TOP 5, czyli najlepsze biegi Justyny Kowalczyk

justyna-kowalczyk-013Ponoć jej wielka kariera jest niespodzianką. Mówią, że nic nie zapowiadało takiej eksplozji sukcesów. A jednak, świat usłyszał o Justynie Kowalczyk i do dziś jej nazwisko wymawiane jest z ogromnym uznaniem. Przypominamy biegi, dzięki którym nasza mistrzyni przeszła do historii biegów narciarskich. Oto nasz ranking*.

Miejsce 5. – MŚ Oslo 2011, srebro w biegu na 10 km stylem klasycznym

Dla kibiców, którzy biegi narciarskie śledzą przynajmniej od czasu eksplozji formy Justyny, bieg klasykiem już z samej nazwy kojarzy się z nazwiskiem Kowalczyk. Nasza biegaczka jechała do stolicy Norwegii jako jedna z głównych faworytek wyścigu na 10 kilometrów klasykiem. Największa rywalka Marit Bjoergen była jednak u siebie. Justyna prowadziła przez znaczną część dystansu, Bjoergen startowała przed nią. Kiedy Norweżka zbliżała się do mety a Polka na kolejnych pomiarach wciąż poprawiała jej czasy, Bjoergen wiedziała, że musi dać z siebie więcej. Wydawało się, że Justyna zamieni brąz z Liberca na złoto w Oslo. Marit nie mogła jednak zawieść swoich kibiców. Włączyła pod koniec dystansu szaleńcze tempo i po przekroczeniu linii mety padła zmęczona na śnieg. Czekała na Justynę. Dla polskich kibiców sekundy leciały zbyt szybko. Wydawało się, że Justyna pędzi po złoto, ale jakby czas trochę przyspieszał na korzyść Norweżki. Niestety, Justyna na mecie straciła 4.1 sekundy do Marit. To był jednak kapitalny występ naszej reprezentantki. Zmagała się nie tylko z rywalkami i samą sobą, ale przede wszystkim z ogromną widownią norweską, która racze nie była jej przychylna. Dała z siebie wszystko, a my tego biegu nie zapomnimy nigdy.

Miejsce 4. – MŚ Liberec 2009, złoto w biegu na 15 km

Polacy od lat zakochani byli w skokach narciarskich i Adamie Małyszu. Nic więc dziwnego, że polska husaria najechała Liberec dopingować Orła z Wisły. Mimo, że Justyna Kowalczyk zajmowała trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, mało kto w Polsce słyszał, że w Libercu może wydarzyć się tak wiele. Nasza biegaczka była faworytką w biegu na 10 km klasykiem. Tam zdobyła brąz i wtedy Polska przypomniała sobie o młodej dziewczynie, która uszczęśliwiła nas brązem w Turynie. Po biegu w Libercu powiedziała, że ucieszy się, jak w całej swojej karierze choć raz zdobędzie złoto. Dwa dni później na trasie biegu łączonego rywalizowała z Kristin Stoermer Steirą. Norweżka starała się uciec Polce, ale ta wciąż pokazywała iście mistrzowską klasę i nie dała odejść rywalce zbyt daleko. Pod koniec wyścigu na podbiegu zaatakowała Steirę i na metę biegu na 15 kilometrów wpadła jako pierwsza. Mamy złoto! Mamy złoto! Ale to przecież nie koniec…

Miejsce 3. – MŚ Liberec 2009, złoto w biegu na 30 km stylem dowolnym

To już nie była niespodzianka. Justyna Kowalczyk od kilku lat udowadniała, że jej organizm ma genialną wydolność. Bieg na 30 kilometrów wymaga wielkiej odporności na ból. Justyna od początku biegu kręciła się gdzieś w czołówce, ale taktycznie rozgrywała bieg tak, aby nie eksploatować się zbytnio, ale też nie dać się urwać czołówce. Do samego niemal końca razem trzymała się kilku osobowa grupa. W niej znowu Steiera, ale także Johaug, Schevhenko, czy Medvedeva. Kilometr do mety, nic nie zapowiada nagłego zwrotu akcji. Kowalczyk jest pierwsza, Kowalczyk przyspiesza, Kowalczyk ucieka, Kowalczyk ma coraz większą przewagę. 800 metrów do mety, rywalki daleko za plecami. Meta, złoto! Drugi złoty medal na tych samych mistrzostwach i to w jakim stylu! Medvedeva straciła do Polki 8,8 sekundy w ciągu ostatniego kilometra. Wielkie, wielkie brawa!

Miejsce 2. – ZIO Sochi 2014, złoto w biegu na 10 km stylem klasycznym

Dylemat był przeogromny. Pierwszy, czy drugi najlepszy bieg? Zadecydowały emocje. Emocje, które zagwarantował nam pierwszy najlepszy bieg. Tymczasem ‚dziesiątka’ klasykiem w Soczi od początku sezonu 2013/2014 wydawała się mieć pewną zwyciężczynię. Los jednak zagrał nam na losie, bo Justyna Kowalczyk na Igrzyska pojechała z kontuzją stopy. W trakcie okazało się, że z pękniętą kością. Bieg łączony, nieco pechowy, zakończony na szóstym miejscu. Chociaż wciąż pamiętamy o kontuzji. Przyszedł wreszcie 13. dzień lutego 2014. Czego tu się można spodziewać. Z pewnością byłaby faworytką, gdyby nie ta stopa. Boże, daj jej chociaż medal… Tymczasem ona czupurna, zadziorna góralka z Kasiny Wielkiej… stanęła na starcie i ruszyła jak machina. Co tam stopa, co tam ból. – Albo wygram, albo zdechnę – znamienne słowa. Dawała z siebie wszystko, a jej przewaga na kolejnych pomiarach rosła. Ogromnie trudna trasa, słońce i ciężkie warunki śniegowe. Zawodniczki stawały na niektórych podbiegach. Justyna dopiero na ostatnim miała lekkie problemy, ale i tak radziła sobie najlepiej. Czy to jest możliwe, wygrać bieg na Igrzyskach z pękniętą stopą? Oczywiście, że tak. Na ostatnim pomiarze czasu ponad 20 sekund nad Kallą. Meta tuż, tuż. Czy wytrzyma, czy da radę? Na prostej finiszowej odpychała się kijkami, to wskakiwała w tory, to wyskakiwała. Jeszcze chwila, jeszcze kilka metrów, centymetry – jest! Padła na śnieg i czeka. Czeka, aż potwierdzi się to, co pokazywały kolejne pomiary czasu. Bjoergen dobiega do mety – jest czwarta! Bez medalu. Została tylko Johaug. Filigranowa Norweżka nie zagroziła Polce, na metę dotarła z trzecim czasem. Justyna Kowalczyk mistrzynią olimpijską! Przeszła do panteonu sław sportu nie tylko dzięki wynikowi, ale także za sprawą okoliczności, w jakich medal wywalczyła. Czapki z głów.

Miejsce 1. – ZIO Vanouver 2010, złoto w biegu na 30 km klasykiem

Ten pojedynek przeszedł do historii. W Przeglądzie Sportowym kiedyś bieg ten przegrał z ‚dziesiątką’ z Sochi. Dla mnie jednak w Vancouver biegi zyskały na niesamowitej dawce emocji. Bez dwóch zdań najbardziej emocjonującymi konkurencjami w biegach są sprinty. Tam zwykle decydujące momenty to finisze. Dystanse? Ktoś ucieka, ktoś się urywa. Ale nie tutaj, nie na tych Igrzyskach, nie w Vancouver. Tutaj spotkały się dwie potęgi, które w ostatnim biegu na tej imprezie chciały być najlepsze. Bjoergen zdobyła już dwa złota indywidualnie, a to przecież Kowalczyk przyleciała do Kanady jako faworytka. Marit była w wybornej formie, ale Justyna także. Polka przed tym biegiem miała srebro i brąz. Czas na jej koronny dystans. Od początku trzymały się gdzieś blisko siebie. W końcu atak. Niestety, nie ze strony Polki. Jest 22 kilometr. Marit Bjoergen postanawia włączyć szósty bieg, odpycha się kijkami mocniej niż Polka. Jej przewaga wzrosła do kilkudziesięciu metrów. Znowu? Znowu nie będzie złota dla Polski? Serca kibiców w naszym kraju zamarły. Dlaczego ona nie goni? Dlaczego nie stara się pobiec tempem Bjoergen? Tyle lat czekamy, a jeśli tej szansy nie wykorzystamy, to kiedy zdobędziemy złoto na IO? Kilometr, dwa… jest, Kowalczyk jednak goni. Justyna nie składa broni. Wiedziała, że szarpanie może źle się skończyć. Dobiegły do stadionu przed ostatnią pętlą. Na ostatnie cztery kilometry ruszają razem. Tylko one dwie. Wszystkie oczy wpatrzone w dwie potęgi. Kilkadziesiąt milionów ludzi na świecie. Jakby przez chwilę biegi narciarskie stały się dyscypliną uprawianą wyczynowo na całym świecie. Jak gdyby kula ziemska podzieliła się na Polaków i Norwegów. Meta jest coraz bliżej, a żadna z nich się nie urywa. Kowalczyk wie, że przed ostatnim zjazdem na stadion musi uzyskać trochę przewagi, gdyż ten element nie jest jej najlepszą stroną. Wyrwała się na 10-20 metrów. Polka jest pierwsza na stadionie. Bjoergen błyskawicznie odrabia straty. To musi skończyć się zawziętym finiszem na ostatniej prostej. Ostatni zakręt, Bjoergen wychodzi na tor obok. Pchają, pchają. Och, niechże ta chwila wreszcie się skończy. Obie jak lwice, jakby wewnątrz zapomniały, że maja 30 kilometrów w nogach. Kowalczyk jakby bardziej. Justyna całym ciałem odpychała się ile jej siły w ciele zostało. „Kowalczyk minimalnie. Kowalczyk minimalnie. Jeeeeeest wyrwała to złoto, wprost wyrwała Norweżce. Mamy drugi złoty medal w historii polskiego narciarstwa. Zrobiła to! Zrobiła!”. Marek Jóźwik wyraził to wszystko w najlepszy sposób, jaki się dało. Ten bieg nadał biegom narciarskim nowej odsłony. Emocji, rywalizacji i kolorytu. Polka mistrzynią olimpijską!

*Ranking powstał na podstawie mojej subiektywnej opinii. Wybierałem biegi z imprez najwyższej rangi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *