świata i sezon zakończył na 7. pozycji.

SAM_3023W następnym sezonie Kofler ponownie zajął 7. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wówczas triumfował Adam Małysz. Do dziś pamiętam minę Andreasa po rekordowym skoku Małysza w Titsee-Neustadt. Wówczas bohater tego tekstu zajął drugie miejsce za naszym rodakiem. Zresztą w tamtym sezonie jeszcze dwukrotnie Kofi wskakiwał na podium i za każdym razem za plecami Orła z Wisły. Następnej zimy zaliczył mały regres. Dwukrotnie zajmował drugie miejsca za Morgensternem na początku sezonu, ale później było już nieco słabiej. Tym samym zima 2007/2008 zakończyła się dla Koflera na 13. lokacie w generalce. Sezon później był jeszcze słabszy, bo zajął on dopiero 36. miejsce w PŚ. Na szczęścia nadszedł złoty czas dla Koflera na przełomie 2009/2010. Kofler zaliczał trzecie miejsce w Engelbergu, tuż przed Turniejem Czterech Skoczni. WśródSAM_2826 głównych faworytów tego turnieju widniały jednak dwa nazwiska: Schlierenzauer i Ammann. Andreas jednak od początku sezonu trzymał się w ścisłej czołówce. Forma eksplodowała na przełomie roku. Austriak wygrał konkurs w Oberstdorfie o 14,9 punktu przed Thomasem Morgensternem! Istny nokaut. Żaden z kolejnych konkursów nie padł łupem Koflera, ani razu nie stawał już na podium. Mimo to wygrał o ponad 23 punkty przed… Janne Ahonenem. Nierówna forma rywali pozwoliła z jednym miejscem na podium triumfować. Na podium TCS Kofler wskoczył jeszcze 2 lata później, kiedy zajął 3. miejsce. Podczas Igrzysk w Vancouver nie obronił medalu sprzed 4 lat. Wywalczył jednak kolejne złoto w drużynie.

Przełom pierwszej i drugiej dekady dla Koflera był wyjątkowy. Od 2010 do 2012 roku wygrał aż 10 konkursów spośród 12, które do tej pory osiągnął. Kilkakrotnie był liderem pucharowego wyścigu. W trakcie Mistrzostw Świata w Oslo w 2011 roku, wywalczył swój jedyny indywidualny medal. Podczas konkursu na normalnej skoczni zdobył srebrny medal. Ponownie musiał ustąpić wyższości Thomasa Morgensterna. Na najniższym stopniu podium stanął wówczas Adam Małysz, a szósty był Kamil Stoch. Najlepszym sezonem w Pucharze Świata był dla niego przełom 2011/2012. Zaczął od trzech zwycięstw z rzędu. W całym cyklu wygrał aż 5 konkursów, najwięcej obok Gregora Schlierenzauera. Andreasowi dało to trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji. Następnej zimy zaczął się już lot w dół. Wygrał co prawda dwa konkursy (Sochi i Engelberg), ale łącznie zdobył blisko 3 razy mniej punktów niż w ubiegłym roku. Sezon olimpijski był na podobnym poziomie, jednak bez miejsc na „pudle”. Miniona zima była jedną z najsłabszych w jego karierze. Zajął odległe 29. miejsce. Ten brak formy u Koflera nadszedł tak nagle. Przebijał się jeszcze dawny blask świetności, kiedy wygrywał konkursy w Sochi i Engelbergu. Kuttinowi zależało na odbudowaniu jego formy, ale na razie się nie udało. Dzisiaj Andreas ma już 31 lat. Czy stać go jeszcze na dobicie do światowej czołówki?

Źródło: fis-ski.com / Informacja własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.